Psychiatryzacja przestępstw

Psychiatrii dano władzę do subiektywnego decydowania czy dany przestępca odpowie normalnie przed wymiarem sprawiedliwości, czy może zostanie uznanym „niepoczytalnym” i „nieświadomym swoich czynów”.

Zamiast wychowawczych kar w przypadku przestępstw i łamania prawa zaraz obowiązkowo woła się psychiatrę, który subiektywnie stwierdza jakieś „zaburzenie psychiczne”, które potem w mediach nazywa się „defektem”. Mimo, że nie istnieje obiektywny test biologiczny na weryfikację tego, a nadawanie takiej diagnozy psychiatrycznej to subiektywna ocena psychiatry – zupełnie tak, jakbyś Ty miał subiektywnie przyczepić jakąś etykietkę danej osobie rozmawiając z nią…

Badanie poczytalności

Według psychiatrii w ogóle przestępstwo jest „nienormalne”, zatem już jest podstawa do stwierdzenia „zaburzenia”. Czyli wychodziło by na to, że każde przestępstwo jest popełniane nieświadomie i nie może być karane, bo wynika z „zaburzenia psychicznego”?
Przykładem na to jest diagnoza „psychopatia”, inaczej zwana „osobowością dyssocjalną” i „osobowością antyspołeczną” (kod w ICD-10: F60.2; informacja w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowość_dyssocjalna). Diagnoza ta jest stawiana osobom, które łamią prawo, zdają się mało liczyć z uczuciami innych, zdają się wykorzystywać innych do swoich celów, natomiast brak jest dowodów, że przyczyna tego leży w nieprawidłowości działania mózgu. Nawet w Wikipedii poruszono problem potencjalnego unikania kar przez przestępców, którzy kryją się za tą diagnozą. Zacytuję fragment z Wikipedii:

„Osoby dotknięte antyspołecznym zaburzeniem osobowości notorycznie popełniają przestępstwa, dlatego wielu psychologów zadaje sobie pytanie czy powinny one odpowiadać za swoje czyny jak zwykli kryminaliści, czy należy zastosować dla nich „taryfę ulgową” z racji ich psychopatologii.
Wielu prawników, broniąc swoich klientów w sądzie, stosuje linię obrony wykazującą, że przestępstwo nie zostało wykonane w pełni świadomie i wynika jedynie z zaburzenia psychicznego. Taki sposób rozumienia antyspołecznego zaburzenia osobowości może prowadzić do poważnych nadużyć: uniknięcia odpowiedzialności przestępców za swoje czyny, co dodatkowo może wzmocnić ich zachowania aspołeczne.”

Także widać, że mamy do czynienia z psychiatryzacją przestępstw oraz z dawaniem psychiatrii władzy do decydowania czy dany człowiek będzie normalnie odpowiadał za swoje przestępstwo.
Ale psychiatrii to na rękę, bo posiadanie większej ilości pacjentów = psychiatrzy mogą więcej zarobić i więcej dostać łapówek od firm farmaceutycznych (nie każdy wie, że za jedno opakowanie psychotropów, które nic nie leczą tylko chemicznie pacyfikują, NFZ płaci pareset zł).

Zamiast wymierzyć surową karę, która by nauczyła rozumu (jestem za karami takimi jak wysyłanie więźniów do prac publicznych, a nie utrzymywanie „szkół recydywistów”), to z przestępcy robi się „zaburzonego psychicznego”, któremu się podaje psychotropy – a psychotropy NIE wychowują i nic nie leczą, tylko otumaniają i są prostą drogą do zostania niepełnosprawnym neurologicznie na resztę życia… To ma być metoda wychowawcza? To ma być resocjalizacja? Cieszą się tylko firmy farmaceutyczne i psychiatrzy… A społeczeństwo płaci…

Tylko kilka przykładów z ostatniego czasu:

Powiązane artykuły:

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Psychiatryzacja przestępstw' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Psychiatryzacja przestępstw' on Print Friendly

2 comments on “Psychiatryzacja przestępstw

  1. Piotr on said:

    Chcę dodać, że takie „zaburzenia” oczywiście pewnie gdzieś istnieją, ale są bardzo rzadkie według teorii, ale oczywiście nie według polskich psychiatrów. I jest wielkie poplątanie z pogmatwaniem i tak naprawdę nic nie wiadomo – duża dowolność interpretacji. Poza tym w sensie prawnym jest do klasyfikacja „znacznie ograniczonej poczytalności ” a niezniesionej całkowicie, więc odpowiadają, ale ewentualne wyroki są łagodniejsze. Moim zdaniem psychiatrzy dają takie diagnozy zupełnie bezpodstawnie np. ostatnio słyszałem, że dzieci z poprawczaków w pewnym szpitalu psychiatrycznym, aby uniknąć kary za swoje notorycznie powtarzające się przestępstwa dostawały od ręki takie rozpoznania, co chroniło je przed karą. Więc tu jest tego idealny przykład. Poza tym osoby takie nie kwalifikują podobno do, stosowania wyłącznie postępowania „psychoterapeutycznego” Nie wiem czy takich ludzi należy się obawiać, ale na pewno powoduje to ściąganie winy z przestępcy (przynajmniej częściowo).Takie rozgraniczanie ( na granicy zdrowia i choroby) jest po prostu niedorzeczne. I tu psychiatrzy (psycholodzy) zaczynają mącić jak chcą… Nie mówię tu nawet o innych nadużyciach wynikających z tego faktu, najgorsze jest to, że wszystko zostaję poza świadomością społeczeństwa ślepo wierzącemu „lekarzom”. Jest to tak naprawdę diagnoza psychologiczna oparta na testach osobowościowych. Od ręki można dać komuś do wyuczenia takie testy i przy większej wprawie bez problemu samemu sobie postawić diagnozę:-). Pozdrawiam

    • „Osoby dotknięte antyspołecznym zaburzeniem osobowości notorycznie popełniają przestępstwa, dlatego wielu psychologów zadaje sobie pytanie czy powinny one odpowiadać za swoje czyny jak zwykli kryminaliści, czy należy zastosować dla nich „taryfę ulgową” z racji ich psychopatologii.

      Tu jest mowa o osobowości antyspołecznej. Ale ja jeszcze chciałem zwrócić uwagę na osoby z deficytem intelektualnym lub niewpełni ukształtowane emocjonalnie. Czy więzienie zresocjalizuje każdego? Nie. Wielu ludzi łamie prawo dlatego że tak zostali wychowani. To tak jak z psem który przez wiele lat jest bity i zaniedbywany, trzymany na „krótkiej smyczy”. Czy da się później takie zwierzę „zresocjalizować”, aby nie rzucało się na nieznajomych? Nie sądzę żeby to się udało. Tak samo jest z ludźmi. Jeżeli rodzice źle traktują swoje dzieci, są surowi, biją je, nie okazują swoim dzieciom miłości, to nie będzie niczym nadzwyczajnym kiedy te dzieci będą zimnymi draniami w życiu dorosłym. Karanie ludzi których samo życie wyzuło z miłości czy empatii do drugiego człowieka jest z góry skazane na niepowodznie. Ale czy „szpital” psychiatryczny jest dobrą alternatywą dla tych osób? No cóż, uważam że może i byłby alternatywą dla takich osób, ale pod warunkiem że nie podawano by im tam żadnych psychotropów. Owszem, pobyt w ośrodku gdzie wszyscy muszą dostosować się do jednego regulaminu, a przy tym socjoterapia ukierunkowana na ukazanie dobrych stron szanowania praw drugiego człowieka – może przynieść dobre owoce u tzw. „socjopatów”.
      Ale jeśli w tych „szpitalach” psychiatrycznych zamiast konkretnej nauki współżycia społecznego serwuje się psychotropy – niestety nie jest to już wtedy żadną resocjalizacją i jest to bardziej szkodliwe od normalnego zakładu karnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.