Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?

Chciałbym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie słynnych, aczkolwiek moim zdaniem w dużej mierze mitycznych „głosach w głowie”.

Ostatnio niemal codziennie widuję mężczyznę, który cierpi na jakiś problem zdrowotny. Pierwsze wrażenie to, że mężczyzna ten jest upośledzony umysłowo i „bełkocze coś do siebie”. Jednak z czasem, gdy widywałem się z tym człowiekiem już któryś z kolei raz, to zauważyłem, że to „bełkotanie” z pozoru „bez sensu” ma swoją logikę i niesie przekaz, tylko, że jest to mowa bardzo niewyraźna i całość prezentuje się bardzo anormalnie.
Nie rozmawiałem jednak z tym człowiekiem i nie wiem co jest jego problemem. Nie wiem czy jest inteligentny, czy też ma deficyt intelektualny. Jednak pomyślałem sobie, że może właśnie w ten sposób zaczął powstawać swoisty mit o tym, że niektórzy tacy „dziwni” ludzie mają halucynacje wizualne i słuchowe, gdyż mogą sprawiać wrażenie, że rozmawiają z kimś, kto im się „objawia”… Obserwator może mieć wrażenie, jakby ta osoba dziwnie się zachowująca miała jakiejś „podszepty w głowie”, jakieś „głosy w głowie”, z którymi rozmawia.

Pochopne oceny i legendy krążące w społeczeństwie mogą zatem nieść mit o halucynacjach, których doświadczają takie osoby, jak mężczyzna, o którym wspominam w tym artykule.
Niezrozumienie takie może potęgować fakt, że społeczeństwo jest generalnie raczej zamknięte na takie „dziwne” osoby. Każdy boi się pogadać z taką „dziwną” osobą, a nawet zdarzają się drwiny i przemoc wobec takich niepełnosprawnych osób. A wiadomo, że gdy tworzymy mury pogardy i izolacji między sobą, to przez te mury jest trudniej przedostaje się prawda na temat prawdziwego problemu jaki osoba ma. Tak powstaje niezrozumienie…

Dodane 19-04-2012:

Zbyt mało napisałem o tym jak zorientowałem się, że przekaz ma sens. Otóż ten mężczyzna z pozoru „bełkoczący do siebie” okazał się mówić do innych osób chcąc dać po egzemplarzu bezpłatnej gazety rozdawanej na ulicach Warszawy. Część z osób z chęcią brała od tego mężczyzny tą gazetę i dziękowała za to. Poza tym zauważyłem, że choć bardzo niewyraźnie, to jednak mężczyzna ten mówi np. o pogodzie. Po prostu chce sobie pogadać i szuka interakcji z innymi. Wystarczyło się wsłuchać w treść tego pozornego „bełkotu”, żeby odkryć, że jest w nim sens, ale przeszkodę stanowi bardzo niewyraźna mowa tego mężczyzny. Z resztą jeśli nawet ktoś coś tam powie do siebie, to chyba wszystkim nam się to czasem zdarza :) . Nie można od razu stwierdzać, że „to musi być rozmowa z głosami w głowie”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Obserwacje i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Dodaj na Wykop.pl: Share 'Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?' on Print Friendly



23 comments on “Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?

  1. biohumus on said:

    Niestety, ale możesz sobie wsadzić tę swoją pseudoteoryjkę głęboko nie powiem gdzie. Badania przeprowadzone z wykorzystaniem technik obrazowania mózgu potwierdzają istnienie prawdziwych halucynacji:

    http://cercor.oxfordjournals.org/content/14/1/91
    http://archpsyc.ama-assn.org/cgi/content/abstract/57/11/1033
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18987102

  2. biohumus on said:

    Jeszcze bym zapomniał o tym:
    http://www.pnas.org/content/95/4/1956.full

    Dawidzie, Dawidzie…. a czy spytałeś się ów jego mościa czy słyszy jakieś głosy? Hm? Czy wyciągnąłeś tą pseudoteoryjkę tylko na podstawie własnych….. obserwacji (hm, czy właśnie nie to zarzucasz psychiatrom?)? Z resztą, po co miałbyś pytać. Gdyby odpowiedział, że nie to skakałbyś z radości. Gdyby odpowiedział, że tak, uznałbyś to za mówienie z użyciem metafor, no nie?

    • Dawid Biel on said:

      Jak masz na imię? Dobrze jest się przedstawić, gdy sobie już tak upodobałeś przesiadywanie na tej stronie.
      Drugie pytanie to: Czy słyszysz głosy?

      • biohumus on said:

        Nie upodobałem sobie przesiadywania na tej stronie. Zaglądam tutaj raz na parę dni. Może się nazywam Wacław a może Hieronim, może nie słyszę głosów, a może cierpię na przewlekłą schizofrenię. To nie ma tutaj nic do rzeczy. Stworzyłeś pewną „teorię” i teraz leży na tobie ciężar jej obrony. Przytoczyłem konkretne źródła i chciałbym, żebyś się do nich odniósł. Czy psychozy amfetaminowe to też konfabulacja i tragedia zrozumienia? Czy badania które ci przytoczyłem to konfabulacja?

        • Dawid Biel on said:

          Nie „teorię”, tylko mówię o rzeczywistości. Teorie to budują psychiatrzy i nie informując, że to tylko teoria serwują praktycznie wszystkim pacjentom psychotropy, a także subiektywnie decydują o losach przestępców.

          Nie chcesz odpowiedzieć na pytanie: „Słyszysz głosy?”. Może coś ukrywasz. Psychiatra już by mógł coś „podejrzewać”.

        • biohumus on said:

          Nie jesteś lekarzem więc ci nie będę mówić czy słyszę głosy tak, jak nie będę ci mówił czy miałem rano stolec, kapujesz?

          Piszesz o rzeczywistości? Kiedyś napisałeś, że szanujesz naukę, a nie wiesz, że ona opisuje rzeczywistość przy pomocy różnych teorii? Teoria ewolucji, teoria grawitacji, teoria kwantów – mówi ci to coś?

          Nie potrafisz obronić swoich tez, więc musisz uciekać do zadawania jakiś nie mających nic wspólnego z tematem pytań ad personam? W końcu gdyby twoja teoryjka tak dobrze opisywała rzeczywistość to powinna zmiażdżyć moje argumenty.

          Przytoczyłem ci badania z użyciem obrazowania mózgu. Jedne pokazują jakie zmiany anatomiczne u schizofreników, które są odpowiedzialne za słyszenie głosów, a drugie pokazują konkretną aktywność w tych rejonach w momencie słyszenia głosów. Czyż to nie zbieg okoliczności, że są to ośrodki odpowiedzialne za słyszenie oraz analizę słyszanego języka??

          Pisząc, że słyszenie głosów to bujda, piszesz, czy tego chcesz czy nie, że te wszystkie badania to także bujda, a te niezależne zespoły naukowców, które je przeprowadziły to konfabulanci.
          Nazywasz też w ten sposób konfabulantami miliony schizofreników. A nie… dla ciebie to są przecież ludzie mówiący metaforami, no nie? Albo ludzie nie potrafiący się dobrze wysłowić, bo TY zauważasz u nich deficyty intelektualne. Nie zastanowiłeś się jednak czy przypadkiem twój brak zrozumienia tych osób nie wynika z twojego własnego deficytu intelektualnego?

          Nie odniosłeś się w żaden sposób do problemu psychoz wywołanych przez stymulanty, głównie przez amfetaminę. Po pierwsze czy ci ludzie też konfabulują na temat tego, że słyszeli głosy? Hmm.. chociaż tutaj możesz być bardziej wyrozumiały, bo raz na Wykopie stwierdziłeś, że objawy mojego znajomego są wynikiem narkotyków (mimo, iż z tego co wiem nie miał do czynienia z czymś więcej jak trawką). Jednak czyż to nie dziwne, że akurat stymulanty działają dokładnie na te same receptory, które wiąże się ze schizofrenią? Czyż to nie dziwne, że na ludzi w psychozie amfetaminowej działają dokładnie te same leki co na ludzi ze schizofrenią (jedni i drudzy stwierdzają, że głosy cichną). Wiesz, że urojenia prześladowcze oraz słyszenie głosów pojawia się u leczonych levodopą chorych na Parkinsona? Czyż to nie dziwne, że levodopa zamieniana jest na dopaminę, której wzrost można obserwować w ścieżkach dopaminergicznych tych samych, które są nadaktywne u schizofreników?

          Wyobraź sobie, że postronna osoba z ulicy wchodzi na twoją stronę, czyta twój wpis a następnie komentarze pod nim. Widzi jednego człowieka, który przytacza naukowe źródła oraz autora strony, który zamiast bronić swoich tez, zadaje nic nie mające wspólnego z tematem pytania. Oczywiście nie mogę się wypowiadać w imieniu tych osób, ale coś mi się wydaje, że nie jedna z nich pomyślałaby sobie, że twoje poglądy na tą sprawę wynikają z TRAGEDII NIEZROZUMIENIA.

        • Dawid Biel on said:

          nie będę ci mówił czy miałem rano stolec, kapujesz?

          Chamsko się odnosisz. W ogóle nie powinienem rozmawiać z typem, który publicznie w internecie pomawia mnie o to, że ja jestem „nałogowym kłamcą”.

          Ale odpowiem za ciebie na postawione ci pytanie „czy słyszysz głosy”.
          Tak – słyszysz głosy. I ten mężczyzna też słyszy głosy, bo nie jest głuchy. Gdyby nie słyszał, to powinien iść do laryngologa.

          Nie można z góry zakładać, że jeśli mężczyzna ten wydaje się „coś tam bełkotać”, to od razu ma halucynacje. Stop mitowi. Do powyższego artykułu właśnie dopisałem w jaki sposób zorientowałem się, że przekaz werbalny tego mężczyzny jest sensowny – po prostu okazał się inicjować rozmowę z innymi ludźmi, m. in. ofiarowywał egzemplarz bezpłatnej gazety i komentował pogodę.

        • biohumus on said:

          Okej, zamiast zwrotu „słyszeć głosy” używajmy zwrotu „doświadczać omamów słuchowych”, okej?

          Dla ciebie doświadczanie omamów głosowych jest mitem, co starasz się uzasadnić jednym, konkretnym przypadkiem. Tymczasem obrazowanie mózgów schizofreników wykazuje, że to nie jest mit i, że mózgi schizofreników rzeczywiście wykazują aktywność taką jakby kogoś słuchali i rozumieli (stąd pobudzone ośrodki odpowiedzialne za analizę języka słyszanego w lewej półkuli). Podany przez ciebie przykład o niczym nie świadczy, bo nawet nie spytałeś się tego jegomościa czy słyszy głosy czy też nie. Poza tym objaw polegający na mówieniu do siebie nie jest tożsamy ze słyszeniem głosów. Na forach internetowych, w swoich wypowiedziach schizofrenicy odróżniają te dwie rzeczy i tak samo robi psychiatria. Mówienie do siebie i rozmawianie na głos ze sobą jest częste w schizofrenii, ale NIE JEST OBJAWEM NALEŻĄCYM DO KRYTERIÓW DIAGNOSTYCZNYCH SCHIZOFRENII. W niektórych zaburzeniach psychicznych jak autyzm czy schizofrenia katatoniczna mówienie do siebie odbywa się wręcz automatycznie i bezwiednie, ale utożsamiane jest to ze stereotypiami a nie z omamami.

  3. biohumus on said:

    I jeszcze jedno. Jak się odniesiesz do ludzi którzy nie mają i nigdy nie mieli zdiagnozowanej schizofrenii ani ChAD, a mimo to twierdzą, że słyszeli głosy np w wyniku psychozy amfetaminowej?
    Pierwszy lepszy blog człowieka, który był uzależniony od amfetaminy:
    http://recoveredmethaddict.wordpress.com/2010/07/29/on-amphetamine-psychosis-how-it-feels-to-have-voices-in-your-head/

    On actually hearing the voices, I’d like to dispel one misconception I had, and that others might share. When you have voices in your head, you don’t know they’re only in your head. You don’t hear some nasty, conniving, evil little voice whispering in your ear that you must do bad things. Instead, you actually hear the voices, just like any real voices. You hear them from all directions, pitches, and distances, and they sound exactly the same as real voices do. Wherever you go, you simply hear people say things they didn’t really say. They can come from your friends, your loved ones, your co-workers, anyone… and you also hear them even when nobody is there.

    Psychozy amfetaminowe są wynikiem deregulacji biochemii mózgu w wyniku działania tego stymulantu na receptory…. dopaminowe (mówi ci to coś??).
    Jak to jest według ciebie? Czy ci ludzie konfabulują?

  4. anonimus on said:

    Oj Ktoś znowu będzie zły… Na szczęście nie ma mocy żeby tą stronę ściągnąć … Ale zawsze może zniechęcać … Wiele jest sposobów na to :)

    Ciekawe ile jest „nie-schizofreników” wśród „schizofreników” a ile „schizofreników” wśród „nie-schizofreników” oto jest pytanie….

    Psychiatria to nie nauka. Już dawno się pogubili. Lubie patrzyć jak się wkurwiają jak im o tym przypominasz… a jak skakają … :)

    • biohumus on said:

      Psychiatria to nauka medyczna ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychiatria ), która w przeciwieństwie do autora tej strony używa METODYK NAUKOWYCH. Współczesna psychiatria jest zgodna i opiera się na weryfikowalnych i rewizjonowanych badaniach neurobiologicznych oraz badaniach behawioralnych i statystycznych.

      Widzisz, piszesz, że osoby mojego pokroju poczuły się dotknięte tym wpisem. Tak, poczułem się dotknięty, ale tym co mnie dotknęło nie jest bynajmniej prawdziwość tej pseudoteoryjki (bo jest ona od początku do końca bzdurą), ale fakt, że w XXI wieku ktoś może głosić w tak zaciekły sposób ANTYNAUKOWĄ CIEMNOTĘ.

      Przytoczone przeze mnie badania są badaniami NEUROBIOLOGICZNYMI. Odpowiedz mi proszę, czy według ciebie neurobiologia też nie jest nauką? Czy według ciebie metody obrazowania mózgu użyte w tych badaniach są niewiarygodne? Może jesteś w stanie wskazać jakieś błędy w przeprowadzonej analizie danych? Może jesteś w stanie przytoczyć jakieś zrewizjonowane publikacje naukowe mogące obalić przytaczane przeze mnie tezy? Hm?

      A może wypowiedzi twoje oraz DawidaWarsaw są tylko ANTYNAUKOWYM PUSTOSŁOWIEM?

      • regal on said:

        No to powiedz cwaniaczku dlaczego nie stosuje się tego obrazowania mózgu w stosunku do osób które twierdzą że nigdy nie słyszały głosów a mają diagnozę schizofrenii paranoidalnej.
        U każdej osoby na której nie stosowano tej metody nie ma ŻADNYCH dowodów na to że słyszą lub słyszeli jakiekolwiek głosy.

        Stan chorobowy to z tego co się wydaje coś nie korzystnego a leczenie to coś do czego osoba chora z zasady dąży. To dlatego tyle ludzi się wścieka że np: muszą czekać w kolejce do lekarza.

        Z drugiej strony jest cała armia ludzi którzy uważają się za ofiary psychiatrów min. ze względu na trucie ich „lekami” które wedle tego co jest napisane na „karteczce” powodują „poprawę stanu zdrowia”. Nie uważają się za ofiary bo zastosowano złe leczenie tylko dlatego że stosowano leczenie które według psychiatrów było dobre i korzystne dla pacjenta.

        • biohumus on said:

          Cwaniaczku? Jeżeli dla ciebie przytaczanie badań naukowych jest cwaniakowaniem to w pełni gratuluję.

          Po pierwsze, znajdź mi jedno miejsce w Polsce gdzie ktoś ci wykona badanie fMRI (nie mylić z MRI). Z tego co wiem, w Polsce są tylko dwa takie urządzenia (jeden w Poznaniu, a drugi pod Warszawą). Są one wykorzystywane w celach badawczych (naukowych) i są obłożone na następne parę lat. To po pierwsze.

          Po drugie, samo stwierdzenie halucynacji dźwiękowych samo o niczym nie świadczy. Nie są one same w sobie kryterium wystarczającym do zdiagnozowania czegokolwiek. Mogą wystąpić w schizofrenii, w zaburzeniach schizoafektywnych, ciężkiej manii, ciężkiej depresji, autyzmie, demencjach, stwardnieniu rozsianym, padaczce, migrenie itd itd itd… Mogą nawet wystąpić u zdrowych ludzi w wyniku deprywacji snu bądź deprywacji sensorycznej. Najbardziej kluczowe i charakterystyczne dla schizofrenii zmiany w mózgu są zauważalne dopiero w badaniach POST-MORTEM tzn kiedy wyjmuje się mózg martwego delikwenta, a następnie bada się go pod mikroskopem. Nie jest to typowe tylko dla schizofrenii. podobnie jest np. w chorobie Parkinsona. Jest to choroba w której następują zmiany degradacyjne istoty czarnej śródmózgowia. Co ciekawe, zmiany te są zauważalne pod mikroskopem, ale nie są zauważalne w badaniach z użyciem obrazowania mózgu! Mózgi osób z chorobą Parkinsona na skanach CAT czy MRI wydają się być całkowicie normalne! Jak się więc diagnozuje tę chorobę? Ano na podstawie…. wywiadu oraz obserwacji lekarskiej. Niestety, póki co, nie ma lepszych metod diagnozowania, ale to nie oznacza, że choroba Parkinsona oraz schizofrenia są jakimiś mitami.

          Co do diagnozy F20 u osób, które nie słyszą głosów to trzeba wiedzieć, iż omamy słuchowe nie są koniecznym warunkiem dla tej diagnozy. Wystarczą np schizofazja + urojenia jako objawy podstawowe. Np. w schizofrenii heberfrenicznej, która jest rzadka, ale też wyjątkowo ciężka i bardzo źle rokująca, omamy słuchowe mogą w ogóle nie występować, ale nie zmienia to tego, że osoby te są tak bardzo zaburzone, że zazwyczaj nie są nawet zdolne do samodzielnej egzystencji.

          Oczywiście, zdarzają się diagnozy błędne i co za tym idzie, zdarza się, że ludzie zdrowi mają diagnozowaną schizofrenię (albo depresję, albo ChAD, albo cokolwiek), ale to jest problem całej medycyny! Średnio około 40% wszystkich diagnoz (nie tylko psychiatrycznych, ale także kardiologicznych, neurologicznych, onkologicznych itd) jest nieprawidłowa! (http://books.google.pl/books?
          id=YmrIxetG1OAC&pg=PA110&lpg=PA110&dq=percent+of+medical+diagnoses+wrong&source=bl&ots=-15JSMQ6uA&sig=LXqFnh_tIe).

          Jeżeli dany pacjent czuje się gorzej na lekach niż bez leków to może ich nie brać. Niestety, ale praktycznie wszystkie znane leki mają skutki uboczne. Można spróbować zmienić lek, albo można spróbować żyć całkowicie bez leków, wspierając się np różnymi formami terapii. Są schizofrenicy, którzy żyją bez leków (jak sławny John Nash) i jakoś funkcjonują. Są ludzie, którzy za to mówią, że po lekach czują się lepiej.

  5. anonimus on said:

    To że piszą to świetnie, to znaczy się się poczuli dotknięci… GRATULUJE. :)

    Ale z drugiej strony ma to na celu zacieranie wątku tematu, odciąganie uwagi od meritum sprawy, które tu podejmujesz. Trzeba wiedzieć , że większość ludzi patrzy przede wszystkim na komentarze nawet nie czytając do końca artykułów…

  6. mysz on said:

    Co ty mówisz? Słyszę głosy w głowie co jakiś czas i to jest fakt. Nawet aktywność mózgu podczas takiego ataku pokazuje, że taki czlowiek coś słyszy. Ty natomiast do obrony swojej śmiesznej teoryjki możesz wykorzystać chyba wyłącznie swoje domysły.

    • Dawid Biel on said:

      Nie nazwałbym tego „śmieszną teoryjką”, gdyż nie zwykłem oceniać pochopnie. Moje wnioski i podejrzenia wynikają z długoletniego doświadczenia z osobami z diagnozami „schizofrenia”.

      Jestem jednocześnie otwarty na dalsze poszerzanie moich doświadczeń w tej kwestii, dlatego zapraszam Cię do lektury mojego tekstu „Schizofrenia” i „głosy w głowie”. A może to mit?”: http://opsychiatrii.pl/schizofrenia-i-glosy-w-glowie/ i do dyskusji na ten temat w tym oto dziale forum: http://opsychiatrii.pl/forum/problemy-group3/kwestia-słyszenia-głosów-w-głowie-forum32/

      Chciałbym Cię tam zapytać o szczegóły tego, co nazywasz „słyszeniem przez Ciebie głosów w głowie”. Diabeł tkwi w szczegółach, więc porozmawiajmy o nich. Bo te „głosy w głowie” to jest kwestia bardzo niejasna i ściśle zależąca od interpretacji. Np. ja mogę powiedzieć, że też słyszę głosy w głowie, bo nie jestem głuchy. Albo mogę powiedzieć, że tymi moimi „głosami w głowie” są myśli, które mi się kołatają w głowie. Albo mogę tak nazywać wspomnienia dźwiękowe rozmów innych osób. Albo mogę sobie wyobrazić, że ktoś coś mówi złego na mój temat i nazwę to, że „słyszę głosy w głowie”.
      Zatem porozmawiajmy o tym.

      • mysz on said:

        Nie. Odróżniam głosy w głowie od myśli, oraz od tego co rzeczywiście słyszę. Zaczęło się od niezidentyfikowanego szeptu, skończyło się na normalnych wypowiedziach kierowanych w moją stronę przez głosy brzmiące jak osoby, które znam i były dość blisko mnie. A od myśli odróżnia je mniej więcej to, że potrafię je zlokalizować fizycznie, mimo że nie ma tam nikogo i niczego, co mogłoby być rzeczywistym źródłem dźwięku. O ile twoje inne wpisy dot. antypsychiatrii były dość ciekawe, to tutaj mnie trochę zdenerwowałeś zaprzeczając rzeczom, które mnie zdają się być oczywiste i niezaprzeczalne. Skojarzyło mi się to z tym, że za wszelką cenę forsujesz teorię antypsychiatrii i jesteś w stanie zanegować nawet dobrze potwierdzone informacje.

      • Dawid Biel on said:

        Odróżniam głosy w głowie od myśli, oraz od tego co rzeczywiście słyszę. Zaczęło się od niezidentyfikowanego szeptu, skończyło się na normalnych wypowiedziach kierowanych w moją stronę przez głosy brzmiące jak osoby, które znam i były dość blisko mnie. A od myśli odróżnia je mniej więcej to, że potrafię je zlokalizować fizycznie, mimo że nie ma tam nikogo i niczego, co mogłoby być rzeczywistym źródłem dźwięku

        To interesujące i skłaniające mnie do zgłębienia tego co mówisz. Chciałbym Cię poznać, żeby lepiej „przyjrzeć się” temu, co opisujesz, ponieważ tak przez Internet to zbyt jest to ograniczony kontakt, żeby dać czemuś wiarę. Ja moje zdanie opieram na dużym doświadczeniu osobistym z osobami z diagnozą „schizofrenia”. Naprawdę staram się nie oceniać pochopnie. Moje obserwacje mówią, że te „głosy w głowie” to może być mit. Z doświadczenia widzę, że w praktyce pacjenci psychiatryczni twierdzący że „mają głosy w głowie” wydają się przesadzać w tej kwestii, wyolbrzymiać na zasadzie doszukiwania się „symptomów nienormalności” we wszystkim, co robią… Np. ktoś, kto wierzy mocno w boga, potem twierdzi, że na tym polegały jego urojenia, że rozważał, czy czasami to on nie jest Jezusem, który właśnie ponownie zstąpił na ziemię. A przecież jeśli mocno wyznawać wiarę, to nie jest wykluczone, że akurat właśnie akurat jemu przyszło być tym Jezusem. :) To kwestia mocnego uwierzenia w coś… Wmówienia sobie…
        Z jakiej miejscowości jesteś?

        Ale tymczasem opisz więcej ten „swój przypadek”. Jak często to się zdarza? W jakich okolicznościach? Czy nazwałabyś to „halucynacjami”, czy może inaczej? Czy doświadczasz halucynacji wzrokowych? Czy nie widzisz innego wytłumaczenia dla tego, co nazywasz „słyszeniem głosów w głowie”? Czy zażywasz psychotropy? Czy używasz jakichś innych środków psychoaktywnych?

  7. Kotek on said:

    Kotek wrócił by dręczyć Dawidzia :D !O!I co tu Kotek patrzy?Dawidzi nadal twierdzi że wie lepiej co inni przechodzą,niż oni sami :D !To nam Copperfield!

  8. Lady Emaleth on said:

    Czy Ty faktycznie twierdzisz, że zjawisko omamów słuchowych nie występuje? Muszę Cię zmartwić, ale istnieje. Sama doświadczyłam tego podczas próby samobójczej – podejrzewam, że był to efekt działania mieszanki leków, które zażyłam. Znam również osobiście 2 osoby, u których ten objaw niestety występuje. Nie wiem w ogóle skąd pomysł na taką teorię.

  9. problem egocentryzmu on said:

    Problemy z mową mają ludzie po wylewie i nie ma w tym nic niezwykłego.
    Podobny problem jest u innych po pobiciu lub stosowaniu przemocy, a draństwa nie brakuje nawet wśród lekarzy. Często nie można im ufać ponieważ zdrowie pacjenta ich interesuje niewiele, a jedynie kasa i eksperymenty ich często kończą się katastrofą.

  10. problem egocentryzmu on said:

    Halucynacje są po zażyciu leków np. przeciwmalarycznych.
    Organizm zatruty reaguje wtedy w taki sposób.
    Głosy mogą być również demoniczne tzn. pod zmarłych podszywają się demony naśladując ich głosy. Osoby zmarłe zgodnie z księgą biblijną Kaznodziei rozdział 9,a werset5 mówi nam tak:,,Bo żyjący są świadomi tego,że umrą lecz umarli nie są swiadomi niczego………”Stwórca już wkrótce uzdrowi cierpiacych Izajasza35:5,6

  11. blokowany on said:

    Głosy w głowie to V2k czyli Voice to skull, ofiary stalking gangu maja dużo do powiedzenia o tych głosach strtujących jak silna sugestia, wprawiają umysł w hipnozę, jeśli kontroler sprawnie się tym posługuje nie można się skupic na własnych myślach bo najzwyczajniej nas ich pozbawiają, usypiają co chwilę gdy się wybudzisz. Są też ciche dźwięki , tzw Sillent Sound Spread Spectrum, mogą być przesyłane na odpowiedniej częstotliwości powodując bardzo silną sugestię, wyobraź sobie że te osoby które mpowodują że ich słyszymy, mają mikrofon w nosie wszczepiony i nasz umysł słyszy wszystko o czym mówi, każdą paplaninę, ale tez słyszy nasze myśli, bo technologia tez pozwala słyszeć nasze myśli, nie trzeba się odzywać, w myślach rozmawiasz… zapraszam na swojego bloga http://inwigilowany.blogspot.com/ i kontakt ze mną jeśli też słyszysz lub reagujesz jakby ktoś komentował twoje własne myśli. Jeśli miewasz niewytłumaczalne sytuacje bliskie paranoi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.