O pojęciu „choroba psychiczna” i określeniu „chory psychicznie”

Pojęcie „choroba psychiczna” oficjalnie wycofane

Pamiętacie Państwo znaną kampanię społeczną pod hasłem „Depresja jest chorobą – lecz depresję”? Wyryło się ono silnie w umysłach ludzi, ale czy aby na pewno to hasło odzwierciedla rzeczywistość? Czy mamy do czynienia z chorobą?

Aktualnie już od paru lat oficjalne podręczniki diagnostyczne DSM-IV i ICD-10 wycofały pojęcie „choroba psychiczna”, zastępując je pojęciem „zaburzenie psychiczne”.
Stało się tak, aby słowo „choroba” nie wprowadzało w błąd, że mamy do czynienia z realną namacalną chorobą, taką jak choroby neurologiczne.
W praktyce potocznie nadal w społeczeństwie funkcjonuje pojęcie „choroba psychiczna”. Warto jednak sobie zdawać sprawę, że to tylko figura językowa – przenośnia dla określenia diagnozy psychiatrycznej, a nie jest to choroba taka jak choroby somatyczne.

Pojęcie "choroba psychiczna" to metafora

Pojęcie „chory psychicznie” jako dezaprobata wobec nielubianego

To tak, jakby np. jeden polityk swojego politycznego przeciwnika nazywał chorym tylko dlatego, że poglądy polityczne tego drugiego są inne niż tego pierwszego. I jednocześnie ten drugi nazywał by tego pierwszego chorym, ponieważ nie podobały by się temu drugiemu poglądy tego pierwszego… W takiej sytuacji do psychiatryka mógłby trafić ten z nich, który miał by mniej władzy w danym momencie. Absurdalne? A jednak historia pokazuje wiele na to przykładów…

Walka polityczna z użyciem diagnoz psychiatrycznych

Choroba mózgu, czy może chodzi o emocje, konflikty i niedostosowanie?

Jeśli ktoś Ci mówi, że przyczyną depresji, schizofrenii, nerwicy, ADHD jest nierównowaga chemiczna w mózgu, to ta osoba przekazuje Ci nieprawdziwą informację, bowiem brak jest dowodów naukowych na takie twierdzenia. I to wszystko mimo usilnych poszukiwań czynionych przez naukowców.
Brak jest obiektywnego testu biologicznego na potwierdzenie lub wykluczenie (weryfikację) diagnoz psychiatrycznych wymienionych powyżej i podobnych. Diagnozy psychiatryczne są wystawiane subiektywnie przez psychiatrów na podstawie rozmowy i obserwacji zachowania. Przy czym Eksperyment Rosenhana pokazał wyraźnie, że diagnostyka ta nie jest rzetelna i psychiatria nie jest w stanie skutecznie odróżnić „choroby” od „zdrowia” psychicznego (czytaj więcej o eksperymencie Rosenhana: http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=339 i w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana)

W rzeczywistości chodzi o stan emocji, nie zaś o chorobę mózgu
A emocje, te nieprzyjemne, powstają z jakiegoś powodu, który w zdecydowanej większości przypadków widać jak na dłoni w życiu danej osoby, którą „zajęła się” psychiatria.

  • Konflikty z rodzicami
  • Samotność
  • Niekorzystne cechy charakteru
  • Nazbyt kontrolujący, tzw. „toksyczny rodzic”
  • Niedostosowanie społeczne
  • Bycie ofiarą odrzucenia przez grupę
  • Bycie ofiarą przemocy
  • Bycie sprawcą przemocy
  • Uzależnienia

- takie głównie są problemy osób, które w jakiś sposób trafiają na „tory psychiatryczne”.

Są to problemy życiowe, których moim zdaniem nie powinno się medykalizować – dawać w gestię medycyny (psychiatrów), bowiem co lekarz może pomóc na problemy życiowe? Dać „tabletkę szczęścia”, dzięki której wszystko będzie dobrze jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Nie ma tak łatwo…

Ale w praktyce problemy życiowe medykalizuje się zapewne też z tego powodu, że nie dostaniesz zwolnienia L4 i renty uskarżając się na problemy życiowe… Do tego potrzeba jest jakiejś „choroby”. I tutaj jest rola psychiatrii, która właśnie tworzy sztuczne diagnozy psychiatryczne, ochoczo nazywane przez psychiatrów „chorobami”.

Problem tylko w tym, że… takie postępowanie wprowadza pewnego rodzaju mit, że chodzi o chorobę, a potem społeczeństwo tym mitem żyje i myśli, że jak ktoś ma diagnozę psychiatryczną, był w psychiatryku, to nie wiadomo, czy mu coś nagle się nie przestawi w głowie i nie zadźga Cię nożem bez powodu… To mity… M. in. dlatego chciałbym społeczeństwu powiedzieć jak jest naprawdę…

Nieaktualne prawo w dalszym ciągu zawiera pojęcie „choroba psychiczna

Obecna oficjalna definicja choroby brzmi następująco:

„Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów.”

Wymaga ona istnienia zmian struktury organizmu, nie zaś określonego stanu emocjonalnego i określonego zachowania. Z tym związane jest zapewne oficjalne porzucenie pojęcia „choroby psychiczne” i zastąpienie go pojęciem „zaburzenia psychiczne”.

Problemem pozostaje użycie pojęcia „choroba psychiczna” w przepisach prawnych – np. w Ustawie o ochronie zdrowia psychicznego i Kodeksie Cywilnym, gdyż nie przystaje to do obecnej oficjalnej nomenklatury w psychiatrii.

Wygodna wymówka

Część osób pozostających w roli pacjentów psychiatrycznych znalazła w określeniu „jestem chory” wygodną wymówkę i sposób na załatwienie sobie świadczeń finansowych i przywilejów…

Zaczyna się od tego, że mówienie o problemach nie jest łatwe i staje się pewnym tematem tabu, a łatwiej jest użyć słowa maskującego te problemy. I tu można użyć stwierdzenia „jestem chory”. Nie trzeba dokładnie tłumaczyć się, wystarczy powiedzieć „jestem chory” i już innym głupio się wypytywać….

Jednak jest to zamiatanie problemów pod dywan psychiatrycznej etykietki. I problemy tam pozostają… Dlatego można „leczyć się” psychiatrycznie już do końca życia, będąc zakotwiczonym w roli pacjenta psychiatrycznego. Błędne zrozumienie istoty problemu, jaki się ma, lub pułapka wygodnictwa i zależności finansowej od renty…

Świadomość społeczeństwa

To ważne, żeby społeczeństwo było świadome na co się decyduje w momencie zaczynania współpracy z psychiatrą. Stąd warto znać bieżące fakty o pojęciu „choroba psychiczna, aby po prostu opacznie nie zrozumieć, że chodzi tu o chorobę mózgu. Zachęcam do lektury pojęcia choroba psychiczna w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_psychiczna

Dodaj na Wykop.pl: Share 'O pojęciu „choroba psychiczna” i określeniu „chory psychicznie”' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'O pojęciu „choroba psychiczna” i określeniu „chory psychicznie”' on Print Friendly

11 comments on “O pojęciu „choroba psychiczna” i określeniu „chory psychicznie”

  1. Gibek on said:

    Kiedy niejaki Freeman „leczył” w USA „choroby mózgu” uszkadzając mózg szpikulcem do lodu, władze ZSRR zakazały wykonywania tego zabiegu argumentując że „zamienia on schorowaną osobę w kompletnego idiotę”. (1950r.) http://pl.wikipedia.org/wiki/Lobotomia. Dziś „chorym na umyśle” nie wbija się szpikulcy do rozkruszania lodu przez oczodół i nie uszkadza mózgu w sposób mechaniczny. Po co, mamy przecież XXI wiek!! Po co ten cały bałagan, po co to zamieszanie, skoro można podać tabletkę, efekt będzie ten sam, może tylko bardziej odległy w skutkach, ale to przecież dobrze…Dobrze, bo ciemnemu ludowi zawze będzie można wmówić że to choroba, to proces chorobowy uszkadza korę mózgową, nie regularnie zażywany haloperidol. Ciekawe, w jakim celu podawano ten „cudowny lek” w radzieckich psychuszkach…(?) Czyżby chęć niesienia pomocy biednym, bo przecież chorym, przeciwnikom politycznym(?).
    Na lobotomię nie zareagował nikt.Z chemiczną jej odmianą, nie wielu ma odwagę co kolwiek robić. Historia kołem się toczy (?)

    • DawidWarsaw on said:

      Dziękuję Ci za komentarz. To prawda co napisałeś – właśnie tak „leczono” psychiatrycznie jeszcze nie tak dawno ludzi – bełtając w płacie czołowym mózgu za pomocą szpikulca…

      Z Wikipedii: ” Freeman uważał procedurę za udaną. Jednak wiele osób umierało na stole operacyjnym lub pozostawiono ich z nieodwracalnymi uszkodzeniami: dziecinnych, potulnych, bezmyślnych, tracących poczucie tożsamości, apatycznych i bezwolnych oraz niemogących utrzymać moczu lub stolca. Mimo niepowodzeń Freemana jego twierdzenie, jakoby lobotomia leczyła choroby umysłowe, było skwapliwie akceptowane przez prasę. Nie było też istotnych oporów ze strony innych lekarzy. W owym czasie publiczne krytykowanie lekarza przez jego kolegów było uważane za nieetyczne”

      Tak, jak kiedyś opinia publiczna nie dostrzegała tego, co tak naprawdę robi się ludziom poprzez psychiatryczną lobotomię, tak dziś opinia publiczna zdaje się nabierać na obecne metody psychiatryczne…
      Dziś już w psychiatrii nie robi się lobotomii, ale NADAL stosuje się ELEKTROWSTRZĄSY (na ten temat mam zamiar napisać artykuł, bo m. in. elektrowstrząsy robiono bliskiej mi osobie) i oczywiście psychotropy, po których czułem się, jakby naprawdę z moim mózgiem było coś nie tak…

  2. neurologiczny on said:

    Psychotropy powodują, że człowiek staje się „warzywem”. Zwłaszcza Clopixol.

    Oczywiście nie mówię tu o osobach, które mają np. urojenia i omamy. Te mimo wszystko leki powinny brać, bo one im mogą pomóc.

  3. StrangLittleGirl on said:

    Coś w tym wszystkim jest, leki przymulają i po lekach człowiek zachowuje się inaczej niż przed szkoda tylko że teraz dopiero trafiłam na tą stronę. Zresztą każdy lek ma jakieś działanie niepożądane i opcjonalnie powiem ze mi się udało bez psychiatry i leków gdzie inny pewnie od razu trafiłby do psychiatryka – chyba moja upartość i niechęć do leków sprawiła że udało mi się tego uniknąć. Czasem sama o sobie mówię że jestem nienormalna ale to raczej inność w otaczających mnie ludziach sprawia że tak sobie powiem w sumie inność we mnie bo otaczający mnie ludzi jakby mieścili się do jakiejś grupy ja lubię postępować w inny sposób i chodzić nieodkrytymi ścieżkami.

  4. Lady Emaleth on said:

    Nie wiem czy jest taka istotna różnica w tym czy zastosujemy słowo „choroba” czy „zaburzenie”. ICD-10 stosuje pojęcie „zaburzenie” także w stosunku do zjawisk pojawiających się u kobiet ciężarnych i tak pod szyldem „Inne zaburzenia u matki głównie związane z ciążą” znajdujemy cukrzycę ciążową i teraz rodzi się pytanie czy dla ciężarnej z cukrzycą ciążową jakiekolwiek praktyczne znaczenie ma to czy jej stan jest chorobą czy też zaburzeniem. Ja uważam, że nie… podobnie jak nie ma to znaczenia dla osoby z problemami psychicznymi czy uzna się ją za chorą, zaburzoną czy normalną inaczej. Zmiana nomenklatury nie powoduje zmiany objawów ani zmiany trybu leczenia.

    Co do tak często poruszanej przez Ciebie kwestii „choroby mózgu” – zaburzenie psychiczne nie jest chorobą mózgu na zasadzie nowotworu czy choroby Creutzfeldt-Jakob. Jeżeli masz na komputerze złośliwe oprogramowanie to nie oznacza od razu, że masz fizycznie uszkodzony dysk twardy… ale pomimo tego, że HDD jest w pełni sprawny to użytkowanie komputera jest utrudnione, bo software nie działa tak jak powinien. Podobnie jest w przypadku zaburzeń psychicznych – w mózgu nie tyle siada „hard” co właśnie „soft”.

  5. jami on said:

    Każdy w miarę inteligentny człowiek wchodząc na taką stronę, zignoruje ją albo uzna za totalny idiotyzm. Każdy z nas co najmniej raz w życiu spotkał osobę chorą psychicznie i na pierwszy rzut oka widać po takich osobach, że nie jest to kwestia charakteru tej osoby, a naruszenia jakichś mechanizmów w mózgu.

    • Tyrael888 on said:

      A każdy kto ma choć jeden zwój mózgowy więcej od kury, po jakimkolwiek kontakcie z „lekarzem” psychiatrą, nie uzna takiego idioty/idiotki za specjalistę. No bo niby w czym oni są dobrzy? Chyba tylko w niszczeniu ludziom życia i upodlaniu ich społecznie!

      • Ktoś on said:

        Tyrael888, jeśli obrażasz ludzi, którzy uznają jakiegoś psychiatrę za specjalistę, i twierdzisz, że są intelektualnie na poziomie kury, to moim zdaniem jestes IDIOTĄ.

  6. wtajemniczona on said:

    Ciekawe, że autor tak zacnego posta powołuje się na Wikipedie :-) Polecam zagłębienie wiedzy na ten temat lub najlepiej porozmawiaj z kimś kto rzeczywiście ma problemy natury psychicznej.

    • Tyrael888 on said:

      Autor powołuje się już na początku na klasyfikację dsm4 i icd10, nie wspominając już o odnośnikach do innych źródeł, nie tylko wikipedii! Naucz się czytać ze zrozumieniem!

  7. Rafał on said:

    „Jeśli ktoś Ci mówi, że przyczyną depresji, schizofrenii, nerwicy, ADHD jest nierównowaga chemiczna w mózgu, to ta osoba przekazuje Ci nieprawdziwą informację” . W takim wypadku dlaczego poszczególne substancję modyfikujące prace neuronów podczas zachodzących procesów chemicznych wykazują skuteczność ?. Przykładowo dlaczego podczas stanów depresyjnych inhibicja zwrotna serotoniny przynosi pozytywny efekt lub dlaczego podczas stanów psychotyczno/urojeniowych antagonizm dopaminy przynosi również pozytywny rezultat ?. Każdy z tych stanów jest wypadkową zachodzących procesów chemicznych w naszym układzie nerwowym . Bloga oraz informacji w nim zawartych nie można nawet nazwać pseudonaukowym pierdoleniem. Autorowi radzę wrócić na lekcję biologi oraz chemii gdzieś na poziomie gimnazjum

    Pozdrawiam,
    Rafał

Odpowiedz na Rafał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.