Gdy tracisz zdrowie fizyczne, odchodzą znajomi, pieniądze i chęć do życia.

Katarzyna Rosicka-Jaczyńska była biznesmenką, z sukcesami prowadzącą  agencję modelek Ars-media. Lśniła urodą oraz witalną energią. Ale wraz z pojawieniem się problemu zdrowotnego – stwardnienia zanikowego bocznego stopniowo, jak sama mówi, traciła pracę, pieniądze, urodę, przyjaciół, dzieci… W rezultacie znalazła się w bezczynności i beznadziei, podsumowanych stwierdzeniem „Już chyba pora umrzeć”… Napisała jednak książkę „Ołówek”, aby podzielić się swoimi emocjami z kimś kto być może nie wie jak to jest… Bywa tak, że takie osoby spotykają się z tragedią niezrozumienia i bezdusznością ludzi – przykładem na to jest opisana w książce sytuacja, gdy w szpitalu pielęgniarki zmieniając pościel zostawiły bezwładną Katarzynę nagą na widok studentów i lekarzy…
Katarzyna pisze też o sobie:

„Stałam się myślącym warzywem. Taką myślącą marchewką. Może lepiej pietruszką, bo jest bledsza.”

Jednak Katarzyna ma siłę do przeciwstawienia się chorobie. I, jak się okazało, zyskała kontakt z ludźmi, którzy są w stanie ją polubić i obdarzyć pomocą.

Artykuł w witrynie TVN: http://zielonedrzwi.tvn.pl/1626458,0,0,1868,gwiazdy.html i materiał wideo o Katarzynie Rosickiej-Jaczyńskiej
Blog Katarzyny Rosickie-Jaczyńskiej: http://ChceBycZycKochac.bloog.pl/
Wideoartykuł w witrynie TVN24: http://www.tvn24.pl/-1,1721790,0,1,myslaca-pietruszka-napisala-ksiazke-o-swojej-chorobie,wiadomosc.html
Książka „Ołówek”: http://www.empik.com/olowek-rosicka-jaczynska-katarzyna,p1044171259,ksiazka-p

Ten temat jest dla mnie bliski… I choć opisana tu Katarzyna nie miała problemów z psychiatrią, to ja spotkałem się z sytuacjami, że osoby takie jak Katarzyna niestety padają ofiarami psychiatrycznej tragedii niezrozumienia i ciemnoty… Bywa, że takie osoby są np. przez rodzinę, zapewne „dla wygody” „odstawiane” do psychiatryka… Ale też otrzymują diagnozy „depresja”, „schizofrenia” i inne… Wypadało by tu zadać pytanie czy wszyscy borykający się z problemem zdrowia somatycznego i z wynikającymi z tego negatywnymi skutkami społecznymi oraz emocjonalnymi (smutek, pragnienie odejścia), powinni otrzymywać na dodatek diagnozę psychiatryczną „depresja”? Czy ludzie przeżywający poważne problemy osobiste mają prawo do smutku i załamania? To chyba normalne, prawda?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Obserwacje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Dodaj na Wykop.pl: Share 'Gdy tracisz zdrowie fizyczne, odchodzą znajomi, pieniądze i chęć do życia.' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Gdy tracisz zdrowie fizyczne, odchodzą znajomi, pieniądze i chęć do życia.' on Print Friendly



21 comments on “Gdy tracisz zdrowie fizyczne, odchodzą znajomi, pieniądze i chęć do życia.

  1. Pingback: Pejzaż horyzontalny | urden

  2. Kasia-wspaniała kobieta on said:

    Pani Kasiu, była Pani wspaniałą kobietą ale i nadal nią jest. Bardzo poruszyła mnie Pani historia, dopiero jak się zetkniemy z taką chorobą, to zdajemy sobie sprawę, że nasze problemy są niczym w porównaniu z tym co Pani przechodzi. Życzę dużo zdrowia, wytrwałości, wspaniałych ludzi obok siebie, mniej bólu…..

  3. Kasia-wspaniała osobowośc on said:

    Pani Kasiu jest pani wspaniała osobą.Przeczytałam pani książkę i dopiero wtedy sobie uświadomiłam jaka jestem szczęśliwa.Postanowiłam zmienić stosunek do życia i cieszyć się każdą chwilą. Zycze pani zdrowia i wspaniałych ludzi obok siebie.

  4. Wspaniała kobieta on said:

    Pani Kasiu, jestem pod ogromnym wrażeniem Pani osobowości. Jest Pani wspaniałą kobietą i osobą. Ten śliczny uśmiech, który wciąż gości na ustach… Uświadomiła mi Pani, że to my, którzy uważamy się za zdrowych jesteśmy „chorzy” i nie potrafimy się cieszyć tym co mamy. Życzę Pani wytrwałości i ludzkiej życzliwości. Nie czytałam jeszcze Pani książki, bo tak naprawdę dopiero dzisiaj usłyszałam o Pani, ale już zaczynam jej szukać. Serdecznie pozdrawiam.

    • Dawid Biel on said:

      Inteligentna babka i z poczuciem humoru :) . Szczególnie podobała mi się jej odpowiedź na pytanie czego najbardziej żałuje, że nie może teraz robić: odpowiedziała, że „kłócić się” :D .

      Zapraszam komentujących do odwiedzenia bloga Pani Kasi: http://chcebyczyckochac.bloog.pl/

  5. OŁÓWEK on said:

    Dzień dobry pani Kasiu, właśnie przed chwilą skończyłam czytać pani książkę, którą dostałam od mojej koleżanki. Muszę przyznać,że jestem pod wrażeniem. Czytając nie mogłam się od niej oderwać, chciałam jak najszybciej wszystkiego się dowiedzieć o pani.Ja mam 54 lata. Pracuję w szpitalu jako opiekun medyczny. Przez 12 lat byłam wolontariuszką w hospicjum, ponieważ pracuję na bardzo ciężkim oddziale na neurochirurgii nie mogłam dalej udzielać się jako wolontariusz /ciężko było pogodzić pracę z wolontariatem/.Bardzo chciałabym, żeby tę książkę przeczytały osoby opiekujące się przewlekle chorymi, z którymi nie ma kontaktu. Pani książka jest bardzo pouczająca /nawet dla mnie/. Pozdrawiam i ściskam serdecznie.

  6. Kasia- Niezła babka... on said:

    Pani Kasiu, właśnie skończyłam czytać Pani książkę. To faktycznie wkurzające jak ludzie nawet nie starają się zrozumieć potrzeb drugiego człowieka. Prowadziła Pani bardzo intensywne życie. Dostarczyła Pani sobie wielu bodźców, które teraz we wspomnieniach są Pani siłą. Spróbowała Pani tylu fajnych i mniej fajnych rzeczy w życiu. To jest to co daje nam życiową siłę. Ma Pani wielką i silną osobowość i jest Pani niesamowitą babką. Książka… no cóż, często przy niej płakałam, ale równie często wywoływała u mnie śmiech. Bo opisuje Pani wiele sytuacji w taki fajny bezpretensjonalny sposób. Przede wszystkim Pani Kasiu ta książka nauczyła mnie pewnych rzeczy, a nad niektórymi kazała się zastanowić. Dziękuję Pani za to. Życzę wiele zrozumienia i cierpliwych , otwartych osób wokół Pani. Pozdrawiam gorąco.

  7. bogda z jeleniej góry on said:

    Skonczyłam dzisiaj czytać ksiązke;jestem pod wrażeniem PANI optymizmu i siły.JA również zmagam się z postępującą nieuleczalną chorobą i nie pozwalam sobie na to aby ona była górą.Z zawodu jestem pielęgniarką,po przeczytaniu zrozumiałam jak czasami potrafię być debilna w postępowaniu i zachowaniu doWAS ludzi,którym ciało odmówiło posłuszenstwa.DZiękuję! Zyczę aby BOŻE NARODZENIE było już w tej chwili !!!!!!!!!!!!!!.

  8. kami on said:

    Ta książka i Pani podejście do życia będzie mi towarzyszyć już zawsze! Znalazłam w niej tyle swoich uczuć i myśli towarzyszących mi każdego dnia, wypełniających każdy oddech. Nie mogę się doczekać kiedy moja siedmioletnia córeczka, która od urodzenia zmaga się z niepełnosprawnością będzie mogła ją przeczytać! Jesteś Ołówkiem który sprawia, że życie jest lepsze, piękniejsze! Czekam z wielką niecierpliwością na kolejne książki:)

  9. Placek on said:

    kiedy tracisz zdrowie fizyczne/psychiczne=tracisz znajomych,rodzinę,pieniądze i chęć do życia…ale to ma dwie strony.zdrowie też na swój sposób ogłupia bowiem ktoś zdrowy/bogaty/sławny/pikny nigdy nie pomyśli że w każdej chwili może stać się cukrzykiem,złamać kręgosłup,doznać wylewu a w tym paraliżu,oślepnąć z nieznanych powodów,dostać raka…taki zdrowy że cały świat jest jego/jej…jednak zdrowie też ma swoje negatywne cechy-min.ogłupia jak alkohol…

  10. Pani Kasiu. Dzisiaj obejrzałam dokument o Pani. Tak, jest Pani wspaniłą osobą. Bardzo dużo mi to dało, bo mój 23letni siostrzeniec jesienią zeszłego roku miał stwierdzone SLA. Bardzo szybko choroba postępuje…. Marek, bo tak ma na imię, źle to znosi…..i my też choć się do tego przy nim nie przyznamy. życzę Pani by spełniły się marzenia, a jeżeli znajdzie Pani chwilę proszę o kontak na mój email, bo nie wiem jak wesprzeć moich bliskich skoro sama nie mogę sobie poradzić. Iwona

  11. podmiejska on said:

    Kochana Pani Kasiu,jest Pani wspaniała ,wiem ,że żadne słowa i łzy , które wylałam podczas oglądania programu poświęconego Pani nie dodadzą Pani zdrowia. Dziwne i zarazem cenne jest to ,że Pani cierpienie i dramat dodaje nam -osobom zdrowy jeszcze więcej siły aby to życie przeżyć, a to przecież my powinniśmy coś zrobić aby Pani zdrowiała i ….. ja czuję się winna i próżna . Proszę nam, ludziom zdrowym wybaczyć , że śmiejemy się podczas gdy Pani płacze…., gdy tańczymy gdy Pani leży. Pani Kasiu wielki szacunek dla Pani, wielki…..

  12. Bogusław on said:

    Obejrzałem film, ponieważ postanowiłem podjąć próbę rozwikłania przyczyn pojawienia się u Pani tej choroby.
    Interesuje się wszystkimi rodzajami medycyn od dziecka, a że jestem już dziadkiem, to te moje hobby ma już pół wieku.
    Z filmu i z galerii zdjęć jestem skłonny przypuszczać, że po mimo sukcesu, posiadała Pani silny stres przewlekły, który zatrzymał Pani organizm. Stres ten nadal jest czynny i chcąc zdrowieć, to trzeba go najpierw wyłączyć. Obecnie w medycynie konwencjonalnej wyodrębniły się takie kierunki jak: osteopatia, terapia linii czasu, gelotologia i najnowsza – joga śmiechu.
    Jeśli jest Pani zainteresowana, to chętnie wyjaśnię te zagadnienia, oraz udzielę wskazówek jak prowadzić terapię samemu.

    • zanik miesni on said:

      Witam Pana ,panie Boguslawie!

      Jestem zainteresowana ,tym co Pan napisal .Przeczytalam ksiazke niemieckiego autora o chorobach reumatycznych.Wymienil m.in. nazwisko N.Cusinsa-leczenia duzymi dawkami WITAMINY C i terapia smiechem,warzywami .Prosze o kontakt e-mail.Tak naprawde ,sugestia autora-leczenie musi byc na kilku poziomach,a takich ludzi leczacych pewnie nie ma.Autor ksiazki ,ktory byl reumatologiem i sam chorowal na chorobe zwyrodnieniowa kregoslupa,wyprowadzil wielu chorych z choroby ,wylacznie naturalnymi metodami

    • zanik miesni on said:

      Witam Pana ,panie Boguslawie!

      Jestem zainteresowana ,tym co Pan napisal .Przeczytalam ksiazke niemieckiego autora o chorobach reumatycznych.Wymienil m.in. nazwisko N.Cusinsa-leczenia duzymi dawkami WITAMINY C i terapia smiechem,warzywami .Prosze o kontakt e-mail.Tak naprawde ,sugestia autora-leczenie musi byc na kilku poziomach,a takich ludzi leczacych pewnie nie ma.Autor ksiazki ,ktory byl reumatologiem i sam chorowal na chorobe zwyrodnieniowa kregoslupa,wyprowadzil wielu chorych z choroby ,wylacznie naturalnymi metodami
      moj e-mail :mariola.holec@gmx.net

  13. p.Kasiu, popatrzylam po internecie i rycze. mieszanka uczuc niezliczonych.
    jestem opiekunka osoby o tym samym schorzeniu. i to, co jest niesamowite to usmiech na jego twarzy. i plomienie zycia w oczach. skad sie to bierze? :-)
    a rzeczywistosc to bol ruchu kazdej czesci ciala, ktora -tak mila- funkcjonuje jeszcze. brak snu, sen krotki, bo bol tam, bo bol tu. a to kciuk juz ‘przepadl’, a to oddech za plytki, a jesc jeszcze trzeba, a jedzenie to juz zadna przyjemnosc przeciez…
    a jeszcze praca. tyle jeszcze do zrobienia i pomyslow tyle. i rachunki zaplacic trzeba i wyjsc naprzeciw zadaniom zony, ktora odeszla… aha! a co z psem? a na ile jeszcze oszczednosci wystarcza? czy starczy ich do konca? koniec… a jednak jest jeszcze miejsce by martwic sie o innych – ‘cierpiacych’ nieswiadomych zdrowych jednak szczesciarzy.
    i znowu usmiech na twarzy i zart czesto wypowiadany. urocze, niezwykle, niesamowite.
    jestem tu, bo taki moj wybor. i czuje gleboko, ze wlasciwy. taki wybor co daje sile, co odkrywa dotad nieznane zrodlo radosci i optymizmu, wybor, co nie daje wyboru: trzeba sie cieszyc zyciem :-)
    dziekuje Bogu… za te wszystkie slodkie, najslodsze momenty terazniejszosci.
    buziaki najgoretsze i pozdrowienia! Hania

  14. karina on said:

    Chcę pogadać z Kaśką

  15. Bogusław on said:

    Nie wiem czy Pani lub opiekunowie tu jeszcze zaglądają, ponieważ dałem propozycję i nie spotkałem się z zainteresowaniem. Być może moja propozycja jest mało atrakcyjna. Daję jednak to co „posiadam”.
    Chciałbym przytoczyć dwa znane przypadki wyleczenia bez pomocy leków z choroby, która prowadziła w szybkim czasie do przed wczesnej śmierci. Były to inne dolegliwości niż posiada Pani, ale zbieżna była bezradność medycyny, „dni policzone” i byli to ludzie „sukcesu”.
    Norman Cousines zapadł na chorobę zwyrodnieniową-zapalenie stawów i nie widząc poprawy w obliczu grożącej śmierci zrezygnował z usług medycyny i dwa tygodnie oglądał komedie zamknięty w mieszkaniu. Po dwóch tygodniach zaczął zdrowieć.
    Lester Levenson został spisany na straty przez medycynę(dwa tygodnie życia), więc zamknął się w swoim domu i przez dwa tygodnie docierał do swoich tylko pozytywnych myśli i emocji. Po tym czasie zaczął zdrowieć i przeżył jeszcze 40 lat w zdrowiu. Stał się twórca metody uwalniania niemiłych przeżyć zwaną do dziś metodą Sedony. Pierwszy wymieniony przeze mnie Cousins stał się jednym z ojców gelotologi, czyli terapii śmiechem.
    Śmiech i poczucie radości, po prostu przełącza organizm na układ nerwowy przywspółczulny, który regeneruje organizm. Chodzi o tę część, którą gdzie indziej nazywają „czi”(Chiny, Indie).
    Umysł ma Pani całkowicie sprawny, więc może pani spróbować podobnie jak wymienieni panowie.
    Z wyrazami szacunku.
    Bogusław.

    • Klaudia on said:

      P.Bogusławie witam, może na facebooku łatwiej będzie się skontaktować z Kasią (wiem że Kasia się tam pojawia,wczoraj dziękowała wszystkim za zaangażowanie)
      jeśli nie ma Pan konta trzeba będzie założyć albo poprosić kogoś kto konto już ma i napisać za jego pośrednictwem.Niestety nie jestem nikim z otoczenia Kasi,więc w kontakcie nie pomogę ale myśle że warto spróbować skoro tu nie ma odzewu.

      pozdrawiam
      klaudia

  16. Dr inż. Wacław Jerzy Moska on said:

    Wszystkich, którzy mogą ukazać mi namiary na Panią Katarzynę Rosicką, bardzo proszę o pilne ich podanie na mój adres mailowy: medica.empire.ukraina@wp.pl
    lub lux1948@wp.pl To sprawa życia lub śmierci Pani Katarzyny. Liczy się w tej chwili bardzo czas.
    Pozdrawiam,Wacław

  17. Bogusław on said:

    Dzięki Klaudia.
    Myślę, że powinna tu zajrzeć, a jeśli nie to się „minęliśmy”.
    Nie mam dobrych doświadczeń z ludźmi którym powiedziałem na co są chorzy i ewentualnie dlaczego. W naszej mentalności nie mieści się prawie nikomu w głowie, by takie coś usłyszeć i podjąć kroki zaradcze. Ogólnie mówi się, że kogoś dotknęła choroba, a nikt nie szuka przyczyn i nie pyta dla czego.W świecie jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. W chorobie jak nie można znaleźć przyczyn, to trzeba szukać w główce. Obecnie jest to już dobrze wykryte przez medycynę akademicką i opisane. Jest nawet aparatura, którą można to „mierzyć” pośrednio przez kontrolę „koherencji serca”. Najtańszy taki przyrząd nazywa się : stresseraser (700 zł) a droższy to jest emWave. Obecnie żołnierze amerykańscy wyposażeni są w stresseraser, by mogli sami kontrolować swój stres i uczyć się z niego wychodzić. Przyrządy takie są wielkości telefonu komórkowego i dają duże możliwości treningu psychicznego. Na dobrą sprawę nie trzeba szukać Guru ale tylko instrukcji co i jak.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.