Unikanie wychodzenia z domu. Spóźnianie się.

Unikanie wychodzenia z domuPrzyczyny

Z mojego doświadczenia mogę wyróżnić przynajmniej dwa psychologiczne powody tego, że osoba unika wychodzenia z domu i spóźnia się:

  • Brak motywacji do życia spowodowany brakiem zaspokojenia naturalnej potrzeby związku z inną osobą lub bycia kimś ważnym w grupie. (Więcej o tym w osobnym artykule „Nic się nie chce, brak motywacji do życia.”)
  • Trauma z powodu negatywnych doświadczeń i w rezultacie strach, obawa oraz unikanie.

W poniższym artykule chciałbym omówić problem traumy.

Trauma

Kiedy masz przykre doświadczenia związane z jakąś sytuacją, to może to spowodować w Tobie strach przed znalezieniem się w takiej sytuacji ponownie…
Jest to trauma, która nierzadko powoduje unikanie, stres, niechęć przed wyjściem i spóźnianie się.

Relacje społeczne bywają opersyjne – zdarzają się „zgrzyty” w relacjach w pracy, w szkole itp.. Dochodzi czasem do takich toksycznych sytuacji międzyludzkich, że osoba w szkole lub pracy jest ofiarą przemocy psychicznej, ale tkwi w takiej sytuacji, bo nie widzi innej drogi, którą mogłaby pójść. Wtedy może dojść do silnego stresu i silnej wewnętrznej potrzeby unikania przez opóźnianie wyjścia z domu. Osoba wewnętrznie boi się wracać do miejsca kojarzonego z przykrymi wydarzeniami. Złe wspomnienia powodują obawę i spodziewanie się, że znowu nastąpi przykra sytuacja. Coś w środku mówi „Posiedź jeszcze, nie wychodź, jeszcze zdążysz”. Podpowiada to  naturalny „wewnętrzny głos” – to normalne i wszyscy tak mamy w sytuacji traumy, bo  taki mechanizm obronny polegający na unikaniu kłopotów oraz niefajnych miejsc i ludzi…

Psychiatrzy, a nawet psychologowie uwielbiają nazywać to „lękiem”, ale przecież to słowo różni się od pojęcia „strach”, tym, ze „lęk” jest z definicji nieuzasadniony.

W Albanii, niektórzy mężczyźni nie wychodzą z domu latami w obawie przed śmiercią. Jest tak nie dlatego, że są „zaburzeni psychicznie”, ale ze względu na obowiązujący nadal „Kanun” – XV-wieczne prawa zwyczajowe dopuszczające zemstę krwi – zabicie dowolnego mężczyzny z rodziny osoby, która dokonała morderstwa…

Ale zadać cios można nie tylko nożem, ale też słowem, albo zachowaniem – dlatego unikać wychodzenia z domu można również w obawie przed opresyjnym środowiskiem. To coś, czego doświadcza w Polsce wiele osób, szczególnie, że rzeczywistość pracy w Polsce to ciężka robota za 1100 zł miesięcznie. Ale i to by można było przeskoczyć, gdyby relacje międzyludzkie zawsze były wspaniałe. Bo czasem w dobrej atmosferze można przejść na piechotę 100 km, a w toksycznej atmosferze tylko jedna sekunda i jedno słowo może zranić tak, jak nóż.

Kiedy w takiej sytuacji mówisz sobie „mam lęk” (z definicji coś nieuzasadnionego, w odróżnieniu od strachu) i zażywasz na to psychotropa – np. przeciwlękowego, to nic nie „leczysz”, tylko chemicznie chcesz ominąć symptom, który pojawił się na skutek zgrzytów w relacjach międzyludzkich… Psychotropem możesz się jedynie chemicznie „pocieszyć”, jak wypiciem wódki, aby zapomnieć o stresie…

Jak sobie radzić

Co w takim razie zrobić, gdy czujesz strach przed wyjściem z domu, do ludzi?

Ja bym rekomendował najpierw porządne zdanie sobie sprawy i przyznanie przed samym sobą, czego dokładnie się obawiasz i czego tak naprawdę się boisz…
Często są to konkretni ludzie, przez których zostaliśmy zranieni lub możemy zostać zranieni… Innym razem są to czynności, w których wykonywaniu nasza „podświadomość” nie widzi sensu.

Gdy już zdasz sobie sprawę co tak naprawdę sprawia, że unikasz wychodzenia, to spróbuj dokonać zmiany w swoim życiu, tak aby nie było konieczności spotykania się z kimś, kto może sprawić Ci przykrość, nie rób czegoś na siłę, co czujesz, że zbyt dużo stresu Cię kosztuje i nie przynosi przyjemności. Albo dostosuj się do sytuacji, w której masz być – utwardź się, „znormalniej”, porzuć swoje niekorzystne nawyki, pracuj nad swoją siłą psychiczną i fizyczną, nad swoim wykształceniem i zdecydowaniem, ulepszaj się.

A jeśli Twoje codzienne zajęcia nie pasjonują Cię, jest Ci źle, to dąż do robienia czegoś, co Cię pasjonuje, a jednocześnie jest to rozsądne (np. nie polecam Ci przegrywania kasy w internetowych kasynach…).

Wiesz – ja nie jestem wyrocznią i nie mam prawidłowej odpowiedzi na pytanie „Jak żyć”. My ludzie, jak żyjemy to borykamy się z problemami życia. Każdy z nas chce żyć jak najlepiej, każdy pragnie szczęścia, każdy kombinuje. Ty też musisz. I musisz sam szukać najlepszych szans dla siebie. Nie oczekuj, że dam Ci gotowe rozwiązanie i zrobię coś za Ciebie. Musisz ciężko pracować sam, aby coś osiągnąć. Jak mówi Robert Borneika: „Nie ma opierdaljania siem!


Podobne artykuły


Skomentuj

Jeśli TY czytelniku masz jakieś dobre porady, to możesz się nimi podzielić w komentarzu:

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Unikanie wychodzenia z domu. Spóźnianie się.' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Unikanie wychodzenia z domu. Spóźnianie się.' on Print Friendly

13 comments on “Unikanie wychodzenia z domu. Spóźnianie się.

    • Dawid Biel on said:

      Rzeczywiście. Nie wiedziałem. Wydajesz się mieć sporą wiedzę o tych różnych pojęciach z zakresu psychologii i psychiatrii. Skąd tą widzę posiadasz? :)

      Tylko tak sobie myślę, że jeśli przeciętnemu człowiekowi powiesz „Mam prokrastynację”, to czy będzie wiedział co to jest? Może on zinterpretować to jako jakąś chorobę, bo tak jakoś medycznie to brzmi :) .
      Natomiast jeśli powiesz zwykłym prostym językiem: „Unikam wychodzenia z domu, zwlekam z tym, bo się obawiam w związku z przykrymi doświadczeniami z przeszłości/czuję wewnętrznie obawę, czy naprawdę potrzebuję wyjść do ludzi.”, to każdy, kto choć trochę rozumie drugiego człowieka, zrozumie :) .

  1. neurologiczny on said:

    Jestem doktorantem i często bywam w http://www.buw.uw.edu.pl i bardzo dużo czytam i się dokształcam, także z psychologii i psychiatrii. A co do pobytów w szpitalach, to byłem w szpitalach ( IPiN, Wolski, Czechosłowacka w Łodzi, Aleksandrowska w Łodzi ) osiem razy, ostatnim razem na F- 9 w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.

    • neurologiczny on said:

      PS. Oddziały F- 9 i F- 10 w http://www.ipin.edu.pl to są najlepsze chyba oddziały psychiatryczne w kraju- dają małe dawki leków, są bardzo dobrzy, światli lekarze, świetne, piękna psychologii

      Odnośnie psychotropów, to nie przesadzaj, wielu są potrzebne, tyle, że w małych dawkach. Kiedy lekarz jest ograniczonym idiotą, daje duże dawki i w ten sposób robi z człowieka WARZYWO, to tak jest.

      Na mnie nawet, tak wyklinany gdzieniegdzie, HALOPERIDOL w małych dawkach działał dobrze ( bardzo fajnie na nim reagowałem erotycznie na -młode, seksowne studentki pielęgniarstwa. Inne psychotropy – olanzapina- mnie częściowo zmulały i odbierały mi libido ).

      • Dawid Biel on said:

        HALOPERIDOL w małych dawkach działał dobrze ( bardzo fajnie na nim reagowałem erotycznie na -młode, seksowne [...]

        Po alkoholu też byś mógł widzieć świat różowszym niż on jest. Ale to nie czyni alkoholu lekiem. Jak widzisz nie przepadam za uróżowianiem sobie świata za pomocą chemii. Przede wszystkim nie chcę, żeby było tak, jak obecnie się dzieje, że osobom się wmusza psychotropy, straszy się, że jak nie zażyją, to będzie na siłę w zastrzyku, albo rodzina straszy odwiezieniem do psychiatryka… Natomiast jeśli ktoś tam sobie chce zażywać, to jego sprawa, tylko że jeszcze pytanie czy NFZ powinien fundować psychotropy wszystkim dowolnie – łącznie z osobami, które po prostu chcą się naćpać psychotropami, a tacy lekomani są (patrz uzależnieni od benzodiazepin).

        A w jakim w ogóle celu podawano Ci neuroleptyki?

        • psycho on said:

          niestety Dawidzie bladego pojęcia o sposobie działania psychotropów nie masz… a kto komuś wmusza psychotropy? nikt nikomu ich nie wmusza, za to ty piszesz kompletne brednie i psujesz obraz psychiatrii normalnym ludziom, którym ta dziedzina medycyny mogłaby pomóc… bo tobie już chyba nie pomoże

  2. neurologiczny on said:

    Przepraszam, chciałem napisać: piękne psycholożki.

  3. neurologiczny on said:

    Podawano mi neuroleptyki, bo raz, jak wylądowałem w szpitalu ( miałem odpały i latałem za rodziną z nożem ), to już poszło z górki ( diagnozy schizofrenii )… mam uszkodzony w wyniku niedotlenienia w wyniku porodu płat czołowy mózgu i zachowuję się nieraz dziwnie, głośno myślę na mieście, kobiety uważają mnie za KOMPLETNEGO ŚWIRA, boją sie mnie… jestem osobą wyjątkowo samotną… od wielu lat ( jedenastu ! ) żyję w wirtualu… nie mam znajomych z realnego świata ( mam specyficzną osobowość, trudny empiryczny umysł ( kręci mnie bardzo biologia, geografia, psychologia, geologia, mineralogia ), mam swoje kontrowersyjne zdanie na wiele tematów, bywam cyniczny, obrazoburczy ( odstrasza to każdą w miarę konwencjonalną kobietę, one wolą konwencjonalnych mężczyzn, nawet dużo poniżej swoich aspiracji, dobry mąż nie musi wbrew pozorom dużo zarabiać ).

    Co do kobiety, to poszukam sobie lekarki, psycholożki, kogoś takiego ( pielęgniarki są bardzo atrakcyjne, ale bardzo wcześnie wychodzą za mąż ). Z chorą kobietą nie chcę kombinować, bo i one wolą mężczyzn konwencjonalnych i raczej zdrowych.
    Jestem w tej chwili, dopóki nie znajdę stałej pracy kompletnym nolifem i dla żadnej sensownej kobiety nie będę przedstawiał żadnej wartości, tym bardziej, że mam zbyt wysokie oczekiwania intelektualne wobec kobiet ( kręcą mnie asystentki, doktorantki itp. dla których jestem kompletnie niemęski i one wolą mężczyzn nawet tylko ze szkołą zawodową, ale mających stalą pracę. Kobieta dla sensownego mężczyzny jest w stanie pójść na daleko idący kompromis i zrezygnować ze swoich nadmiernych oczekiwań w stosunku do niego ).

    Pozdrawiam.

    • Annnka on said:

      Hej. Potrzebuję Twojej pomocy. Czy możesz poczęstować mnie swoim mailem? Wszystko wyjaśnię. Nie chce pisać o tym na forum. Pozdrawiam Cię!
      W razie gdybyś zdecydował się pomóc i napisał pierwszy
      rawskaanka@gmail.com

  4. ezojaa on said:

    Mnie też kręcą doktoranci ale niestety mam zbyt niski jak dla nich potencjał intelektualny…

  5. pasiasta on said:

    Hej, czadowy artykul. Jest idealnie dopasowany do tego co chcialam przeczytac :-) wiec przede wszystkim wielkie dzieki za to ze mialam mozliwosc to przeczytac… jestem wlasnie w zyciowej dupie… i czas podjac kroki.

    Jedno, co tu mi sie nie podoba to poruszana kwestia psychotropow.

    Serotonina ma jakies tam dzialanie zwiazane z hormonami… i jak gospodarka hormonalna zdechnie to caly czlowiek zdycha…. ja nie wiele wiem z biologii…. wiec sory ze tak prymitywnie sie wypowiadam. I po takim antydepresancie komus sie moze poprawic. Oczywiscie temu co ma powalone hormony, a nie jak u mnie poryta psycha przez patologie.

    Mnie taki antydepresant guzik da.

    Dalej – cpam spore ilosci hydroksyzyny dziennie… nie wiem jak to negatywnie wplywa. Ale chlalam kiedys duzo wodki i negatywne dzialanie moge wymieniac bez konca. Takze . Nie porownywalabym :-)
    Uwazam, ze nie ma co sobie szarpac psychy… lepiej sie znieczulic i szukac zrodla problemu……..

  6. Elena on said:

    Hej!
    Unikanie wychodzenia z domu prędzej czy później nie skończy się dla nas dobrze, a to z prostego powodu: jesteśmy istotami stadnymi i potrzebujemy towarzystwa. Trzeba w końcu się przełamać i WYJŚĆ, gwarantuję, że nie jesteśmy najgorsi i potrafimy być genialnymi kompanami towarzystwa, a jeśli dotąd tak nie za bardzo się udawało- widocznie nie natrafiłeś na towarzystwo odpowiednie Tobie! róbcie wszystko zgodnie z waszym sumieniem, albo skoczcie na głęboką wodę, albo stopniowo, małymi kroczkami zacznijcie szukać przyjaźni, znajomości (internet w tym może naprawdę BARDZO pomóc) Zobaczycie, że niedługo nie będziecie mogli wysiedzieć w domu a telefony będą się urywać! wystarczy po prostu zacząć, spróbować i otworzyć się na ludzi- w końcu wszyscy jesteśmy równi!
    polecam mojego bloga, gdzie myślę, że pomagam się otworzyć i zmotywować do życia! http://motywatorka.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

  7. Ja boję się wychodzic z domu . Miałam operacje mózgu niby wszystko się udało ale po operacji nie odrazu po jakoś pół roku zaczęły się ataki padaczki od tej pory boje się wychodzić. To może zdarzyć się zawsze i wszędzie mimo że biorę leki . To właśnie psychotropy bo leki przeciwpadaczkowe to psychotropy Jak mam sobie wytłumaczyć żeby wyjść bo nic się nie stanie. W miejscu publicznym miałam już trzy razy atak.

Odpowiedz na Annnka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.