Psychotropy powodują zaburzenia

Psychotropowe błędne koło, czyli o tym, że psychotropy powodują zaburzenia.

Tabletki wysypane ze słoiczkaMasa efektów negatywnych, do których należą zmiany w zachowaniu, infantylność, omamy, uzależnienie, a także oczywiście przymulenie, trudności w koordynacji, trudności w koncentracji itd.

Przeciętny człowiek nawet często nie zdaje sobie sprawy z tego, że występujące u części pacjentów psychiatrycznych dziwne ruchy, dziwne miny na twarzy, charakterystyczne „kiwanie się” i przestępowanie z nogi na nogę to nie objawy zaburzeń psychicznych tylko skutki psychotropów zwane dyskinezami (informacja w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskinezy), dystonią (informacja w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dystonia) i akatyzją (informacja w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Akatyzja).

Autentyczne przykłady:

5-cio letnie dziecko po odstawieniu neroleptyku „Invega” (Wcześniej psychiatra przepisywał tej dziewczynce neuroleptyki takie jak Risperdal, Geodon, Abilify, Thorazine, Seroquel, Zyprexa już od 18 miesiąca jej życia!). Pozazane tu „rzucanie ciałem” to dyskineza poneuroleptykowa:

Osoby około 20-30 roku zycia:

Starsze osoby:

Tym się kończy pokusa rozwiązywania problemów za pomocą chemii

Za to NFZ płaci po kilkaset złotych za opakowanie. Tak wygląda chęć chemicznego kontrolowania emocji, zamiast wzięcia się za psychospołeczne przyczyny problemów. Najprościej jest zażyć psychotropa. Często po prostu celem jest oszołomienie – takie chemiczne kajdany (np. haloperidol). A który psychiatra się przejmuje, że powstaje kolejny wieczny pacjent? Przecież jest okazja, żeby zarobić na tym…

WściekłośćKiedy mi podawano haloperidol i wraz z nim jakieś inne psychotropy (podawano bez mojej wiedzy i zgody, a potem na siłę, mimo, że nie zagrażałem sobie, ani otoczeniu), to to był jedyny czas, gdy czułem się, jakby z moim mózgiem NAPRAWDĘ BYŁO COŚ NIE TAK… Po prostu coś dziwnego i strasznego się ze mną działo, gdy będąc w szkole nagle poczułem drastyczny spadek możliwości koncentracji, duży niepokój i ledwo co wróciłem do domu z powodu wykrzywiania wszystkich mięśni, łącznie z twarzą, przez co nie mogłem normalnie mówić. A gdy mi podawali to świństwo w psychiatryku, to momentami dosłownie nie miałem pewności, czy to już jawa, czy jeszcze sen…

Nie raz też słyszałem od osób mających doświadczenie w zażywaniu psychotropów, że po psychotropach dostali różnych „jazd”.

Psychotropy zaburzają naturalne funkcjonowanie mózgu

No bo przecież podanie do mózgu sztucznych substancji psychoaktywnych to nic innego, jak właśnie zaburzenie naturalnej gospodarki biochemicznej mózgu. NIE MA DOWODÓW NA TO, ŻE PRZYCZYNĄ problemów emocjonalnych JEST NIERÓWOWAGA BIOCHEMICZNA W MÓZGU, którą się koryguje psychotropami. To, że ktoś ma takie, a nie inne emocje – np. smutek, gniew, frustracje albo ma niekorzystne cechy charakteru, nie znaczy przecież, że jego mózg działa nieprawidłowo!
Tabletki wysypane ze słoiczkówJednak psychiatrzy bardzo często wprowadzają pacjentów w tej kwestii w błąd, mówiąc w zaciszu gabinetów, że przyczyną jest nierównowaga chemiczna w mózgu. I to oczywiście bez przeprowadzenia badań biologicznych, które by to weryfikowały u konkretnej osoby.
Jednocześnie psychiatrzy NIE WSPOMINAJĄ, że podanie tych psychoaktywnych środków, na tyle zaburza gospodarkę biochemiczną mózgu, że potem odstawianie psychotrpa należy przeprowadzać stopniowo i ostrożnie z uwagi na zespół odstawienny, a ponadto mózg stara się przeciwdziałać sztucznemu napływowi środków chemicznych – w taki sposób, że po ich odstawieniu mózg może naprawdę produkować zbyt dużo dopaminy (gdy podawano psychotropy powodujące obniżanie poziomu dopaminy w mózgu) lub zbyt mało serotoniny i dopaminy (gdy podawano środki powodujące zwiększenie poziomu serotoniny).
Cytat:

„Należy pamiętać, że osoby przez długi czas leczone neuroleptykami są stale narażone na blokowanie receptorów dopaminergicznych w mózgu. W wyniku przewlekłego blokowania tych receptorów dochodzi do zjawiska regulacji „w górę”, czyli zwiększania wrażliwości i ilości receptorów dopaminergicznych.”

Źródło: http://www.psychiatria.med.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=27&indeks_art=210

Przewijają się również relacje, że gdy pacjent zgłasza, że po danym psychotropie czuje się gorzej, to odpowiedzią psychiatry jest propozycja zwiększenia dawki tego psychotropa

Grafika "Zwiększmy dawkę"

Zdarza się też, że psychiatrzy zachowują się też tak, jakby objawy wywołane jednymi psychotropami, brali za „objaw postępującej choroby” i chcieli je zwalczyć innymi psychotropami. Tak, jakby ich odpowiedzią na wszystko, było podanie kolejnych psychotropów.

Częściowo wyjęte tabletki w blistrachW końcu gubi się człowiek gdzie jest przyczyna, a gdzie skutek! I z biegiem czasu, strategią gotowania żaby, z pacjentem może stawać się coraz gorzej i gorzej…
Już nie tylko dlatego, że człowiek od tych sztucznych substancji dodawanych do mózgu może mieć poważne jazdy takie jak haluny, dziwne zachowania itd, ale także, kotwicząc się w roli pacjenta psychiatrycznego, traci cenny czas z życia, staje się coraz bardziej opóźniony w tym wszystkim, co poznają w tym czasie jego rówieśnicy. Spada się na margines, boczny tor…

Iluzja psychotropu który „leczy” problemy życiowe

Psychotrop, choć może wydawać się wygodnym rozwiązaniem, to jest jak kredyt, który trzeba spłacić wracając później do życia na trzeźwo. W razie dłuższego zażywania psychotropa kotwiczy on człowieka w roli pacjenta psychiatrycznego i „nie pozwala dorosnąć”.

Więc czy o to chodzi, żeby człowieka zrobić niepełnosprawnym? Pacjentem na całe życie?

Kto z tego uzyskuje korzyść?

  • Firmy farmaceutyczne, bo ciągną one z NFZu po nawet kilkaset zł za każde opakowanie psychotropów;
  • Psychiatrzy, bo maja stabilną pracę, w której nawet pacjent za dużo nie będzie podstakiwał, bo jak będzie, to się powie że „ma nawrót choroby”;
  • Rodzina pacjenta, bo… trzymając pacjenta w „chemicznych kajdanach” i z opcją „wywiezienia do szpitala” zawsze jest to jakaś kontrola
  • Niestety sami pacjenci, ponieważ tym sposobem można uzyskać w łatwy sposób rentę – pieniążki, bez konieczności udowodnienia, że ma się naprawdę problem zdrowotny.

Jednak nawet w takiej sytuacji należy zadać pytanie o to PO CO SIĘ OSZUKIWAĆ, że mamy do czynienia z prawdziwą chorobą i leczeniem? :) Oczywiście można dla komfortu psychicznego w to wierzyć, ale jednak pacjent powinien być świadomy na co się decyduje, więc STOP WPROWADZANIU W BŁĄD osób, które NIE CHCĄ wpaść w taką rolę pacjenta psychiatrycznego na resztę życia. Stop produkowaniu kolejnych „pacjentów” psychiatrycznych, stop oszukiwaniu ich, że są „chorzy” i rujnowaniu ich psychotropami, aby następnie stwierdzić, że to „postępująca choroba”
Chodzi mi o uczciwe przedstawienie tego na co się decydujesz wybierając dane rozwiązanie.

Film dokumentalny „Chemiczny Spokój”

Załączam film dokumentalny „Chemiczny Spokój” poruszający kwestię uzależnienia od psychotropów:

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Psychotropy powodują zaburzenia' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Psychotropy powodują zaburzenia' on Print Friendly

107 comments on “Psychotropy powodują zaburzenia

  1. Asik on said:

    Napiszę w skrócie… brałam leki przeciwdepresyjne z grupy ssri przez 5 lat. Obecnie jestem pół roku bez nich. Dosyć, że miałam przedłużony syndrom odstawienny (ataki paniki, mega lęki, nudności, zawroty głowy, skurcze łydek, brak równowagi przy chodzeniu, zimne poty i można by wymieniać długo), który trwał z 5 miesięcy choć jeszcze nie czuję się zbyt dobrze to pozostało zerowe libido, problemy z koncentracją i pamięcią, zobojętnienie, generalnie uczucie stania się rośliną. Oczywiście winnych nie ma a który lek dobił ostatecznie moją seksualność itd. też nie wiadomo bo przecież było ich tyle że masakra. Do tego w trakcie leczenia doszły bóle oczu i u nasady nosa oraz drętwy polik, tak jakby było uszkodzenie nerwu czy coś. Także miałam jeden problem a wyszłam z kilkoma po leczeniu. Bym wiedziała, że to się tak skończy wolałabym co tydzień do psychologa chodzić. Pewnie bardziej by pomogło i bez skutków ubocznych.

    • Impuls on said:

      Dzięki za ten post oraz autorowi tego artykułu.Walczę z fobią społeczną i dostałem od psychiatry Efevelon (też SSRI).Dostałem od niego okropny trądzik grudkowy więc zacząłem drążyć co ja w ogóle biorę.Tak o to trafiłem na tę stronę oraz wiele innych.Wszystkie zgodnie mówią,żeby unikać leków.Na szczęście brałem ten syf tylko tydzień.Właśnie dzięki postom takim jak Twój uniknę impotencji,uzależnienia i nie zgubię moich włosów ;) Dzisiaj już nie wziąłem tabletki.

    • kaszmir on said:

      Hej chciała bym z Tobą nawiązać jakiś kontakt….też brałam leki i jestem załamana:-(

  2. Psychotropy sa straszne! Naprawdę. Własnie dostałam refluks od niby nowoczesnego leku. Libido zerowe, straszni lekarze- wielcy ignoranci. utuczyli mnie tylko… a pomyslec ze byc moze to wszystko przez porod! Mogli mnie udusic do konca- a nie ratowac! Dałabym im w mordę.

  3. kmi on said:

    Ja co prawda brałam tylko przez 17 miesięcy na lęki ale po nich zaczęłam robić się sflaczałą rośliną. Przerwałam to. Zdarzało mi się stać i gapić tępo na coś. Libido poniżej zera. zero koncentracji, zero myślenia. Taki urlop od życia, bycie na haju. Cieszenie się non stop. Nie przejmowanie się niczym ani nikim. Zerowa empatia, emocje, tylko ospałość, tępota umysłowa. stałam się kimś innym. Martwię się że to nigdy nie minie. czuję się jakby przepalono mi styki w mózgu i nie ma przewodzenia. nie biorę już 9 miesięcy a efekty nadal się utrzymują. Jedynie wraca mi ogromny lęk ale do tego jestem ogłupiała ospała i wypłycona ze wszelkich emocji. Bilans na minus.

    • Asik on said:

      Nie pocieszył mnie ten post :( . Mi mija 7 miesiąc dopiero po odstawieniu i też nadal odczuwam lęki. Jednym słowem mam to samo. Zresztą tak jak pisałam wcześniej. Ja jednak nie zamierzam się poddać. Leki przeciwdepresyjne podnoszą poziom prolaktyny co powoduje spadek libido oraz lęki i obniżają poziom dopaminy, co również stwarza ten sam problem i wiele innych. Mam zamiar zbadać poziomy kilku hormonów. Dodam, że np TSH (tarczyca) było podwyższone u mnie jeszcze po dwóch miesiącach od odstawienia. Więc kto powiedział, że pozostałe hormony doszły do normy. Wszystko jest rozlegulowane, jedyne co pozostaje to porobić badania i dać sobie jeszcze troche czasu. Z tego co wiem najgorszy jest pierwszy rok i drugi. I tego lekarz nikomu nie powie bo po co…

    • Asik on said:

      Tutaj jest o zaburzeniach seksualnych spowodowanych lekami ssri i snri http://przeglad-seksuologiczny.pl/numery/50/przeglad_seksuologiczny_43.pdf

      • kmi on said:

        Nie biorę od kwietnia. Powoli wraca mi jakieś tam myślenie , jakieś emocje drobne normalne, ale ze spłyceniem lęku spłyciło się też wszytsko inne. Zapomniałam kim jestem i zrobiło mi się to obojętne. Dzień za dniem leciał czas jak szalony. Z mobilizacja stał się koszmar bo nic mi sie nie chce odkąd chemia zablokowała mi przewodzenie. Nie pamiętałam co jadłam na śniadanie do niedawna, teraz już lepiej z moją pamięcią ale to jest taka fala, raz lepiej raz gorzej. często czuję się jakbym miała galarete zamiast mózgu. Mam nadzieję że efekty tego „leczenia” miną. Bardzo pocieszają mnie opinie innych bo przynajmniej wiem co mi jest i co się stało.

        • kmi on said:

          Zauważyłam jeszcze że po paru miesiącach brania straciłam jakby osobowosc i tzn nie wiedziałam co mi się podoba a co nie np w sklepie z ubraniami. Dochodziłam do wieszaków i nic kompletnie nigdy nie rzucało mi się w oczy. Mogłam calymi dniami spać uspokojona, miałam przeraźliwe bóle głowy, zawroty mdłości jakby te zblokowane emocje nie mogły się wydostać na zewnątrz tylko były gdzieś zblokowane. Brak dostępu do wspomnień. Jakby ktoś wyczyścił mi dysk. Zaczęło stawać mi się obojetne nawet to czy żyję. Leki popsuły mi terapie bo przestałam widzieć swoje problemy, przestałam mieć o czym mówić na terapii. Stałam się ogólnie marudna i zaczęłam się cofać w rozwoju, robic infantylna. To nie dla mnie.

        • Asik on said:

          Mogłabym Cie prosić o kontakt mailowy? Mój adres: drusilla1@vp.pl. Miałabym kilka pytań i też mogłabym więcej napisać o swoim przypadku.

  4. kmi on said:

    wolałabym korespondencję na forum. Niby to prywatne sprawy ale moga sie komuś przydać.

    • Asik on said:

      Ja niestety też czuje się wyprana z emocji, mało co cieszy a na pewno nie to co kiedyś sprawiało przyjemność. Również mam obawy czy kiedyś wróci wszystko do normy. Czasem też jest lepiej, np ostatnio 4 dni miałam dobre a zazwyczaj „okna” trwały kilka godzin albo dzień więc miejmy nadzieje, że jeszcze kilka miesięcy i dojdziemy do siebie. Chciałam spytać o te bóle głowy… czy teraz też je odczuwasz czy tylko w czasie przyjmowania leków? Bo mnie jak zaczęły oczy, oczodoły boleć i gdzieś tam w środku u nasady nosa ponad 3 lata temu tak jest do tej pory. Zatoki czyste a neurolog nie powiedział niczego konkretnego i przepisał Tegretol czyli kolejne gówno niby na zapalenie nerwu trójdzielnego twarzy. Problem w tym że sama przyznała, że nie mam typowych objawów dla takiego zapalenia. Lek wzięłam dwa razy, skutki uboczne były gorsze niż przy ssri. Bóle nadal są łącznie z kiepskim czuciem po prawej stronie twarzy.

      • Najgorsze bóle miałam jak brałam to gówno. Jakby mi ktoś głowę rozłupywał tępym narzędziem. Często bolała mnie głowa w czole, z tyłu głowy, na czubku, po bokach. Czułam palenie w czole pod kością. Mam nadzieję że nie przepaliło mi to zupełnie połączeń z płatami czołowymi bo trochę tak to odczuwam. Brałam połączenie antydepresantów z neuroleptykami. Stałam się po tym spokojnym wytłumionym debilem. Lekarza to cieszyło bo efekt jest zamierzony bo jestem spokojniejsza, śpię, nie mam ptsd. Wyczyściło mi jakby dysk. To jest jakis kosmos. Teraz już nie mam takich boleści głowy jak podczas brania, ale nadal często czuję ścisk jakby imadło. Te leki „prostują” zwoje mózgowe i człowiek staje sie debilem.
        Neurolog to bliźniak psychiatry więc zapewne daje leki co mają podobne skutki uboczne. Na padaczkę dają np neuroleptyki a leczy ją neurolog przecież.

        • Gibek on said:

          Spróbuj pójść do neurologa, ale NIE MÓW NIC o tym że chodziłaś do psychiatry i brałaś środki psychotropowe. Opowiedz o swoich objawach stricte neurologicznych (typu drętwienia, bóle głowy, itp). Neurolog powinien zalecić badania takie jak np. EEG lub tomografię głowy.
          Na problemy z pamięcią i ogólne otumanienie spowodowane środkami psychotropowymi możesz poprosić neurologa o środek „piracetam” (nazwa substancji czynnej) – tutaj opis :
          http://indeks.mp.pl/desc.php?id=652
          w opisie piracetamu (link powyżej)
          czytamy:
          „Piracetam zapobiega zmianom czynności mózgu powstałym na skutek niedotlenienia i przywraca zdolności poznawcze u osób z uszkodzeniami mózgu różnego rodzaju, np. po niedotlenieniu, zatruciu lub elektrowstrząsach. U dzieci z dysleksją piracetam zwiększa szybkość czytania i poprawia proces zapamiętywania. Nie wykazuje działania uspokajającego ani psychostymulującego.”
          Dlatego o nim wspominam.
          Zaznaczam jednak, że choć wedle rekomendacji producenta nie jest to środek psychotropowy, a lek neurologicznyusprawniający wykorzystanie glukozy i tlenu przez mózg, to jednak wszyscy wiemy jak to bywa z farmaceutykami: W praktyce może okazać się że to nie jest tak do końca, jak go producent w ulotce rekomenduje. Dlatego do niczego nie nakłaniam, podaję jedynie pod rozwagę informację, że neurolodzy stosują taki środek w celu usprawnienia funkcji poznawczych.

        • Asik on said:

          Oczywiście, że wspominałam o środkach nootropowych (Piracetam itd.) ale pani doktor powiedziała, że kiedyś uważano że to pomaga ale dzisiaj już i olała mnie. Tomografię głowy miałam 7,5 miesiąca temu, nic nie wyszło ale podobno najlepszy jest rezonans magnetyczny z kontrastem. Więcej widać na takim prześwietleniu i mogą wyjść rzeczy, których nie będzie na tomografii tylko… dużo kosztuje i neurolog nie chce go dać już nie wspominając o EEG, ENG czy EMG. W dupie to mają, wolą dać proszki i zbyć. Sporo już lekarzy przerobiłam i w naszym kraju jest to jedna wielka porażka jeśli chodzi o leczenie na NFZ.

  5. Agata on said:

    Mam problem alkoholowy. Wczoraj byłam u psychiatry. Przepisał mi psychotropy. Czuje się okropnie. Zawroty głowy nudności kolotanie serca brak koncentracji jak bym była na jakimś haju. Nie wiem czy nie za późno przerwać to leczenie. Tyle się naczytalam może szukać gdzie indziej pomocy? Pozdrawiam. Pomozcie.

    • Asik on said:

      Jeśli skutki uboczne w pierwszych dwóch tygodniach (albo nawet krócej) są nie do zniesienia wtedy lekarz powinien zmienić na inny lek. Jeśli teraz odstawisz to nic się nie stanie bo to za króciutki okres na uzależnienie. Od Ciebie zależy i od tego jak się czujesz co zrobisz. Ja bym radziła wrócić do lekarza. Mi zaszkodziły antydepresanty bo je za długo brałam, ale też po części pomogły. Odpowiednio dobrane może i Tobie pomogą. Ale trzeba pamiętać żeby nie brać ich latami bo wtedy się zaczyna koszmar ich odstawiania i nie tylko.

  6. Mateusz on said:

    Witam. Mam 17 lat od 10 miesięcy biorę lek „concerta” lek przystosowany do ludzi z ADHD. Czytając posty państwa Strasznie się przyjąłem,ponieważ mam tak samo. Czy jest tu ktoś kto bierze te leki jak ja?

    • Asik on said:

      Ja niestety nie mam doświadczenia z tą grupą leków. Ale podejrzewam że również uzależnia, tym bardziej, że jest to lek narkotyczny bo zawiera pochodną amfetaminy.

  7. chris on said:

    Czlowieku jakby Ci sie krecilo glowie przez caly dzien- nawet leząc i po podaniu lekow psychoaktywnych ta kilkudniowa karuzela by sie wreszcie zatrzymala to bys zrozumial po co sa takie lekit. Zycze duzo zdrowia i nie pisac takich bzdur.

    • kmi on said:

      Ale nikt tu nie zabrania brać leków. Jak komuś służą to niech łyka. Wszystko jest kwestią podejścia. Są nawet tacy ktorzy świadomie wybierają amnezje polekową. Wolny wybór. Nikt tu nie pisze głupot. My dzielimy się swoim cennym doświadczeniem. A jaką kto podejmie decyzję jego wola.

    • Gibek on said:

      A cóż to za lek psychoaktywny niweluje u ciebie zawroty głowy?

  8. anna maria on said:

    Za podawanie leków osobie dojrzałej, która się leczy regularnie oraz bierze leki codziennie,siłą,podstępem powinna być kara. To jest GWAŁT na takiej osobie,jej wolności,godności,szacunku i to te osoby co to robią powinno się LECZYĆ!!! To z nimi jest coś nie tak. Można przyczynić się w ten spób do zgonu takiej osoby.

    • kmi on said:

      Tak powinno być ale nie jest i nigdy nie będzie bo ludzie są zbyt wygodni. Łatwiej jest naćpać krewnego niż go zrozumieć i samemu się zmienić. O lekarzach nie wspominam nawet. Przecież to najprostsza droga. To jest gwałt i złamanie praw człowieka. Gwałt prawa do wolności i wyboru.

  9. Bieser on said:

    Nienawidze psychiatrów, nieźle mnie natruli. Stara ciągle mnie zmusza do przyjmowania trucizny wmawiając mi że to konieczne. Ja jednak wiem czym jest zorganizowanie osaczanie i że ponad wszelką wątpliwość jestem ofiarą tego typu praktyk. Do psychiatrów to nie dociera dla nich jestem skarbonką chorą na shizofrenie paranoidalną. Tak jest łatwiej zamiast się zastanowić nad prawdziwym źródłem problemu, wolą wszystko zwalić na brak równowagi chemicznej w mózgu. Teraz kiedy biorę to świństwo to dopiero mam zabużoną równowage. Pamięć zniszczona, nie potrafie nic się właściwie nauczyć, koncentracja też zepsuta, chroniczne wysuszenie błon śluzowych i senność. Śpie nawet po 15 godzin. Do pracy się kompletnie nie nadaje. A wyzwiska i brednie na swój temat jak słyszałem tak dalej słysze. Z tym że czuje się gorzej i nie mam siły z tym walczyć.

    • Gibek on said:

      Rozumiem sytuację w jakiej się znajdujesz. Trudno mi jest poradzić cokolwiek, ponieważ nasze prawodastwo jest tak skonstruowane, że:
      1/ o tzw. chorobę psychiczną pomówiony może zostać każdy
      2/ osoba pomówiona zdana jest na łaskę lub niełaskę otoczenia.
      Mówi się że wobec prawa wszyscy są równi. Gówno prawda. Na przykładzie praktyk psychiatrii widać to najdobitniej, jak ludzi klasyfikuje się na Ludzi (czyli niepomówionych o „chorobę psychiczną”) i niewolników, podludzi, którzy są pacyfikowani i wyniszczani neurotoksynami, w imię nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością pomówienia o „chorobę psychiczną”.
      Spróbuj skontaktować się z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej
      http://www.iaapa.de/polish.htm

      A tym którzy zmuszają cię do łykania trucizn możesz pokazać poniższe nagranie na którym lekarz, dr Peter Breggin z USA demaskuje prawdziwe działanie neuroleptyków:
      https://youtu.be/doUPQNtiFR0
      Nagranie opatrzone jest polskimi napisami.
      pozdrawiam i życzę wyprostowania trudnej sytuacji w jakiej się znajdujesz.

    • Mam dokładnie takie samo myślenie. Uważam, że schizofrenikowi jest potrzebne zainteresowanie i okazanie miłości. Zresztą tak jak każdemu z problemami psychicznymi. Nasz problemy wynikają z braku miłości w dziecinstwie i bałaganie w myślach, które trzeba porządkować. Twoje głosy wynikają z chaosu jaki masz w umyśle. Myśli trzeba porządkować a nie odcinać!

    • Gibek on said:

      Rozumiem sytuację w jakiej się znajdujesz. Trudno mi jest poradzić cokolwiek, ponieważ nasze prawodastwo jest tak skonstruowane, że:
      1/ o tzw. chorobę psychiczną pomówiony może zostać każdy
      2/ osoba pomówiona zdana jest na łaskę lub niełaskę otoczenia.
      Mówi się że wobec prawa wszyscy są równi. Gówno prawda. Na przykładzie praktyk psychiatrii widać to najdobitniej, jak ludzi klasyfikuje się na Ludzi (czyli niepomówionych o „chorobę psychiczną”) i niewolników, podludzi, którzy są pacyfikowani i wyniszczani neurotoksynami, w imię nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością pomówienia o „chorobę psychiczną”.
      Spróbuj skontaktować się z Międzynarodowym Stowarzyszeniem Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej

      www_iaapa_de/polish_htm

      A tym którzy zmuszają cię do łykania trucizn możesz pokazać poniższe nagranie na którym lekarz, dr Peter Breggin z USA demaskuje prawdziwe działanie neuroleptyków:
      www_youtube_com/watch?v=doUPQNtiFR0

      Nagranie opatrzone jest polskimi napisami.
      Ponieważ system wodpress odmawia opublikowania komentarza z oryginalnymi linkami www, w podanych linkach kropki zastąpiłem znakiem: _ . Z tego powodu przy wpisywaniu adresu znak _ należy zamienić na kropkę.
      Pozdrawiam i życzę wyprostowania trudnej sytuacji w jakiej się znajdujesz.

      • Neuroleptyki odcinają płaty czołowe żeby nie myśleć. W ten sposób robi się z ludzi kaleki. Zawsze mnie inspiruje przykład tego profesora
        z filmu Piękny umysł. On ze wsparciem swojej żony nie brał leków, bo nie mógłby pracować.
        A nawet Nobla dostał. Czyli jak się ma wsparcie i się chce to się da żyć bez leków. Mnie leki ogromnie zrobiły zamieszanie w neuroprzekaźnikach. Nie mogę dojśc do siebie mimo że minął już rok od odstawienia :( nie polecam nikomu. To jest droga donikąd.

        • Gibek on said:

          Pięknie jest, gdy ktoś ma obok siebie kochającą osobę.
          Niestety, bardzo często psychiatria jest instrumentem wykorzystywanym w celu zepchnięcia na dno niewygodnego członka rodziny. Osobiście spotkałem się z sytuacją, gdzie rodzina umieściła w psychiatryku dwudziestoparoletniego chłopaka nieporadnego intelektualnie. Chłopak po prostu był opóźniony w rozwoju – skończył szkołę specjalną, bo nie dawał sobie rady. Rodzina stwierdziła że chłopak nie pracuje, jest dla nich obciążeniem, więc nagadali głupot psychiatrom i zrobili z niego psychotyka, choć ten chłopak nie miał żadnych objawów psychotycznych. Od początku chodziło o pozbycie się problemu – spacyfikowanie chłopaka neuroleptykami, żeby siedział cicho, nie miał żadnych potrzeb czy ambicji, bo skoro jest „głupi”, nic nie umie, do pracy się nie nadaje, to, zdaniem jego rodziny, znaczy że powinien siedzieć cicho, a najlepiej żeby cały czas spał po neuroleptykach. O tym się bardzo rzadko mówi, że psychiatrię wykorzystuje się do takich celów. Nikomu nie zależy na nagłośnieniu problemu, nikomu oprócz poszkodowanych przez ten nieludzki system, no ale oni głosu nie mają.
          Dużo się mówi o prawach człowieka, o humanitaryzmie. Zwłaszcza organizacje prawicowe, katolickie, ciągle wrzeszczą: zakazać aborcji, zakazać eutanazji. Tylko że jak przyjdzie co do czego, to wszyscy dobrze wiemy jak w katolickich ośrodkach traktuje się osoby upośledzone czy z zespołem downa.
          Rzeczywistość jest taka, że żyjemy w bardzo zakłamanym i obłudnym społeczeństwie. Wyniszczanie komuś mózgu (dosłownie to robią neuroleptyki) nazywa się leczeniem (!), zmuszanie kogoś do de facto chemicznej lobotomii nazywa się „działaniem w interesie pacjenta”. itd.
          I tak z jednej strony mówi się o prawach człowieka, o prawie do życia już od samego poczęcia, ale to czcze gadanie nie ma żadnego przełożenia na praktykę. Z jednej strony mówi się o prawach człowieka, z drugiej strony akceptuje się psychiatryzowanie społeczeństwa. Ludziom którzy zajmują się ochroną praw człowieka radzę by zaczęli od działań zmierzających do delegalizacji psychiatrii, bo ona przypomina bardziej groźną sektę niż dyscyplinę medyczną.

      • W tym filmie akurat najwięcej mówi o lekach przeciwdepresyjnych z grupy ssri nie neuroleptykach, to jest trochę co innego. Ale… to nie znaczy, że po nich też nie ma problemów bo ja cały czas walczę ze skutkami brania ich przez kilka ładnych lat a odstawiłam ponad 9 miesięcy temu. Także nie jest fajnie :(

        • Antydepresanty na schizofrenię z urojeniami? Chyba niemożliwe, ale nie pamiętam aż takich szczegółów z tego filmu. @Asik jakie masz skutki uboczne jeszcze teraz? U mnie niska dopamina i bardzo wysoka prolaktyna. Niedawno zaczęłam brać lek ziołowy o nazwie Castagnus który obniża poziom prolaktyny naturalnie, a tym samym podnosi dopaminę. Czuję już różnicę bo jestem przytomniejsza i mam więcej energii. Dodatkowo witB complex i olej z wiesiołka+tran. Wspomagam się jak mogę. Boję się jednak że mam trwale odcięte płaty czołowe w jakiejś części i nie wrócę do siebie. Że pamięc i emocje mi nie wrócą. Libido mam na poziomie warzywa. Ogólnie cała jestem zwiędła. Słabo dociera do mnie chwila obecna. A Pamięć mam jak senior 100+. Rozwaliły mi się hormony od prolaktyny.

        • Szczerze pisząc to sama nie wiem, która ja to ta prawdziwa, które objawy to są polekowe, a które to te co w jakiś sposób męczyły mnie przed leczeniem. Od odstawienia leków przeszłam cały proces różnych stanów i skutków ubocznych. 85 % tych dolegliwości minęło oprócz braku koncentracji, pamięci, zerowego libido i szybkiej męczliwości fizycznej i psychicznej. Właśnie tak to wygląda jakby mój poziom dopaminy był zbyt niski. I z tego co już wiem, przed leczeniem mógł on być również nie za wysoki , przez co leczenie antydepresantami doprowadziło do jeszcze większego spadku tego neuroprzekaźnika. Do czego zmierzam… do tego, że na nic nie mam siły, jakikolwiek wysiłek fizyczny czy psychiczny graniczy z cudem, to jest jak walka z grawitacją. W połowie zdania gubię wątek, mam duży problem skupić się na tym co robię w danej chwili, łapę jeszcze lęki i niepokój czasem. Co do prolaktyny to na koniec marca badałam, była w porządku. Ale wcześniej na pewno nie była, bo dopiero na koniec lutego przestało mi mleko lecieć z piersi. I znowu widzę, że pojawiają się już plamy na twarzy od słońca. Więc można sobie tylko wyobrazić jak leki psychotropowe zmieniają cały nasz ośrodkowy układ nerwowy przez neuroprzekaźniki po hormony i widać jak dużo czasu trzeba żeby to naprawić. Straszne i smutne jednocześnie

  10. olkak on said:

    Podawanie i branie tego typu lekow jest dla mnie jak by ostatecznym rozwiazaniem i poddaniem sie. Jest tyle roznych innych metod typu technika bowena, homeopatia, roznego rodzaju terapie:)wiem nikt nie ma czasu,nikt w to nie wierzy i tak faktycznie dopoki sie tego nie sprobuje na wlasnej skorze. Wiec ludzie probujcie kazdego innego sposobu byle bie byly toleki psychotropowe. Od takich lekow nie ma ucieczki,one uzalezniaja i powoduja spustoszenie w organizmie.

  11. olkak on said:

    wszedzie jest mnostwo artykulow o roznych metodach leczenia ktore na pewno nie zaszkodza a jak juz to pomoga

  12. Marzę o tym że kiedyś ludzi z problemami psychicznymi będzie się traktować poważnie i z szacunkiem. Że będą ośrodki w których łagodzić objawy się będzie ziołami a podstawową metodą leczenia będzie psychoterapia i ludzki kontakt. Że nikt nie będzie nad nami górował w szpitalach, nie będzie tych nieludzkich procedur które tylko pogłębiają nasze dolegliwości. To co jest teraz to są współczesne obozy koncentracyjne.

    • Nie tylko teraz, kiedyś też. Jak byłam kilkanaście lat temu w szpitalu na oddziale zamkniętym po próbie samobójczej to swoje widziałam i odczułam na własnej skórze jak traktują pacjenta. Szczegółów nie będę pisać ale słabo wspominam pobyt w tym zaje.. miejscu.

  13. olkak on said:

    ale kto komu zabrania leczyc sie w ten sposob?zapomnij ze beda kliniki ktore tak lecza!!nie ma poki co takiej opcji ,malo kto wierzy w naturalne metody. Ja akorat pomoglam mezowi w silnej nerwicy lekowej wlasnie homeopatia. Zabronilam mu brania psychotropow aby go nie stracic. Dzis juz minal prawie rok i moge szczerze pwoiedziec ze pomaga. Wam tez polecam

  14. Bonia605.2016r. godz 933 on said:

    Otóz jestem osobą chorą na chorobe afektywną dwubiegunowa bardzo długo ,a zaczęla sie moja choroba depresją poporodową.Byłam pare razy w szpitalu.Wiem jak tam wygląda Dawniej nie brałam tak długo psychotropów jak ostatnio,bo teraz biorę juz przez 3lata.I od dłuzszego czasu mam straszne koszmary senne po tych psychotropach,ale lekarka nie kaze odstawic,bo bede miała nawrót. A przez te 3 lata biorę te same leki co miałam zaordynowane w szpitalu.Uwazam,ze przez te leki przytyłam,ale takze nie chce słuchac tego .Poza tym mam problemy z cera ,mam wysypke.krostowatą,z bialą ropą.To tez nie od tego jej zdaniem,kazała mi isc do kosmetyczki ,i tak sie toczy.Te leki to: Litcum, Welaksyna,Ketrel.Proszę o odpowiedz jakiegos lekarza co dalej robic.Dziękuje.

  15. Karol on said:

    Od dwóch lat cierpię na nerwicę natręctw i lękową, która z czasem zaczęła się przeradzać w depresje. Dopiero niedawno postanowiłem zasięgnąć pomocy psychiatry. Przepisał mi Coaxil i o ile lek z początku miał całkiem zadowalające efekty o tyle teraz nawet po zwiększonej przez psychiatrę dawce, wcale nie jest lepiej. Do mojej głowy przychodzą dziwne sceny, które nie wydarzyły się w moim życiu, natomiast głowa podpowiada mi kompletnie co innego. Wkurza mnie to, ponieważ wolałbym porozmawiać o swoich problemach i szukać rozwiązania drogą dialogową, natomiast psychiatra jedynie przepisuje leki po bezpośrednim zapytaniu o przyczynę wizyty. Nie pyta nawet o poszczególne stany lękowe, bądź niepokojące rzeczy dziejące się w głowie. Kazał mi do siebie dzwonić co kilka dni i informować o stanie zdrowia po przyjmowaniu przypisanych dawek. Wczoraj dzwonilem i nie odbierał telefonu xD Ekstra. Boję się, że obrazy będące w mojej głowie i przekonujące do swojej autentyczności w odniesieniu do przeszłości są objawem stanu przedschizofrenicznego. Niekiedy jestem pewien, iż poszczególne sytuacje pojawiające się w głowie zdarzyły się rzeczywiście. Kiedyś zapytałem kolegę o coś co miałem wrażenie wydarzyło się, a ten wielkimi oczami patrząc na mnie odparł, iż kompletnie nie ma pojęcia o co mi chodzi. Nie jestem w stanie sam odpowiedzieć sobie na pytanie czy to był sen, o którym zapomniałem i po prostu uruchomił mi się w formie wydarzenia z przeszłości, czy to urojenie mojego umysłu? Nie wiem czy tianeptyna (Coaxil) mi w tym pomoże, ale na chwilę obecną nie mam jak tego odstawić, ponieważ nie wiem jak dawkować odstawienne dawki.

    • Asik on said:

      Ja mogę doradzić jedynie jeśli chodzi o kwestię odstawienia. Jak lek jest brany z 2-4 miesiące to odstawienie go tak po prostu nie powinno wywołać efektu odstawienia. Poza tym tianeptyna jest dość słabym lekiem przeciwdepresyjnym. Jeśli długo to trzeba dawkę zmniejszać co kilka tygodni, jednocześnie obserwując czy organizm daję sobie radę i nie wywołuje skutków odstawiennych.

    • Gibek on said:

      Pełny opis działania tianeptyny w układzie
      nerwowym znajduje się tutaj:
      [http://indeks_mp_pl/leki/desc_php?id=769]
      Godnym uwagi jest fakt, że nie jest to klasyczny
      SSRI, bo działa odwrotnie: Zamiast blokować
      wychwyt zwrotny serotoniny, ” Zwiększa
      wychwyt zwrotny serotoniny w neuronach kory
      mózgowej i hipokampa, pobudza aktywność
      elektryczną komórek piramidowych w
      hipokampie”.
      Nie oznacza to jednak, że jest to substancja
      bezpieczna. Wszystkie środki psychotropowe
      stosowane w psychiatrii to tak naprawdę
      substancje ODURZAJĄCE, przewlekłe
      przyjmowanie tych substancji jest równie
      niebezpieczne co przewlekłe przyjmowanie
      alkoholu lub innych środków odurzających.
      Oczywiście wiem co to są natręctwa. Jednak
      środki psychotropowe to nie jest rozwiązanie na
      dłuższą metę. Na początku możesz czuć się po
      nich lepiej, podobnie jak po wypiciu alkoholu
      czujesz się bardziej wyluzowany i pewny siebie.
      Na dłuższą metę to się jednak nie sprawdzi, bo
      każdy tak zwany „lek” psychotropowy jest tak
      naprawdę substancją odurzającą, neurotoksyną
      która stopniowo uszkadza szlaki neuronalne w
      mózgu, a zatem stopniowo wyniszcza cały
      organizm.

      ODSTAWIANIE TIANEPTYNY
      Zajrzyj na stronę:
      [http://indeks_mp_pl/leki/desc_php?id=769]
      Jest tam punkt dotyczący odstawiania.
      Generalnie warto pamiętać o jednym: natręctwa
      nie są wynikiem nierównowagi biochemicznej w
      mózgu, nikt jeszcze tego w żaden sposób nie
      udowodnił. Żaden środek psychotropowy nie
      leczy zaburzonej biochemii mózgu, lecz wprost
      przeciwnie: ZAKŁÓCA prawidłowo funkcjonujące
      procesy biologiczne w mózgu. Najlepszy dowód:
      Psychiatrzy nie zlecają „leków” na podstawie
      obiektywnie przeprowadzonych testów, ale robią
      to w ciemno: np na depresję czy natręctwa
      jednemu zapiszą SSRI (zwiększa stężaenie
      serotoniny w szczelinie synaptycznej neuronu),
      innej osobie na te same objawy zapiszą np
      tianeptynę, która działa odwrotnie na układ
      serotoninowy 5HT. psychiatra nie dobiera
      „leków” które działają na realnie występujące i
      potwierdzone zaburzenie w mózgu, tylko
      dobierają substancje odurzające i obserwują,
      czy przynoszą ulgę czy nie.
      Tak samo jak narkotyki, Psychotropy to
      najlepszy sposób na zmarnowanie sobie życia.
      Poniżej link do filmiku o SSRI
      [https://youtu_be/e5swDXZ0Qdg. ]
      Odstaw to gówno zanim całkowicie stracisz
      kontrolę nad jego działaniem.
      Psychiatrzy mają w D***e swoich pacjentów, Nie
      przejmują się tym że marnują komuś życie.

      * W adresach URL poszczególnych odnosników kropkę zastąpiłem znakiem _, ponieważ system odmawiał opublikowania komentarza, gdy znajdują się w nim linki.

      • Karol on said:

        Dzięki za odpowiedź. Dzisiaj mam kontrolną rozmowę telefoniczną z psychiatrą. Prawdopodobnie powie mi, abym zwiększył dawkę leku, ponownie z resztą.

  16. Gibek on said:

    Pełny opis działania tianeptyny w układzie nerwowym znajduje się tutaj:
    http://indeks.mp.pl/leki/desc.php?id=769

    Godnym uwagi jest fakt, że nie jest to klasyczny SSRI, bo działa odwrotnie: Zamiast blokować wychwyt zwrotny serotoniny, ” Zwiększa wychwyt zwrotny serotoniny w neuronach kory mózgowej i hipokampa, pobudza aktywność elektryczną komórek piramidowych w hipokampie”.
    Nie oznacza to jednak, że jest to substancja bezpieczna. Wszystkie środki psychotropowe stosowane w psychiatrii to tak naprawdę substancje ODURZAJĄCE, przewlekłe przyjmowanie tych substancji jest równie niebezpieczne co przewlekłe przyjmowanie alkoholu lub innych środków odurzających.
    Oczywiście wiem co to są natręctwa. Jednak środki psychotropowe to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Na początku możesz czuć się po nich lepiej, podobnie jak po wypiciu alkoholu czujesz się bardziej wyluzowany i pewny siebie.
    Na dłuższą metę to się jednak nie sprawdzi, bo każdy tak zwany „lek” psychotropowy jest tak naprawdę substancją odurzającą, neurotoksyną która stopniowo uszkadza szlaki neuronalne w mózgu, a zatem stopniowo wyniszcza cały organizm.

    ODSTAWIANIE TIANEPTYNY
    Zajrzyj na stronę:
    http://indeks.mp.pl/leki/desc.php?id=769

    Jest tam punkt dotyczący odstawiania.
    Generalnie warto pamiętać o jednym: natręctwa nie są wynikiem nierównowagi biochemicznej w mózgu, nikt jeszcze tego w żaden sposób nie udowodnił. Żaden środek psychotropowy nie leczy zaburzonej biochemii mózgu, lecz wprost przeciwnie: ZAKŁÓCA prawidłowo funkcjonujące procesy biologiczne w mózgu. Najlepszy dowód: Psychiatrzy nie zlecają „leków” na podstawie obiektywnie przeprowadzonych testów, ale robią to w ciemno: np na depresję czy natręctwa jednemu zapiszą SSRI (zwiększa stężenie serotoniny w szczelinie synaptycznej neuronu), innej osobie na te same objawy zapiszą np tianeptynę, która działa odwrotnie na układ serotoninowy 5HT. psychiatra nie dobiera „leków” które działają na realnie występujące i potwierdzone zaburzenie w mózgu, tylko dobierają substancje odurzające i obserwują, czy przynoszą ulgę czy nie.
    Tak samo jak narkotyki, Psychotropy to najlepszy sposób na zmarnowanie sobie życia.
    Poniżej link do filmiku o SSRI
    [https://youtu.be/e5swDXZ0Qdg. ]

    Odstaw to gówno zanim całkowicie stracisz kontrolę nad jego działaniem.
    Psychiatrzy mają w D***e swoich pacjentów, Nie przejmują się tym że marnują komuś życie.

  17. Bettina on said:

    czy zna ktos jakiś ośrodek gdzie pomogą wyjść z leków psychotropowych
    Moja mama bierze leki od ponad 5 lat , kilkakrotnie była już na oodz. psychiatrycznym
    zaczęło się niewinnie z powodu menopuzy , chustawki nastrojów
    teraz mama jest silnie uzalezniona od tych leków, ale wszystko byłoby ok gdyby normalnie funkcjonowała ale ona nie ma chęci do zycia, spi po cąłych dniach, wszystko w srodku jej sie trzesie, serce chce wyskoczyc, boli głowa itp i znowu chce iść do szpitala
    Nie umiem jej przekonac zeby spróbowała odstawić te leki
    bo nawet lekarze do których chodziła (a było ich sporo) twierdzili ze do konca zycia bedzie musiała brac leki psychotropowe
    Prosze poradźcie co robić…

    • Asik on said:

      Nie mam pojęcia o takich ośrodkach i czy w ogóle są ale może lepiej szukać po oddziałach odwykowych bo inaczej nie da się nazwać wychodzenia z odstawiania psychotropów. Jest ciężko ale warto. Zajmuje to dużo miesięcy ale nadal wierze, że będę się cieszyła tym co kiedyś. A sformułowanie „musi Pani brać leki do końca życia” to chyba mieli na studiach powtarzane jak mantrę i dlatego nie widzą innej drogi i najchętniej te słowa wcisnęła bym im w … Też miałam to powiedziane rok temu. Jak widać żyje, nic nie biorę, odzyskuje zdrowie psychiczne i fizyczne niestety bardzo powoli. Ja dałam radę to i Twoja mama musi. Nie dajcie sobie wmówić, że to nawrót choroby. Po prostu jest jedną osobą z tych 30%, które drastycznie przechodzą odstawienie tego typu leków. I co najważniejsze niech nie odstawia ich z dnia na dzień jak ja tylko dawkę się zmniejsza o 10 % co 3-6 tygodni ale trzeba obserwować samopoczucie. Czasem ten okres trzeba wydłużyć. Co do objawów odwykowych to mogą wystąpić wymienione wyżej i wiele wiele innych czasem nie do zniesienia.

  18. rafał on said:

    Od 6 lat biore leki psychotropowe na początku brałem zolafren potem neotropil a teraz olzapin biorę i convulex. Niecce już dłużnej tych leków brać od nich się cofam w rozwoju co mam zrobić?

    • Gibek on said:

      „Niecce już dłużnej tych leków brać od nich się cofam w rozwoju co mam zrobić?”

      Po prostu ich nie bierz :) .
      Neuroleptyki zakłócają przekazywanie impulsów nerwowych w OUN czyli, mówiąc wprost, prowadzą do obumierania neuronów. Dlatego jesteś po nich ogłupiony i jak to słusznie określiłeś, cofasz się od nich w rozwoju.

  19. rafał on said:

    lekarz mi wmawia ze mam chorobę dwubiegunowa a w czesniej ze miałem niby schizofrenie

    • Gibek on said:

      „lekarz mi wmawia ze mam chorobę dwubiegunowa a w czesniej ze miałem niby schizofrenie”

      To nie lekarz ci to wmawia, tylko psychiatra, który lekarzem jest tylko z nazwy. Określenie „lekarz” w stosunku do psychiatry to czysty eufemizm.
      Prawdziwi lekarze leczą udowodnione dysfunkcje w obrębie narządów ludzkiego organizmu. Nie ma natomiast żadnych dowodów na to, że zachowania ludzi które psychiatra uznaje za „chorobowe” są spowodowane „nierównowagą biochemiczną mózgu”.
      Zachowanie nie jest chorobą!
      Psychiatria to największy wróg wolności i demokracji.
      Psychiatria to machina do kontroli społeczeństwa oraz manipulowania nim.
      Nie mogę zamieszczać linków-odsyłaczy, ale wpisz sobie w google frazę „dr Zbigniew kękuś” i zobacz na jego przykładzie do jakich celów używa się psychiatrii.

  20. rafał on said:

    co mi radzisz żebym zrobił z dnia na dzień odstawił czy jak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.