Gdy przeciętny „szary” człowiek popełnia próbę samobójczą, to jest uznawany za „chorego psychicznie”. Czy zatem płk M. Przybyłem był i jest „chory psychicznie”?

Jak wszyscy się dziś z mediów dowiedzieliśmy, płk Mikołaj Przybył strzelił do siebie w przerwie konferencji prasowej na której się wypowiadał. Była to próba samobójcza.

Czy zatem będzie uznany za „chorego psychicznie” i umieszczony siłą w szpitalu psychiatrycznym z powodu zagrażania samemu sobie? Nie? Dlaczego nie, skoro właśnie tak się dzieje w przypadku przeciętnego człowieka podejmującego próbę  samobójstwa za pomocą strzału w głowę? Czyżby w przypadku bardziej znanych osób psychiatria stosowała taryfę ulgową? Dlaczego? Również Krzysztof „Diablo” Włodarczyk jest po próbie samobójczej z lipca 2011 roku, a jakoś nie mówi się, że jest „chory psychicznie”. Dlaczego? A dlaczego nie mówi się też „chora psychicznie” o Barbarze Blidzie, która w 2007 roku popełniła samobójstwo podczas czynności zatrzymania jej przez ABW? Dlaczego w końcu Jarosław Kaczyński uniknął poddania się „badaniu psychiatrycznemu” na które został wysłany przez sąd? Dlaczego nie stosuje się konsekwentnie psychiatrii wobec tych osób tak, jakby się stosował wobec przeciętnego „szarego” człowieka? Czyżby psychiatria obawiała się, że w sprawach tak medialnych mogło by wyjść na jaw, że przyczepiane ludziom etykietki „chory psychicznie” są nic nie warte i jedynie pozujące na naukowe?

Druga kwestia, na którą chcę zwrócić uwagę: Każdy ma jakieś problemy, bo nikt nie jest idealny. Ludzie zachowują się różnie: łamią prawo, są agresywni, są zakłamani, popadają w używki, narzucają się innym, dają się ponieść wyobraźni i wierzą w nieudowodnione rzeczy (chociażby religia), popadają w załamanie, czasem też dokonują zamachu na własne życie. Czy to znaczy, że WSZYSCY są „chorzy psychicznie” i powinni zażywać psychotropy? Wierzysz w boga – możesz być uznany za mającego urojenia. Brakuje Ci sensu życia – możesz być uznany za „chorego na depresję”. Coś Cię tak załamało, że się targasz na własne życie – możesz być uznany za zagrażającego własnemu zdrowiu i życiu, więc będziesz poddany przymusowemu „leczeniu” psychiatrycznemu. Jesteś skonfliktowany z sąsiadami – możesz być uznany za schizofrenika. Tak działa psychiatria. Zatem jeszcze raz pytam: Czy wszyscy jesteśmy „chorzy psychicznie”? Czy psychiatria daje w ogóle ludziom prawo do choćby tego samobójstwa, bez automatycznego uznania za „chorego psychicznie”?

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Gdy przeciętny „szary” człowiek popełnia próbę samobójczą, to jest uznawany za „chorego psychicznie”. Czy zatem płk M. Przybyłem był i jest „chory psychicznie”?' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Gdy przeciętny „szary” człowiek popełnia próbę samobójczą, to jest uznawany za „chorego psychicznie”. Czy zatem płk M. Przybyłem był i jest „chory psychicznie”?' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Pytania | Otagowano , , | Skomentuj

Ile są warte opinie psychiatrów – na przykładzie rozbieżności o „zdrowiu psychicznym” Breivika

Anders Behring Breivik (zdjęcie ze strony na Facebooku)Jak donosi TVN24 – http://www.tvn24.pl/-1,1730320,0,1,powazna-poznawcza-kontrowersja-ws-breivika,wiadomosc.html – czterej więzienni psychiatrzy, obserwujący Andersa Breivika (sprawcę masakry w Norwegii w lipcu 2011), stwierdzili, że „nie jest on chory psychicznie”, co przeczy wcześniejszej opinii biegłych psychiatrów sądowych, którzy wcześniej uznali go za niepoczytalnego schizofrenika.

Jest to przykład na to jak kompletnie nierzetelne są opinie psychiatrów, gdyż bazują one wyłącznie na subiektywnej ocenie, a nie na obiektywnych dowodach na „chorobę”. Mam nadzieję, że to uzmysławia społeczeństwu ile warte są opinie psychiatrów, na podstawie których to opinii sąd uznaje że przestępca nie może odpowiadać za swoje przestępstwa…

W tym kontekście odsyłam do moich wcześniejszych artykułów o robieniu z Breivika niepoczytalnego:
- Nowe doniesienia w sprawie Breivika: Psychiatrzy zdiagnozowali mu „schizofrenię paranoidalną”. Wyjść na wolność może nawet już za kilka lat.
- Psychiatrzy stwierdzili, że Breivik jest niepoczytalny
- O losie Breivik’a zdecyduje subiektywna opinia psychiatrów

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Ile są warte opinie psychiatrów – na przykładzie rozbieżności o „zdrowiu psychicznym” Breivika' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Ile są warte opinie psychiatrów – na przykładzie rozbieżności o „zdrowiu psychicznym” Breivika' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , | Skomentuj

Artykuł „Leki na depresję działają tak samo, jak placebo”

Antydepresanty vs. placeboPod koniec grudnia 2011, w witrynie Onetu, ukazał się artykuł „Leki na depresję działają tak samo, jak placebo”: http://wiadomosci.onet.pl/nauka/leki-na-depresje-dzialaja-tak-samo-jak-placebo,1,4983480,wiadomosc.html

Czytamy w nim, że naukowcy z Adelphi University w Garden City, w stanie Nowy Jork, opublikowali w piśmie „Journal of Clinical Psychiatry” wyniki swoich badań klinicznych, w których porównano poprawę stanu określanego jako „depresja” w przypadku trzech grup badanych:
- pierwszej grupie podawano antydepresanty
- osoby z drugiej grupy poddawano psychoterapii
- a osobom z trzeciej grupy serwowano placebo (substancję obojętną).

Wyniki pokazały niewielką różnicę w „poprawie symptomów” w przypadku stosowania antydepresantów, psychoterapii i placebo. W ogóle to użyłem cudzysłowu na „poprawie symptomów”, bo dziwię się jak można dążyć do zlikwidowania smutku i braku napędu do życia nie koncentrując się przede wszystkim na przyczynie psychospołecznej tego stanu emocjonalnego.
Ale wracając do tematu: Zatem placebo jest tak skuteczne jak antydepresanty? Potwierdzało by to moje obserwacje środowiska osób z diagnozami psychiatrycznymi, z których to obserwacji wynika, że psychiatria, wmawiając, że tylko tabletki „leczą”, systemowo bierze się za problemy życiowe nie od tej strony od której potrzeba. Nie jest tak, że psychotropy mają monopol na „leczenie”. Okazuje się, że „poprawa” odczuwana przez pacjenta i przez personel to kwestia bardzo bardzo subiektywna. „Pacjenci” często uzyskują poprawę stanu emocjonalnego już przez samo dokonanie jakiejkolwiek zmiany w swoim życiu, jakiegokolwiek działania. To już sprawia, że subiektywnie mogą odczuwać „poprawę”. Często ulgę i zmniejszenie napięcia psychicznego przynosi wyrwanie się z określonej sytuacji rodzinnej powodującej stres. Podobnie ulgę może poczuć osoba, która była bardzo samotna i nie wiedziała co z sobą począć, a w końcu zaczęła coś robić choćby poprzez uczęszczanie do psychologa. Dla mnie na przykład przebywanie na oddziale psychiatrycznym, bez zażywania psychotropów, było czymś pozytywnym dla moich potrzeb psychicznych, ponieważ był to dla mnie sposób na wyrwanie się z samotności i możliwość kontaktu z osobami z podobnymi problemami, co ja.
Wspomnieć też tu warto o projekcie Soteria, który pokazał, że w domach-azylach (azylach od problemów), bez stosowania psychotropów, następuje „poprawa stanu” osób diagnozowanych jako „schizofrenicy”. Projekt Soteria co prawda dotyczył osób z diagnozami „schizofrenia”, a nie „depresja”, ale jestem przekonany, że to szufladkowanie „depresja”, „schizofrenia” itd. jest sztucznym posegregowaniem, gdyż to wszystko się sprowadza do wspólnej podstawy – problemów życiowych, problemów w zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych, zatem problemów dynamicznych, w których występuje zarówno smutek i poczucie braku sensu życia, jak i występuje desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi i odnalezienia szansy dla siebie.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że niestety w artykule będącym obiektem tego wpisu, używa się wielokrotnie słowa „choroba” względem depresji, oraz określenia „chorzy” względem pacjentów z diagnozą „depresja”. Moim zdaniem jest to pielęgnowanie mitu o tym, że depresja jest chorobą. Kiedy powtarza się „choroba”, „chorzy”, „chorujący”, to społeczeństwo myśli, że diagnoza „depresja” to choroba mózgu, obiektywnie stwierdzona jako nieprawidłowość neurologiczna. Tymczasem to zupełnie nie jest tak. Diagnoza „depresja” nie jest chorobą. W ICD-10 oraz DSM-4, będących podstawowymi podręcznikami diagnostyczno-statystycznymi, na których bazuje diagnostyka psychiatryczna, nie ma „chorób psychicznych”, tylko są zaburzenia. O zaburzeniu możemy mówić, gdy „wymarzony” stan emocjonalny – szczęście, jest zaburzone przez problemy życiowe skutkujące smutkiem i brakiem szczęścia. Zatem to nie jest choroba, tylko jest to stan emocjonalny odbiegający od pożądanego (każdy by chciał zapewne być szczęśliwy).
W związku z powyższym apeluję o zaprzestanie nazywania chorobami problemów natury emocjonalno-egzystencjalnych takich jak brak poczucia szczęścia, smutek itp..

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Artykuł „Leki na depresję działają tak samo, jak placebo”' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Artykuł „Leki na depresję działają tak samo, jak placebo”' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Polecane | Otagowano , , , , | Skomentuj

Życzenia na święta bożonarodzeniowe 2011

Boże Narodzenie 2011Życzę Nam wszystkim wolności, w tym wolności od psychiatrycznej ciemnoty. Ale także życzę pozbycia się problemów, które nas trapią.
Życzę również zrozumienia ze strony społeczeństwa oraz doświadczania przez nas życzliwości ze strony innych ludzi i uniknięcia samotności. Bądźmy szczęśliwi i najlepiej osiągnijmy to w sposób naturalny.
Naszym politykom życzę zauważenia, że psychiatryzacja różnych aspektów życia, to zła droga, a psychiatrom życzę zastanowienia nad tym co robią oraz rzetelności i szczerości gdy przedstawiają naturę problemów swoich pacjentów.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Życzenia na święta bożonarodzeniowe 2011' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Życzenia na święta bożonarodzeniowe 2011' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , | Skomentuj

Polecam artykuł „O lekach, które mogły być gorsze od choroby”

Psychotropy pomagają, czy szkodzą

W witrynie NowaDebata.pl ukazał się właśnie ciekawy artykuł p.t. „O lekach, które mogły być gorsze od choroby”. Chciałbym Wam polecić ten tekst, gdyż poświęca on dużo miejsca na kwestię szkodliwości medykamentów psychiatrycznych:

Robert Whitaker, dziennikarz i autor książek poświęconych współczesnej psychiatrii, do tej grupy lekarstw zalicza niemal wszystkie rodzaje leków psychiatrycznych. Choć w teorii mają one korygować „chemiczne zaburzenia” w mózgu, to, zdaniem Whitakera, w rzeczywistości same je wywołują i tym samym utrwalają zdiagnozowane u pacjentów „choroby”.

Omówiono szczególnie szkodliwość neuroleptyków, które niestety cały czas są uważane przez społeczeństwo za jedyne rozwiązanie i konieczność w przypadku diagnozy „schizofrenia”. Społeczeństwo niestety wydaje się w ogóle nie wiedzieć, że neuroleptyki nie leczą, tylko co najwyżej tłumią emocje, wywołując przy tym baaardzo poważne skutki neurologiczne poprzez zaburzenie naturalnej chemii mózgu. Wywołane w ten sposób objawy neurologiczne są często w praktyce odbierane przez otoczenie jako oznaki „nienormalności” i ułomności, co powoduje zepchnięcie na margines.

Przykład objawów neurologicznych wywołanych neuroleptykami:

Zatem co jeśli nie psychotropy?

Co, jeśli nie psychotropy?

Społeczeństwo też najczęściej nie zdaje sobie sprawy, że alternatywą dla neuroleptyków jest po prostu azyl od problemów powodujących symptomy takie jak przewrażliwienie i bunt – wykazał to prof. Loren Mosher w swoim projekcie/eksperymencie Soteria:

W związku z tym tematem chciałbym też wspomnieć o moich dwóch artykułach: pierwszym o tym, że psychotropy powodują zaburzenia: http://opsychiatrii.pl/psychotropy-powoduja-zaburzenia/ i drugim o tym czy medykamenty psychiatryczne są najlepszym rozwiązaniem na problemy: http://opsychiatrii.pl/psychotropy-to-jednak-jakies-rozwiazanie/

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Polecam artykuł „O lekach, które mogły być gorsze od choroby”' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Polecam artykuł „O lekach, które mogły być gorsze od choroby”' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Polecane | Otagowano , , , , , , | 2 komentarzy

Nowe doniesienia w sprawie Breivika: Psychiatrzy zdiagnozowali mu „schizofrenię paranoidalną”. Wyjść na wolność może nawet już za kilka lat.

Anders Breivik - Foto z Wikipedii

Anders Breivik - Foto z Wikipedii

Onet.pl publikuje nowe informacje w sprawie Breivika. Okazuje się, że biegli psychiatrzy po spędzeniu 36 godzin z Breivikiem i przeprowadzeniu w 13 „wywiadów” stwierdzili, że ten zabójca cierpi na „schizofrenię paranoidalną”, ponieważ:

„doświadcza urojeń wielkościowych, dzięki czemu wierzy, że jest wybrańcem mogącym decydować, kto ma żyć, a kto umrzeć”

i

„podczas dokonywania masakry zachowywał się w sposób psychotyczny, co oznacza, iż nie miał kontroli nad tym, co robił”

W związku z tym, jak już pisałem wcześniej, w myśl prawa nie może on odpowiadać za swoje czyny.

Płonne okazują się też nadzieje wielu internautów, że Breivik „nie wyjdzie z psychiatryka do końca życia”. Nie takie są praktyki współczesnej psychiatrii, żeby kogoś przetrzymywać w psychiatryku przez dziesiątki lat. Zabójca może wyjść na wolność już za kilka lat, a poza tym w czasie tzw. „leczenia” będzie mógł bez problemu przyjmować gości, oglądać telewizję, surfować w Internecie itd.

Takie są skutki dania władzy w ręce psychiatrów, którzy na podstawie wyłącznie subiektywnej i w praktyce pochopnej oceny, stwierdzają, że przestępca nie będzie odpowiadał za swoje czyny, bo jest zaburzony! To ciemnota naszych czasów i patologia w wymiarze sprawiedliwości.

Źródło:
http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/breivik-uznany-za-niepoczytalnego-norwegia-wypusci,1,4940037,kiosk-wiadomosc.html
Polecam się też zapoznać z moim poprzednim artykułem w tej sprawie: http://opsychiatrii.pl/newsy/psychiatrzy-stwierdzili-ze-breivik-jest-niepoczytalny/

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Nowe doniesienia w sprawie Breivika: Psychiatrzy zdiagnozowali mu „schizofrenię paranoidalną”. Wyjść na wolność może nawet już za kilka lat.' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Nowe doniesienia w sprawie Breivika: Psychiatrzy zdiagnozowali mu „schizofrenię paranoidalną”. Wyjść na wolność może nawet już za kilka lat.' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy

Psychiatrzy stwierdzili, że Breivik jest niepoczytalny

Anders Behring Breivik (zdjęcie ze strony na Facebooku)Norweska prokuratura zajmująca się sprawą zabójstw dokonanych przez Anders’a Breivik’a, poinformowała, że biegli psychiatrzy uznali go za niepoczytalnego… Teraz decyzja należy do sądu czy zgodzić się z opinią psychiatrów.
Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/sprawca-masakry-w-norwegii-uznany-za-niepoczytalne,1,4936669,wiadomosc.html

Ważne jest, żeby społeczeństwo było świadome, że psychiatrzy nie stawiają takiej opinii o niepoczytalności na podstawie wykrycia nieprawidłowości działania mózgu Breivika, tylko subiektywnie oceniają zachowanie i czyny osoby „badanej”. W ten sposób każdego można by każdego przestępcę uznać za niepoczytalnego, bo nie ma możliwości obiektywnej weryfikacji czy dana osoba jest poczytalna czy nie. Alarmowałem o tym w moim artykule o psychiatryzacji przestępstw: http://opsychiatrii.pl/psychiatryzacja-przestepstw/

Badanie poczytalności

Aktualizacja 1-12-2011:

Społeczny odbiór uznania Breivika za niepoczytalnego

Czytając komentarze internautów (w serwisie Wykop.pl) na ten temat widać, że sporo ludzi tłumaczy sobie, że dobrze się stało, bo w psychiatryku Breivik będzie trzymany prawdopodobnie do końca życia (bo lekarze pewnie dostaną taki „prikaz” żeby nie wypuszczać), a w więzieniu by siedział maksymalnie 21 lat, zatem trzeba było obejść prawo.

Tylko, że czy społeczeństwo zauważa, że w tym momencie psychiatria demaskuje się jako po prostu narzędzie do omijania i prawa i do karania, a nie „leczenia”? Czy to przyznanie, że będzie to psychiatria represyjna, na zasadzie tzw. psychuszek? Czyż to nie jest otwarta furtka do dowolnego karania ludzi za pomocą umieszczania w psychiatrykach nawet w sytuacji gdy wymiar sprawiedliwości nie ma odpowiedniego paragrafu? Każdego w razie potrzeby można będzie pod pretekstem „choroby” zamknąć w psychiatryku i dowolnie długo tam przetrzymywać, a co więcej torturować psychotropami? Czyż to nie godzi w prawa człowieka i w zakaz torturowania?

Ale, ale! Przecież nie jest oficjalnie powiedziane, że Breivik będzie zamknięty w psychiatryku do końca życia. Teoretycznie będzie mógł wyjść nawet po 3 latach, ponieważ co 3 lata sąd będzie pytał psychiatrów czy „pacjent” jest już gotowy do wyjścia na wolność z psychiatryka. Sprowadza się to do stanu, w którym to w ręce psychiatrów da się władzę do decydowania. A sugestie, że lekarze dostaną  ”pod stołem” (nieoficjalnie) odgórny „prikaz” (nakaz), że Breivika mają nie wypuszczać, są sugestiami że w środowisku sądowo-psychiatrycznym jest mafijna zmowa poza granicami prawa (gdyż prawo nie przewiduje takich „prikazów” dla psychiatrów).

Przypominam, że Breivik w momencie określenia go niepoczytalnym oficjalnie NIE ODPOWIADA za swoje czyny! W w przypadku gdy psychiatria podejdzie do jego sprawy bez nacisków odgórnych, to Breivik nie tylko oficjalnie uniknie odpowiedzialności, ale także w praktyce będzie miał terapię, zamiast surowej odpowiedzialności za swoje morderstwa.

Breivik trafia do psychiatryka

Reasumując, widzę dwie możliwości: Albo psychiatria zostanie użyta jako narzędzie do karania, nie zaś do leczenia, albo psychiatria pozwoli na uniknięcie odpowiedzialności za morderstwa. W każdym z tych przypadków widać patologię medykalizacji przestępstw. Jednak niektórzy zauważają, że zaletą takiego posunięcia jest to, że tym sposobem mamy zrobionego „wariata”, zamiast potencjalnego bohatera niektórych środowisk skrajnie prawicowych… Posunięcie polityczne, którego medycyna jest jedynie narzędziem.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Psychiatrzy stwierdzili, że Breivik jest niepoczytalny' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Psychiatrzy stwierdzili, że Breivik jest niepoczytalny' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , , , | 2 komentarzy

Artykuł „Szaleństwo antydepresantów” w witrynie NowaDebata.pl

przedrukMiesiąc temu w witrynie NowaDebata.pl ukazał się artykuł „Szaleństwo antydepresantów”, ale że dopiero teraz na niego wpadłem, to (lepiej późno niż wcale) podzielę się nim z Wami :) :
http://nowadebata.pl/2011/10/30/szalenstwo-antydepresantow/

Artykuł omawia niedawno głośny nius o tym, że antydepresanty stały się w USA najczęściej zażywanymi medykamentami w grupie osób między 18, a 44 rokiem życia. Pisałem o tym tutaj: http://opsychiatrii.pl/newsy/antydepresanty-staly-sie-najczesciej-zazywanymi-w-usa-medykamentami-wsrod-osob-miedzy-18-a-44-rokiem-zycia/ , ale artykuł na NowaDebata.pl szerzej opisuje ten temat i odnosi się do źródłowego artykułu w j. angielskim.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Artykuł „Szaleństwo antydepresantów” w witrynie NowaDebata.pl' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Artykuł „Szaleństwo antydepresantów” w witrynie NowaDebata.pl' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Polecane | Otagowano , , , , , , | Skomentuj