Dzieciństwo z rozbitą rodziną, przemocą i alkoholem w rodzinie

Tak wiele osób trafiających na tory psychiatryczne, doświadczyło patologii rodzinnej, rozbitej rodziny, przemocy rodzinnej lub rodzica nadużywającego alkoholu.

Spotkałem się w wieloma przypadkami, gdzie wychowankowie takich rodzin:

  • byli niepewni siebie
  • jakoś tak desperacko szukali wzorców i akceptacji, przez co byli podatni na manipulację
  • mieli problemy w komunikacji międzyludzkiej, byli inni pod względem zachowania
  • prezentowali zachowania agresywne, chamskie lub odwrotnie – prezentowali słabość, wycofanie, przez co częściej zostawali ofiarami
  • mieli problemy w związkach partnerskich
  • byli zagubieni życiowo

Kiedy nie masz dobrego wzorca od rodzica, to trochę nie wiesz jak żyć, przejmujesz wzorce od byle czego i byle kogo – z telewizji (która rzadko pokazuje realne życie – patrz art. na ten temat: „Nierealne-wzorce”), z podwórka, od ludzi, których spotkasz w życiu, a którzy to ludzie nierzadko chcą wykorzystać Twoją słabość i manipulują Cię.

Osoby z rozbitych rodzin oraz rodzin z przemocą i alkoholem, bywają nazywane skrótem DDD (Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych) lub DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Dla takich osób funkcjonuje oferta klubów/mitingów zrzeszających osoby z podobnymi problemami. Popieram ideę takich klubów, bo sądzę, że pomocny i dobry dla kondycji psychicznej może być kontakt z osobami, które mogą Cię lepiej zrozumieć, jeśli masz problem. Jednym z takich klubów funkcjonujących w Warszawie jest klub „Poznańska 38″, o którym napisałem tu: http://opsychiatrii.pl/klub-poznanska-38/

Będąc osobą tzw. DDD lub DDA, można skorzystać również z konsultacji z psychologiem, z tym, że według mojego doświadczenia, niestety bywa tak, że psychologowie odsyłają do psychiatry, gdzie psychiatra następnie przepisuje psychotropy… :( Tego nie polecam… Nie potępiam natomiast psychologów, ale doradzał bym z dystansem podejść do sytuacji, gdzie psycholog odsyła Cię do psychiatry… Według mnie lepiej nie dać się zepchnąć na psychotropy…
Poza tym miej świadomość, że psycholog nie jest cudotwórcą, który rozwiąże Twoje problemy, a także pamiętaj, że psycholog nie zastąpi Ci przyjaciela, miłości i znajomych.

Załączam dwie wypowiedzi psychologów na temat problemów osób z tzw. rodzin dysfunkcyjnych:

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Dzieciństwo z rozbitą rodziną, przemocą i alkoholem w rodzinie' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Dzieciństwo z rozbitą rodziną, przemocą i alkoholem w rodzinie' on Print Friendly

5 comments on “Dzieciństwo z rozbitą rodziną, przemocą i alkoholem w rodzinie

  1. rosa on said:

    patologia w rodzinie byla i jest norma….czasem ludzie ukrywaja problemy …idealna rodzina nie istnieje tak samo jak porzadek w torebce u normalnej kobiety.Bo skrajnosci sa zawsze zle.

    • Dawid Biel on said:

      To prawda, że nic nie jest idealne i rodziny są nieidealne – są rozwody, sprzeczki rodzinne, konflikty dziecko-rodzic itd. :) .

      Z tym, że czasem, wyjątkowo niesprzyjające okoliczności rodzinne, mogą trochę „skrzywić” psychicznie dzieciaka… Przykładowo ojciec pijak, który dzień w dzień przychodzi nawalony, krzyczy, robi awantury, więc mały dzieciak nie może przez to sobie nawet porozmawiać normalnie z ojcem, a nawet zdarza się że rówieśnicy z tego powodu kpią sobie…

      Podobnie „toksyczny” dla dziecka może być rodzic despotyczny, zbytnio kontrolujący i narzucający dziecku różne rzeczy. Może tak być np. z narzucaniem religii – „Masz iść do kościoła, bo inaczej lanie”; „Nie będziesz nosił takich długich włosów, bo wpier…l dostaniesz!” itd…

      Jeszcze inny przykład to samotna matka, która jest… trochę inna niż norma. Wychowany przez nią dzieciak może przejąć patologiczne zachowanie i może mu brakować właściwego wzorca… Przykre to, ale zdarzają się takie sytuacje. To bardzo trudne pytanie czy takiej matce odebrać dziecko, ponieważ jeśli odpowiem, że „tak”, to co będzie, gdyby w przyszłości jakiś urzędnik zechciał mi odebrać dziecko z powodu tego, że w papierach mam wpisane „schizofrenia”…

  2. neurologiczny on said:

    Tak… a potem gdzieś 50% naszego społeczeństwa to Dorosłe Dzieci Dysfunkcji ( DDD ), lub Dorosłe Dzieci Alkoholika ( DDA ), osoby kwalifikujące się na długoletnią terapię…

    • Dawid Biel on said:

      Aż 50%? :) . Nie sądzę, że aż tyle. Gdy chodzę po mieście (a mieszkam w Warszawie), to widzę naprawdę mnóstwo młodzieży, która wygląda na szczęśliwych, jest uśmiechnięta, zawsze w grupie – myślę, że tak wygląda większość. I choć KAŻDY ma tam jakieś problemy, a także obecnie sporo jest matek samotnie wychowujących dzieci, to jednak nie musi to automatycznie oznaczać, że jest problem wymagający terapii :) . Ja pisząc powyższy artykuł miałem na myśli raczej takie cięższe problemy rodzinne, które mocniej potrafią odcisnąć się na dzieciaku. Choć muszę powiedzieć szczerze, że myślę sobie na ile „zaburzyć” psychikę młodego człowieka może wychowanie i doświadczenia z dzieciństwa, a na ile odgrywa tu rolę sprawa bieżących atutów biologicznych, które powodują ustalenie się pozycji życiowej (i tego czy problemy w relacjach międzyludzkich się będzie miało, czy nie)…

  3. neurologiczny on said:

    Sam jestem Dorosłym Dzieckiem Dysfunkcji… moi rodzice się pobili przed rozwodem.
    Moja była żona ( koleżanka ze studiów ) też była DDA/DDD… i rozwiedliśmy się z hukiem… jest wciąż sama, mężczyźni jej unikają, bo ona uważa, że nie jest zaburzona.
    Ja jestem, ale posiadam wgląd w siebie, krytycyzm i chęć pracy nad sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.