Wywiad z anonimowym znajomym. Trochę prawdy uchwyconej tak, jak opowiedziana.

WywiadWywiad z anonimowym znajomym, który kiedyś zażywał antydepresanty, a obecnie nie zażywa, znalazł porządną pracę i… nie jest u niego tak źle ;)

Przepraszam za formę wywiadu, ale uznałem, że będę cytował dokładnie co znajomy odpowiadał. Myślę, że wyszło bardzo ciekawie :) Ma chłopak talent do ciekawego opowiadania – nie to co moje przynudzanie ;)

Wywiad przeprowadzony 6 stycznia 2010 roku.
Dawid kolorem czerwonym, a anonimowy znajomy kolorem fioletowym.


Jak się zaczęła Twoja przygoda z psychiatrią?

Czyta brukowiecKtóregoś dnia poszedłem do kibla się wysrać. Byłem wtedy w pracy. To było przed maturą. Nie miałem papieru i gazetę wziąłem. I był tam artykuł o nerwicy. To chyba był Super Express, ale nie jestem pewny. W każdym razie jedna z tych głupich gazet.

I tam wiesz, było tam zdjęcie. Było przedstawione, to pamiętam – jakiejś babki, która była mocno wkurwiona. No i tam było opisane, no takie wiesz – objawy, z którymi ja się identyfikowałem. No i co – no i były adresy psychologów. Zadzwoniłem, zapisałem i poszedłem. A ten mnie, nie pierwszego dnia, tylko kilka dni później, na następnym spotkaniu zaprowadził mnie do psychiatry – na Nowowiejską. Gościu sam z problemami chyba był.

Zaprowadził, a tamta stwierdziła nerwice natręctw i dała mi leki. No i chyba jeszcze pamiętam jakie – dwa mi dała: Deprexetin i Doxepin. Musiałem zapłacić z 60 zł za wizytę.

Czy byłeś zadowolony z tych wizyt?

Na początku tak. Później coś ona dała mi do zrozumienia że ona mnie nie będzie wysłuchiwała, tylko mi leki będzie przepisywać. Może nie powiedziała tego wprost, ale dała mi to do zrozumienia. No to ja stwierdziłem, że po co mam płacić 60 zł za wizytę, skoro ja mogę w rejonie za darmo.

A czy korzystałeś może z psychoterapii lub jakichś spotkań na grupach?

No tak. Ten sam psycholog mnie zaprowadził na psychoterapię.

No i pomagało Ci to (te psychoterapie)?

<Znajomy zastanowił się, nie wiedział co powiedzieć, ale w końcu powiedział:>

Trochę coś tam na pewno pomogła, ale w większości to musiałem sam dochodzić.

Dziś nie używasz już antydepresantów…

No, gdzieś tak od 3-4 lat.

Jak zdecydowałeś się nie korzystać już dalej z nich?

Jak lekarz któregoś dnia zapisał mi leki, a ja go się zapytałem jak długo ja mam brać te leki, że ja nie chcę przez całe życie być na lekach. On coś odpowiedział – wymienił jakiś okres. Ja mówię „tak długo?”.
Ja później się z nim kilka razy widziałem, powiedziałem mu, ze już nie biorę i nie mam zamiaru. A on na to „Dlaczego?”. Odpowiedziałem mu, że nie ma leku na miłość, lek nie zastąpi Twoich potrzeb, nie da pracy.

Na pewno szkoda, ze tak późno się zorientowałem, ze psychiatria to jest… no może komuś zniszczyć życie. No w sensie, że ograniczone już ma.

No i jeszcze Ty mnie uświadamiałeś o tej psychiatrii. I to przyspieszyło raczej, przyspieszyło moje rzucanie leków. Tylko, że nie można leków rzucać nagle, tylko trzeba stopniowo.

No więc odstawiłeś psychotropy, ale jak sobie radziłeś w życiu?

Przeczytałem ze trzy książki takie można powiedzieć, że to psychologiczne, ale nie do końca. Znaczy psychologiczne – może poradniki takie jakieś.
No o i coś tam dla siebie z tych książek wziąłem, nie?
Stosowałem afirmację.

Ja nawet nie wiem co to jest.

Powtarzasz sobie coś pozytywnego, możesz i negatywnego – będziesz sobie powtarzał, ze jesteś „chujem”, to będziesz w końcu chujem.
No to głównie chodzi o podświadomość – że niby w to świadomie nie wierzysz co tam sobie pierdolisz, ale po jakimś czasie, jeśli będziesz sobie powtarzał dosyć często powtarzał, to świadomość oszukasz i w końcu będziesz wierzył w to co sobie powtarzałeś. Może jakiś przykład: Uważałeś siebie, że jesteś nieatrakcyjny, ale mówiłeś sobie że jesteś fajnym facetem, podobam się kobietom. To było z książki „Bogać się kiedy śpisz”.

Żeby ktoś tego źle nie zrozumiał, że np. ktoś jest niezadowolony, że nie umie latać i będzie sobie pierdolił że umie latać – musi być to w miarę takie realne.

Obecnie masz porządną poważną pracę.

Przestań, porządną pracę, są fajniejsze prace. Tylko trzeba mieć kwalifikacje na te prace. Ze mną nie jest jeszcze tak… być może stracę pracę i mogę wrócić do punktu wyjścia.

No dobra, ale lepsza to praca niż mają przeważnie Ci, co z psychiatrią mieli do czynienia w roli pacjentów…

Kolega pracował w Biedronce – Jego kierownik zarabia 6000 tys. i co w porównaniu do moich zarobków, bo mówisz że ja dobrze zarabiam. Zawsze się znajdzie ktoś kto będzie lepiej zarabiał. No może nie zawsze, ale…

Ale porównując Twoją sytuację zawodową do innych osób które miały do czynienia z psychiatrią, to chyba nie jest tak źle.

No tak.

Tak na koniec jakbyś mógł jeszcze parę słów o warszawskich klubach dla os. z diagnozami psych., bo przecież tam się poznaliśmy i widywałem Cie w dwóch z tych klubów.

Ja byłem chyba w trzech, ale głównie w Fontanie, bo skoro w tych pozostałych byłem tylko na chwilę. Właściwie to czterech. Na Żytniej (na Woli), na Bródnie, Na Pradze i Warszawki Dom pod Fontanną. No ale co z tego. Na tej Pradzie chcieli mnie tam zapisać, ale traktowali mnie jak , coś chciałem tam z internetu skorzystać, to poczułem że jestem jakimś tam… no… jakiś tam upośledzony. No bo tam wiesz – w porównaniu ze mną to tam było dużo osób takich upośledzonych.

Kluby, o których mowa

Dokładnie tak – do takich klubów, jak tam na Żytniej, to raczej chodzą ludzie tacy… trochę przymuleni, którym niewiele pozostaje…

…niewiele trzeba do szczęścia

Ja mogę powiedzieć coś więcej o Fontanie; że tam są niektórzy ludzie, z którymi można pogadać, ale są też tacy, że…

No była tam taka jedna fajna dupa – wiesz taka jedna młoda – wiesz o której mówię nie?

Edyta?

Tak.

<nastąpiła krótka rozmowa o Edycie, która to rozmowa wykracza poza temat tego wywiadu ;) >

Nie, na początku to mi się podobało tam, bo na początku nie było internetu (nie miałem internetu), to można było sobie na internecie posiedzieć, udało mi się tam na takie kursy, …tam Windows, takie podstawy informatyki, chodziłem na początku jako wolny słuchacz, ale ktoś tam się wykruszył, więc na dwa równocześnie chodziłem. To były takie powiązane kursy. Na dwa zapisałem się…

Dzięki temu Domowi, to coś na pewno z komputerem, bo byłem laikiem. Teraz już… Też jestem, ale już nie tak, jak byłem. Wtedy nie miałem jeszcze komputera.

A to w domu nie mieliście kompa?

Nie.
Wtedy jeszcze nie mieliśmy komputera, dopiero braciak kupił komputer w którymś tam roku. Nie poczekaj – był jakiś komputer, ale stary Atari, nie…

Commodore?

Nie, Amiga. Komputer – no komputer, ale co z tego, jak ja na nim tylko grałem.

No i głownie tam później przychodziłem na internet
A jak zaczęli ograniczać dostęp do internetu, to ja zaraz rzadziej chodziłem.

Ja też do Domu Pod Fontanną przychodziłem głównie na internet, bo nie miałem kasy na internet w domu. Ale się buntowałem żeby nie być w roli takiego pacjenta, w której to roli oni chcą mnie widzieć, że mam przynieść zaświadczenie od psychiatry, że jestem „chory psychicznie”. Buntowałem się przeciwko temu, dlatego nigdy oficjalnie nie byłem członkiem WDPF, tylko zawsze „jechałem” jako gość, aż mnie stamtąd wyjebali za brak statusu członka…

Ja sobie te zaświadczenie to załatwiłem. Dałem im.

Ja jeszcze coś powiem:

Ostatnio zadzwoniła do mnie z tego domu jedna pracownica, że zapraszają mnie na Wigilię. Ja odpowiedziałem, …już nie pamiętam dokładnie, ale powiedziałem im, że oni…, ja nie czuję się ani gorszy od tej osoby co z nią rozmawiałem, ani od innych co tam pracują, a z tego, co się zorientowałem, to Ci pracownicy traktują tak, jakbym miał być w szpitalu, jak jakiegoś obłąkanego.
Szkoda, że nie dałem im takiego przykładu: skoro ja jestem chory, to tam każda osoba jest chora, bo nie wierzę, ze żadna osoba z tamtych osób co tam pracuje, nie miała jakichś tam złych dni, gorszych dni. Każdy ma, nawet prezydent ma lepsze i gorsze dni. To skoro ja jestem dla niech chory, to wtedy każdy człowiek jest chory.

Tam jeszcze ta… dyrektorka podobno, bo jakieś dziewczyny tam mi się spodobały – pracownice, ale podobno dyrektorka nakaz dała, żeby się nie umawiały z…, nie wiem jak to nazwać… – „podopiecznymi”? Ale ja się nie czułem jako podopieczny, ja tam nawet mogłem jako wolontariusz raczej pracowac, niż w tej roli co jestem…

Ogólnie mówiąc, to tam przez pracowników jest się… Jest relacja pacjent-lekarz – coś takiego. Tak traktują tam.

No tak. No ale cóż mają zrobić, skoro pewnie takie zasady mają. Generalnie to zwykli ludzie raczej unikają takich, co z diagnozą paradują.

Dobra damy jeszcze jakąś radę dla tych, co chcą… Znaczy nie wiem, czy chcą… Chodzi o to, że raczej lepiej nie paradować z tym że jest się członkiem WDPF lub, że się chodziło do psychiatry.

No bo to raz że z pracy można wylecieć, no i można źle być odebranym. Znaczy nie odebranym, tylko w społeczeństwie można być… Nie, no trochę przesadzam, ale… Lepiej się nie przyznawać na rynku zawodowym. Jeżeli coś ktoś z psychiatrią miał ktoś do czynienia.

Jak najdalej od psychiatrii. No chyba ze to już będzie naprawdę ostateczność – nie wiem: więzienie, to może i można…

I co… To wszystko tak?

<pokiwał głową>

<Po chwili milczenia>

Jeszcze chciałem coś powiedzieć:

Ostatnio z takim znajomym rozmawiałem, ze to chodzi o to że trzeba być takim trochę cwaniakiem. To on mi trochę powiedział… To trochę trzeba być tym cwaniakiem, bo inaczej się przegra. A jego syn jest taką fajtłapą, ma problemy z psychiatrią. I oszukuje, tak jak Ty…

Ja się o diagnozę psychiatryczną nie prosiłem, sam nie zgłosiłem się do psychiatry, tylko mnie siłą zabrali. Opierałem się przed rentą, przez co nawet mi zrobili proces o ubezwłasnowolnienie, bo nie chciałem podpisać wniosku o rentę…

Ja uważam, iż Państwa… – czy… Państwo Polskie, mają… Takie osoby z problemami psychicznymi… Nie wiem to pewnie jeszcze zależy…, bo tam są pewnie takie osoby, co trudno im funkcjonować… Ale dla tych, co mogą funkcjonować, to nie powinno być renty, tylko pomoc Państwa w organizacji pracy, bo osoby mają sprawne ręce, sprawne nogi, mogą robić, nie ważne co mogą: – nawet lepić bałwana. Ja rozumiem, że są ludzie…

Na przykładzie tego znajomego – po prostu tak oszukuje, Boże! Normalnie może zarabiać, tylko że mamusia z tatusiem mu załatwili rentę, to tak mu dobrze, że nawet nie chce się tej renty pozbyć, chociaż mógłby normalnie pracować.

<Później dodane:>

Ja jeszcze mogę dodać, że ja teraz mam bardzo mało czasu i nie mam czasu na jakąś tam depresję. To chodzi o to, że jak ktoś ma za dużo czasu i nie wie co z tym czasem zrobić i w tym wypadku nic nie robi, to jest bardzo krótka droga do depresji. Np. jak ktoś ma za dużo wolnego czasu, to lepiej żeby się jakimś sportem zajął – na depresję pomaga ruch., ale nie tylko – są różne zajęcia – np. haftowanie, może być przybijanie gwoździ młotkiem – ważne żeby się czymś zająć. Wiem, że to się łatwo mówi, ale trudniej wykonać. To co teraz powiedziałem to nie tylko jest jakieś tam moje doświadczenie, tylko wiem to z wykładów. W szkołach, jak ktoś jest cwany, są takie darmowe wykłady przez psychologów prowadzone, jak ktoś jest cwany, to można iść jako student się wbić i wątpię, żeby nauczyciel wyrzucił, bo na wykłady z reguły dużo ludzi nie chodzi.


Koniec wywiadu…

Dla tych, którym się podobało, to informuję, że wywiad jest AUTENTYCZNY (nie wyimaginowany przeze mnie…) i znajomy pewnie przeczyta Wasze komentarze, a nawet może Wam coś odpisze. :) Zobaczymy.
Tymczasem zapraszam do lektury innych artykułów na tej stronie. Niebawem planuję publikację autoryzowanego wywiadu z jednym z prominentnych psychiatrów polskich. Zapraszam również do dołączenia do społeczności na forum na tej stronie – chciałbym żeby było to miejsce „dobrego słowa” i wsparcia wzajemnego osób z problemami :) .

Pozdrawiam
Dawid

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Wywiad z anonimowym znajomym. Trochę prawdy uchwyconej tak, jak opowiedziana.' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Wywiad z anonimowym znajomym. Trochę prawdy uchwyconej tak, jak opowiedziana.' on Print Friendly

8 comments on “Wywiad z anonimowym znajomym. Trochę prawdy uchwyconej tak, jak opowiedziana.

  1. regal23 on said:

    „taka jedna fajna dupa”- jak możecie tak brzydko mówić o dziewczynie? Wstydźcie się!!!

    • Dawid Biel on said:

      ;) Ja tylko mam takie „zabawne powiedzonka”, to tylko taki parodyjny tekst. Żebyś nie myślał, że nie szanuję kobiet. Bardzo szanuję :) .

  2. ArnathenLekrant on said:

    Regal,jak jest fajna,to jest fajna!

  3. Kamczatka1222 on said:

    . „Normalnie może zarabiać, tylko że mamusia z tatusiem mu załatwili rentę, to tak mu dobrze, że nawet nie chce się tej renty pozbyć, chociaż mógłby normalnie pracować.”

    Hm…nie trzeba sie pozbywac renty zeby normalnie pracowac. To tez mysle nie jest kwestia tego, ze otrzymujac rente i majac jakies wsparcie finansowe w tejze postaci ludzie sie uzaleniaja ekonomicznie. Ludzie z takimi problemami najczesciej sa uzaleznieni ekonomicznie od rodzicow mimo ze czesto wystepuja miedzy nimi a ich rodzicami sytuacje konfliktowe. I takie sytuacje zaistaniale w rodzinach powinny byc motorem napedowym do znalezienia pracy i usamodzielnienia sie. Jezeli czlowiek uwolni sie z takich emocjonalnych pętów ktore powstaja w wyniku przykrych relacji rodzinnych to da rade pracowac, zyc na wlasny rachunek i rozwijac sie. I wtedy ta renta bedzie swojego rodzaju bonusem, ktory nie bedzie swiadczyl o jakiejs niezdolnosci.

  4. rexu77 on said:

    Ja uczeszczalem do SDSu ponad 3 lata, na poczatku z nikim nie gadalem tylko obserwowalem i sluchalem (taki juz jestem niesmialy;)), nawet jak mnie kochana pani psycholog pierwszy raz wziela na rozmowe to nie powiedzialem ani slowa:D. Po 2 latach zupelnie sie rozkrecilem, a wszystkie instruktorki na czele z pania psycholog zorientowaly sie ze jestem bardzo inteligentny (nie chwale sie, one same tak mowily), zaskoczylem je wszystkie swoja wiedza (ja bardzo duzo czytalem i czytam). Myslalem, ze mi tam pomoga, niestety pomylilem sie, a najgorsze bylo to, ze czulem i uslyszalem o sobie po prostu, ze jestem gorszy, bo mam etykietke „schizofrenik”. Wiec z calego serca nie polecam SDS, WTZ i innych placowek „opiekunczych”…Pozdrawiam;)

  5. Robak on said:

    A je nie mogę spać, i co mam zrobić?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.