Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”

Stefan Niesiołowski – polityk Platformy Obywatelskiej, użył wczoraj określenia:

Moim zdaniem Macierewicz jest niepoczytalny i to co mówi to potwierdza

o polityku Prawa i Sprawiedliwości Antonim Macierewiczu, który ostatnio stwierdził, że:

katastrofa smoleńska to wypowiedzenie wojny

[Źródło: http://www.tvn24.pl/-1,1742058,0,1,macierewicz-jest-niepoczytalny,wiadomosc.html]

Walka polityczna z użyciem diagnoz psychiatrycznych

Niesiołowski od dawna sprawia wrażenie mającego skłonność do pogardliwej oceny tych osób, których czyny i poglądy mu się nie podobają. Psychiatrii do tego celu użył już kilka miesięcy temu, gdy to w ten sposób wyraził dezaprobatę dla samookaleczenia/próby samobójczej płk. Mikołaja Przybyła. Niesiołowski powiedział wtedy:

Myślę, że on jest w jakimś stopniu niezrównoważony, bo nikt w pełni normalny nie chce targnąć się na swoje życie

[Źródło: http://www.wprost.pl/ar/287207/Niesiolowski-plk-Przybyl-moze-byc-niezrownowazony-Kempa-pod-rzadami-PO-zle-sie-dzieje/]

Ale wróćmy do reakcji Niesiołowskiego na Macierewicza. Widzimy tu nie tylko coś, co można nazwać „szykowaniem psychuszek”, ale też występują bardzo kontrowersyjne wypowiedzi polityków PiS, którzy sugerują, że katastrofa smoleńska to robota Rosjan i „wypowiedzenie wojny” Polsce. Gdyby pacjent szpitala psychiatrycznego opowiadał takie rzeczy psychiatrze, to psychiatra zapewne by to zaklasyfikował jako „urojenia” i wystawił diagnozę np. „schizofrenia”. W praktyce tyle wystarczy, żeby od psychiatrii dostać etykietkę schizofrenika. Jednak ani Antoni Macierewicz, ani Jarosław Kaczyński nie otrzymali diagnozy „schizofrenia”. Dlaczego? Dlaczego psychiatria jest tu niekonsekwentna? Dlatego, żeby się nie narazić wysoko postawionym politykom, bo to od nich może zależeć prawo również dotyczące medycyny?
Proszę mnie nie zrozumieć, że postuluję zabranie tych polityków PiSu do psychiatryka na „leczenie”. Chcę tylko pokazać, że ludzie miewają różne, nawet bardzo kontrowersyjne poglądy, wierzenia, przekonania, oceny, tak, że często wydają się te poglądy błędne. Tylko czy to oznacza urojenia i chorobę mózgu? Oczywiście, że nie. Ludzką rzeczą jest błądzić, a także trzeba nam wiedzieć, że różnorakie bywają powody takich kontrowersyjnych poglądów. Każdy „orze jak może” w życiu i „orze” różnymi metodami, aby osiągnąć cel, który się wydaje mu słuszny. Nie używajmy psychiatrii do poniżenia czyichś poglądów i zrobienia „chorego”, aby można go było w ten sposób łatwiej utrącić…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Newsy i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Dodaj na Wykop.pl: Share 'Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”' on Print Friendly



23 comments on “Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”

  1. biohumus on said:

    Gdyby pacjent szpitala psychiatrycznego opowiadał takie rzeczy psychiatrze, to psychiatra zapewne by to zaklasyfikował jako „urojenia” i wystawił diagnozę np. „schizofrenia”.

    Po pierwsze… Jako urojenia? Jakiego typu? Wielkościowe? Oddziaływania? Owładnięcia? Nihilistyczne? Hm?

    Po drugie, od kiedy to wystąpienie urojeń jest kryterium wystarczającym do zdiagnozowania schizofrenii?? Po pierwsze, oprócz urojeń należałoby stwierdzieć jeszcze przynajmniej jedno z następujących: omamy, dezorganizacja myślenia (schizofazja etc.), zachowanie katatoniczne bądź objawy negatywne (alogia, awolicja, apatia). Do tego MUSI zostać stwierdzone zaburzone funkcjonowanie społeczne polegające na niemożności utrzymania pracy, wystarczającej opieki nad samym sobą etc Dodatkowo, MUSI do tego dojść okres utrzymywania się WSZYSTKICH objawów min. 6 miesięcy.
    Czyżbyś nie znał tych kryteriów, Dawidzie? Dlaczego więc PIERDOLISZ GŁUPOTY? Dlaczego więc wypowiadasz się w imieniu lekarzy, którzy skończyli 6scioletnie studia medyczne + specjalizację? Jakie masz do tego prawo jako osoba bez matury?

    • regal on said:

      Może wystarczy mu jego doświadczenie zdobyte będąc więźniem „szpitala” psychiatrycznego.

      Po pierwsze… Jako urojenia? Jakiego typu? Wielkościowe? Oddziaływania? Owładnięcia? Nihilistyczne? Hm?

      Urojenia paranoiczne?

      • biohumus on said:

        Dawid był więźniem szpitali psychiatrycznych? A czy nie było tak, że zdarzało mu się tam zgłaszać z własnej woli, hm?

        Urojenia paranoiczne? Dla schizofrenii typowe są urojenia PARANOIDALNE. Ponawiam więc pytanie – jaki to niby mógłby być typ urojeń? Oddziaływania? Owładnięcia? …?

        • regal on said:

          Za pierwszym razem był wbrew woli, później sam się zgłosił w celu zweryfikowania błędnej diagnozy.

          Dawid zasugerował że psychiatra wystawił by diagnozę: „schizofrenia” a nie „schizofrenia paranoidalna”. Mogła by to być np: schizofrenia niezróżnicowana albo nawet po prostu paranoja czyli”uporczywe zaburzenia urojeniowe” która też jest „leczona” za pomocą neuroleptyków.

          Ale to nie o konkretną diagnozę tu chodzi tylko o to że to co wolno mówić człowiekowi na stanowisku i z poparciem społecznym to nie wolno zwykłemu Kowalskiemu zamkniętemu z różnych powodów w więzieniu psychiatrycznym. Bo on zostanie spacyfikowany tabletkami albo nawet przywiązany do łóżka z powodu „nadmiernego pobudzenia „.

        • biohumus on said:

          Heh, wiesz, jak byłem dzieckiem to też byłem w szpitalu wbrew woli jak miałem zapalenie płuc. Takie już jest prawo, że akurat o tym decydują opiekunowie.
          W każdym razie jego pierwszą diagnozą nie była „schizofrenia” tylko „zaburzenia schizotypowe”.
          Wracał do szpitala 12 RAZY w celu potwierdzenia diagnozy? Proszę, nie pierdol. I ja i ty dobrze wiemy, że powodem są tutaj magiczne trzy literki – Z, U oraz S.

          Kryteria diagnostyczne,które wypisałem były ogólnymi kryteriami dla schizofrenii, a nie dla żadnego jej konkretnego typu, więc nie można by na nich podstawie stwierdzić JAKIEJKOLWIEK formy schizofrenii.
          Żeby stwierdzić F22 muszą być obserwowane urojenia prześladowcze, somatyczne, erotyczne bądź zazdrości. Twierdzenie, że coś jest czyjąś winą podczas gdy nie ma jednoznacznych i niepodważalnych dowodów, że jest inaczej nie może zostać uznane za urojenie.

        • regal on said:

          Wracał do szpitala 12 RAZY w celu potwierdzenia diagnozy? Proszę, nie pierdol. I ja i ty dobrze wiemy, że powodem są tutaj magiczne trzy literki – Z, U oraz S.

          Nie musiał by się tam zgłaszać aż tyle razy by otrzymać rentę więc jest oczywiste że powody były inne. Wiadomo również że Dawid nie symulował nigdy żadnych objawów bo po prostu nie musiał. Psychiatrzy i tak widzieli to co chcieli widzieć.

          Późniejszym powodem zgłaszania się Dawida do szpitala była chęć nawiązywania kontaktów towarzyskich szczególnie z dziewczętami które w tamtym miejscu są wyjątkowo łatwe(z powodu odurzenia i zamulenia substancjami psychoaktywnymi). A jak wiemy Dawid ma duże problemy z nawiązywaniem znajomości w realnym świecie z powodu odrażająco-zdeformowanej twarzoczaszki.

          Kryteria diagnostyczne,które wypisałem były ogólnymi kryteriami dla schizofrenii, a nie dla żadnego jej konkretnego typu, więc nie można by na nich podstawie stwierdzić JAKIEJKOLWIEK formy schizofrenii.

          Napisałeś wcześniej:

          Dla schizofrenii typowe są urojenia PARANOIDALNE.

          W „schizofrenii prostej” w ogóle nie występują jakiekolwiek urojenia. Więc sam sobie zaprzeczyłeś.

          Twierdzenie, że coś jest czyjąś winą podczas gdy nie ma jednoznacznych i niepodważalnych dowodów, że jest inaczej nie może zostać uznane za urojenie.

          A więc jak się rozpoznaje urojenia paranoiczne? Z zasady one przecież „możliwe do zaistnienia”.

        • biohumus on said:

          Nie musiał by się tam zgłaszać aż tyle razy by otrzymać rentę więc jest oczywiste że powody były inne.

          Zdecydowana większość rent w przypadku schizofrenii z tego co ludzie piszą jest przyznawana przy orzeczeniach niezdolności do pracy na 3 lata, więc raz na jakiś czas trzeba chodzić do szpitala, żeby podtrzymywać wiarygodność. Jakie były inne powody – nieważne – zgłaszał się tam sam, więc nazywanie go więźniem psychiatryków jest PIERDOLENIEM.

          Wiadomo również że Dawid nie symulował nigdy żadnych objawów bo po prostu nie musiał. Psychiatrzy i tak widzieli to co chcieli widzieć.

          Tak? To dlaczego nie opublikuje na swojej stronie wypisów, które otrzymał, hm? Jesteś przekonany, że w czasie rozmów z lekarzami nie walił ściem, że aż głowa boli? Bo ja nie.

          Późniejszym powodem zgłaszania się Dawida do szpitala była chęć nawiązywania kontaktów towarzyskich szczególnie z dziewczętami które w tamtym miejscu są wyjątkowo łatwe(z powodu odurzenia i zamulenia substancjami psychoaktywnymi).

          Po pierwsze, na jakiej podstawie się zgłaszał i na jakiej podstawie był tam trzymany?? Mówił lekarzom, że się czuje normalnie tak, jak zwykle, ale akurat chciałby sobie pobyć w szpitalu, a oni się zgadzali bez zająknięcia?? Po drugie, jeżeli to był nawet powód to było to i tak wyłudzenie świadczenia z NFZ, bo jeżeli chcesz wiedzieć to za jego łóżko, jedzenie i całą resztę zapłacili ciężko PRACUJĄCY ludzie ze swoich PODATKÓW i bynajmniej nikt z nich się nie godził na opłacanie jakimś kolesiom turnusów matrymonialnych. I w ogóle co do tego mają środki psychoaktywne podawane w szpitalach? Przecież neuroleptyki w dużej mierze, co najwyżej ZMNIEJSZAJĄ LIBIDO.

          A jak wiemy Dawid ma duże problemy z nawiązywaniem znajomości w realnym świecie z powodu odrażająco-zdeformowanej twarzoczaszki.

          To nie jest żadne wytłumaczenie dla naciągania podatników na opłacenie swoich miłosnych podbojów. Poza tym jest to sranie w banie. Znam wiele szpetnych kolesi, którzy znaleźli sobie często bardzo ładne partnerki. Wiesz jak to zrobili? REPREZENTOWALI COŚ ZE SOBĄ. Jeżeli porządna dziewczyna widzi, że ma do czynienia z kimś inteligentnym, oczytanym i wykształconym to nie będzie jej przeszkadzać żadna fizyczna wada. No tak… tylko co Dawid ze sobą reprezentuje? Hm?

          W „schizofrenii prostej” w ogóle nie występują jakiekolwiek urojenia

          Masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego. To, że coś jest typowe dla schizofrenii nie znaczy, że bezwzględnie musi być częścią jej obrazu. Schizofazja też jest typowa dla schizofrenii (bo nie występuje praktycznie nigdzie indziej), a mimo to schizofrenik nie musi mieć tego objawu……
          Poza tym czemu ty mi piszesz o schizofrenii prostej – przecież to jest bujda. Schizofrenia nie istnieje! Słyszenie głosów to mit! Nie jest tak?

          A więc jak się rozpoznaje urojenia paranoiczne? Z zasady one przecież „możliwe do zaistnienia”

          Możliwe do zaistnienia oznacza tyle, że nie są one sprzeczne z najbardziej powszechną wiedzą naukową tzn. twierdzenie, że przed domem są agenci Mossadu, którzy mnie obserwują (mimo, iż można pokazywać takiej osobie, że z całą pewnością nikt tam nie stoi) to urojenie paranoiczne. Twierdzenie, że na strychu mojego domu (który nie istnieje, bo nie mam strychu) są agenci Mossadu, którzy czytają moje myśli i przesyłają do moich wnętrzności zatrute larwy przy pomocy promieni kosmicznych to urojenia paranoidalne. W jednym i drugim wypadku dla ogółu ludzi musi być oczywiste, że sytuacja będąca podmiotem urojeń nie ma miejsca. W przypadku różnych teorii politycznych nie można stwierdzić, że wiele rzeczy jest oczywistych dlatego nie można osądzać tego typu sądów w ramach urojeń. Jeżeli jakiś lekarz łamie te zasady, to łamie w ten sposób kryteria ICD-10 i popełnia błąd lekarski.

        • Dawid Biel on said:

          @biohumus:

          Wracał do szpitala 12 RAZY w celu potwierdzenia diagnozy? Proszę, nie pierdol. I ja i ty dobrze wiemy, że powodem są tutaj magiczne trzy literki – Z, U oraz S.

          Jeżeli to prawda, że ja zgłaszałem się do psychiatryków, żeby wyłudzić rentę z ZUSu, to prawdą jest też że ty gwałcisz swoją małą córkę gnido. Dlaczego określenie „gnida”? Bo to ty chuju wprowadzasz język poniżania innych w dyskusji – np. pisząc „PIERDOLISZ GŁUPOTY”. Nie szczekaj pało na mój temat gdy nie masz wiedzy o mnie. Sprowadzanie dyskusji do poziomu obrażania dyskutantów oraz ofensywnych pomówień jest tu niemile widziane.

          @Regal:

          Późniejszym powodem zgłaszania się Dawida do szpitala była chęć nawiązywania kontaktów towarzyskich szczególnie z dziewczętami które w tamtym miejscu są wyjątkowo łatwe(z powodu odurzenia i zamulenia substancjami psychoaktywnymi). A jak wiemy Dawid ma duże problemy z nawiązywaniem znajomości w realnym świecie z powodu odrażająco-zdeformowanej twarzoczaszki.

          Wynikło tu nieporozumienie, więc sprostuję:

          1. To nie chodzi o to, czy dziewczyny w psychiatrykach są „łatwe”, tylko chodzi o to, że mają podobne problemy jak ja, więc potencjalnie jest łatwiej się zrozumieć i zaakceptować, bez tworzenia dystansu normalny-wariat. Dla mnie psychiatryki były takimi „wczasami od problemów życiowych”, choć pobyt na tych oddziałach też nie był najłatwiejszy, bo na standardowych oddziałach psychiatrycznych wydają się w ogóle nie przyjmować do wiadomości, że pacjentowi może pomóc sam pobyt – bez zażywania psychotropów. Dlatego jestem zwolennikiem projektu Soteria.

          2. Stwierdzenie, że mam „odrażająco-zdeformowaną” twarzoczaszkę jest przesadzone. Być może wcześniej pisałem, że mam wady twarzoczaszki i wyglądam odpychająco – to jest prawda, ale nie aż do tego stopnia, żebym wyglądał dosłownie jak straszydło. Być może przedstawiałem swój problem z wyglądem w przejaskrawieniu, bo bardzo mi on przeszkadzał i chciałem podkreślić, że cierpię z tego powodu. Nadal cierpię z tego powodu, ale jednak myślę, że mój problem jest złożony i nie chodzi już tylko o problem z wyglądem. W każdym razie jeśli wyobrażasz sobie mnie jako osobę o bardzo zdeformowanej twarzy, to spieszę wyjaśnić, że takiej twarzy nie mam. Obecnie nawet wiele osób mogło by stwierdzić, że mam wygląd normalny. Są pewne elementy szpetne, z którymi źle się czuję, bo myślę, że mają jednak znaczenie w relacjach międzyludzkich, a także mam nadal niedrożny nos, ale negatywna ocena mojej twarzy nie powinna być przesadzona.

        • regal on said:

          @biohumus:

          więc raz na jakiś czas trzeba chodzić do szpitala, żeby podtrzymywać wiarygodność

          Wystarczy że będzie chodził do poradni i tamtejszy lekarz odpowiednio umotywuje wniosek. Orzecznik nie będzie miał podstaw do podważenia tego bo po pierwsze zazwyczaj nie jest on psychiatrą a po drugie jak wszyscy wiemy nie ma żadnych obiektywnych badań którymi można byłoby weryfikować diagnozę psychiatryczną.

          Jakie były inne powody – nieważne – zgłaszał się tam sam, więc nazywanie go więźniem psychiatryków jest PIERDOLENIEM.

          Jak ktoś się sam stawi do więzienia to oznacza że nie jest więźniem? Zresztą pisząc że był więźniem miałem na myśli wyłącznie pierwszy pobyt.

          Heh, wiesz, jak byłem dzieckiem to też byłem w szpitalu wbrew woli jak miałem zapalenie płuc. Takie już jest prawo, że akurat o tym decydują opiekunowie.

          Tak ale lekarze o których mówisz mają dowody na to że byleś chory w postaci prześwietlenia. Psychiatrzy mają tylko swoje „czarodziejskie karteczki”.

          Jesteś przekonany, że w czasie rozmów z lekarzami nie walił ściem, że aż głowa boli? Bo ja nie.

          A ani tak bezkrytycznie łykali te ściemy jak młode pelikany tak? Co to za naukowcy z tych psychiatrów?

          Zresztą ludzie pokrzywdzeni przez psychiatrów traktują świadczenia rentowe jako ODSZKODOWANIE co jest słuszne i sprawiedliwe.

          bo jeżeli chcesz wiedzieć to za jego łóżko, jedzenie i całą resztę zapłacili ciężko PRACUJĄCY ludzie ze swoich PODATKÓW i bynajmniej nikt z nich się nie godził na opłacanie jakimś kolesiom turnusów matrymonialnych.

          Skąd wiesz że nikt się by na to nie zgodził? Robiłeś sondę uliczną?

          Normalną ludzką reakcją jest współczucie i zrozumienie wobec samotności drugiego człowieka a nie zgryźliwość i pogarda.

          Przecież neuroleptyki w dużej mierze, co najwyżej ZMNIEJSZAJĄ LIBIDO.

          No tak. Podobnie jak tabletki gwałtu .

          Masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego.

          Zdarza się.

          Schizofrenia nie istnieje! Słyszenie głosów to mit! Nie jest tak?

          A skąd ja to mogę wiedzieć jak spierają się o to autorytety naukowe? Zresztą niech sobie nawet będzie. Priorytetem jest walka z przymusem i przemocą stosowaną przez psychiatrów a nie to co oni sobie piszą na swoich „sympatycznych karteczkach”.

          Możliwe do zaistnienia oznacza tyle, że nie są one sprzeczne z najbardziej powszechną wiedzą naukową tzn. twierdzenie, że przed domem są agenci Mossadu, którzy mnie obserwują (mimo, iż można pokazywać takiej osobie, że z całą pewnością nikt tam nie stoi) to urojenie paranoiczne.

          Skoro nikt tam nie stoi a osoba upiera się ze jest inaczej to znaczy że ma omamy wzrokowe a nie urojenia paranoiczne.

          Tutaj jakaś osoba opisuje ciekawy przypadek gdzie psychiatra nie mając narzędzi by rozstrzygnąć czy zdarzenia tj. zatruwanie gazami ma miejsce wydał jakby „podwójna diagnozę”:
          http://forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/6169-sprzeczne-op-psychiatrow-umieszcz-w-szp-psyc.html

          @Dawid Biel

          Sprowadzanie dyskusji do poziomu obrażania dyskutantów oraz ofensywnych pomówień jest tu niemile widziane.

          A dlaczego Ty się dajesz dajesz sprowadzać do takiego poziomu? Widzę że jesteś bardzo mściwy. Może miałbyś ochotę po wstrzykiwać pewnym psychiatrom haloperidol? W końcu oni Ci robili w ten sposób krzywdę więc jakbyś miał możliwość bezkarnego odpłacenia im się w taki sposób to czy byś z tego skorzystał?

          W każdym razie jeśli wyobrażasz sobie mnie jako osobę o bardzo zdeformowanej twarzy, to spieszę wyjaśnić, że takiej twarzy nie mam

          No to sorki ale pamiętam że właśnie opisywałaś kiedyś, jeszcze zanim ta Twoja stronka powstała ten swój problem z wyglądem swojej twarzy jako coś makabrycznego.

        • Dawid Biel on said:

          @Regal:

          Widzę że jesteś bardzo mściwy. Może miałbyś ochotę po wstrzykiwać pewnym psychiatrom haloperidol? W końcu oni Ci robili w ten sposób krzywdę więc jakbyś miał możliwość bezkarnego odpłacenia im się w taki sposób to czy byś z tego skorzystał?

          Mylna ocena. Zastanawiam się skąd takie wnioski… Bo nie jestem mściwy, a wręcz PRZECIWNIE. Jeśli bym miał możliwość bezkarnie odpłacić psychiatrom za krzywdy poprzez faszerowanie ich haloperidolem, to bym z tego nie skorzystał. Natomiast uważam, że niektórzy z psychiatrów, za swoje łamanie prawa (które się dzieje w rzeczywistości) powinni ponieść odpowiedzialność przed wymiarem sprawiedliwości.
          Chodzi Ci o to, że ostro odpisałem Biohumusowi? Bronię się przed jego metodami pomawiania mnie i wulgarnego poniżania czyjejś opinii.

          No to sorki ale pamiętam że właśnie opisywałaś kiedyś, jeszcze zanim ta Twoja stronka powstała ten swój problem z wyglądem swojej twarzy jako coś makabrycznego.

          Ktoś mógł tak to odebrać. Jednak składam sprostowanie. Nie masz co przepraszać, bo być może to ja powinienem przeprosić za to, że opisałem mój problem tak, że doszło do nieporozumienia.

          Wystarczy że będzie chodził do poradni i tamtejszy lekarz odpowiednio umotywuje wniosek. Orzecznik nie będzie miał podstaw do podważenia tego bo po pierwsze zazwyczaj nie jest on psychiatrą a po drugie jak wszyscy wiemy nie ma żadnych obiektywnych badań którymi można byłoby weryfikować diagnozę psychiatryczną.

          Z tego, co pamiętam, to chyba ZUS kierował mnie do orzecznika będącego psychiatrą. Do poradni psychiatrycznej nie chodzę. Kiedyś chodziłem – po coś innego niż to, o co mnie ta wsza pomawia, ale uznałem że szukanie pomocy od psychiatry nie ma sensu, ponieważ mogę tam liczyć tylko na wciskanie psychotropów.
          Renty „od psychiatry” nie chciałem, ale mnie namówiono, co było poprzedzone wciskaniem mi tej renty wręcz wbrew mojej woli (proces o ubezwłasnowolnienie m. in. dlatego, bo nie chciałem podpisać wniosku o rentę).
          Źle mi z tym, że mam tą je…aną rentę, więc liczyłem na to, że Biohumus mi załatwi zwolnienie z tej renty. Ale okazało się, że tej chuj tylko szczekał o tym, ale nie zrobił nic w tym kierunku. Więc poszedłem ostatnio do ZUSu i powiedziałem, że nie należy mi się ta renta, bo nie mam czegoś takiego jak „schizofrenia”, bo ta diagnoza to tylko taka pusta etykietka stworzona przez psychiatrów. Pani w ZUSie pierwsze co odpowiedziała, to że uważa, że ja powinienem mieć rentę. Potem zapytała, czy jestem ubezwłasnowolniony. Następnie powiedziała, że sam nie mam możliwości zrezygnowania z prawa do renty i „wyrzucenia do kosza” orzeczenia o niepełnosprawności, ponieważ to orzeczenie jest sporządzone przez lekarza. Jedyną opcją uwolnienia się od ZUSowskiego orzeczenia o niepełnosprawności (i idącego za tym prawa do renty) jest wziąć z ZUSu formularz zaświadczenia o stanie zdrowia, iść z tym formularzem do jakiegoś lekarza (nawet nie sprecyzowali, czy musi to być psychiatra, czy starczy lekarz pierwszego kontaktu) i poprosić, żeby ten lekarz napisał mi, że nie mam „schizofrenii”, a następnie z tym formularzem iść do ZUSu, zgłosić „zmianę stanu zdrowia” i poczekać na nowe spotkanie z orzecznikiem. Tylko problem jest z tym gdzie ja znajdę lekarza, który mi napisze takie zaświadczenie o tym, że „nie mam schizofrenii”. Przecież nie ma możliwości obiektywnej weryfikacji takiej diagnozy. A nie mogę ukrywać przed lekarzem, że obecnie mam taką diagnozę i byłem 12 razy w psychiatrykach. Czy gdybyś Ty był lekarzem, to mając tą wiedzę o mnie zgodził byś się napisać mi takie zaświadczenie o tym, że „nie mam schizofrenii”? No i jesteśmy w czarnej dupie… Ale wiem, że chcę się tego pozbyć, bo moja krytyka psychiatrii kłóci się z tym, że korzystam z tej renty. Szczególnie, że jej wysokość jest naprawdę śmieszna, bo to świadczenie socjalne.

          Dlatego ten zasrany **uj mnie tak wkurwia, gdy mnie pomawia. Rentę miałem jeszcze gdy miałem diagnozę „zaburzenia schizotypowe”, choć wcześniej też w papiery mi wpisywali chyba diagnozę „schizofrenia”, a później jeszcze masę innych diagnoz. Mam w dupie jaką diagnozę mam, bo te diagnozy są dla mnie nic nie warte. Przykładowo raz mi dali diagnozę „osobowość dyssocjalna”, czyli inaczej „psychopatia”. Te buce w ten sposób dali mi etykietkę przeciwną do tego jaki jest mój charakter.

        • biohumus on said:

          @Dawid:

          Jeżeli to prawda, że ja zgłaszałem się do psychiatryków, żeby wyłudzić rentę z ZUSu, to prawdą jest też że ty gwałcisz swoją małą córkę gnido. Dlaczego określenie „gnida”? Bo to ty chuju wprowadzasz język poniżania innych w dyskusji – np. pisząc „PIERDOLISZ GŁUPOTY”. Nie szczekaj pało na mój temat gdy nie masz wiedzy o mnie. Sprowadzanie dyskusji do poziomu obrażania dyskutantów oraz ofensywnych pomówień jest tu niemile widziane.

          Biednyś. Tą wypowiedzią nie poświadczasz nic na mój temat, ale tylko i wyłącznie na temat samego siebie. Ty, wielki internetowy obrońca kultury, Internetu bez chamstwa etc, ty, który się oburzasz na wykopie na nazywanie idiotów idiotami, dałeś się sprowadzić do parteru i bardzo szybko porzuciłeś swoje zasady.

          Powiedz mi, mam uwierzyć, że twoje pobyty w szpitalu nie miały wpływu na orzecznictwo o niezdolności do pracy? Mam uwierzyć, że w ZUSie mówiłeś, że nie masz żadnych problemów psychicznych, prowadzisz stronę internetową, tworzysz jakieś (niezbyt fajne) grafiki, tworzysz jakąś (niezbyt fajną muzykę), robisz fotografie etc etc a oni i tak ci wcisnęli decyzję o niezdolności do pracy, hm?
          I mam uwierzyć, że nigdy nie symulowałeś, a mimo to przyjmowano cię do szpitala raz po raz? Mam uwierzyć, że mówiłeś lekarzom dokładnie te same rzeczy, które wypisujesz w Internecie?

          @Regal:

          Wystarczy że będzie chodził do poradni i tamtejszy lekarz odpowiednio umotywuje wniosek.

          Po pierwsze po co człowiek, który nie wierzy we współczesną psychiatrię i który ma takie,a nie inne poglądy miałby chodzić do poradni????
          Po drugie, nie wiedziałem, że w poradniach wysyłają skierowania do szpitala za nic. Coś mu musieli wpisywać na tych skierowaniach np zaostrzenie psychozy, albo podejrzenie jakiegoś zaburzenie itd Na jakiej podstawie mu to wypisywano? Na takiej, że mówił, że nie słyszy głosów i nie ma urojeń?
          Po trzecie, nawet dostając skierowanie, nie ma się obowiązku zgłoszenia do szpitala. No chyba, że zamknął go tam kiedyś jakiś sędzia, ale było tak? Ma jakieś papiery, które by to potwierdziły?

          Orzecznik nie będzie miał podstaw do podważenia tego bo po pierwsze zazwyczaj nie jest on psychiatrą a po drugie jak wszyscy wiemy nie ma żadnych obiektywnych badań którymi można byłoby weryfikować diagnozę psychiatryczną.

          Z tego, co wiem, ZUS ma swoje własne komisje lekarskie. Badania, które mogłyby potwierdzić np fakt istnienia głosów istnieją, ale są niestety zbyt drogie i zbyt trudno dostępne. Nie zmienia to faktów, że nie ma np ŻADNYCH obiektywnych badań mogących by potwierdzić wiele chorób jak: choroba Parkinsona, wiele chorób wirusowych w tym encefalopatie, sarkoidoza albo migrena. Nie znaczy to jednak, że ludzie z tymi chorobami powinni być traktowani na innych zasadach.

          Jak ktoś się sam stawi do więzienia to oznacza że nie jest więźniem? Zresztą pisząc że był więźniem miałem na myśli wyłącznie pierwszy pobyt.

          Jeżeli skazany nie zgłosi się do więzienia do przyprowadzi go tam policja. W przypadku nie zgłoszenia się do szpitala na podstawie skierowania z PZP takiej możliwości nie ma. Po drugie, czy wszyscy młodociani, którzy są przetrzymywani w szpitalach (na różnego typu oddziałach) wbrew swojej woli, stają się automatycznie więźniami?

          Tak ale lekarze o których mówisz mają dowody na to że byleś chory w postaci prześwietlenia. Psychiatrzy mają tylko swoje „czarodziejskie karteczki”.

          Przytoczyłem ci wyżej przykład paru chorób niepsychiatrycznych, które diagnozuje się też dzięki „czarodziejskim karteczkom”.

          A ani tak bezkrytycznie łykali te ściemy jak młode pelikany tak? Co to za naukowcy z tych psychiatrów?

          Parę sekund korzystania z Google i znalazłem coś takiego:
          http://www.infoclip.ca/News/3592/72/Greek-scandal-of-fake-blindness/d,nouvelles

          Artykuł mówi o tym jak to Grecy na potęgę wyłudzają renty udając ślepotę. Można by się spytać „Co to za naukowcy z tych okulistów”? Medycyna jest nazywana połączeniem nauki oraz SZTUKI (mówi się o „sztuce lekarskiej”), a to dlatego, bo najważniejszym badaniem lekarskim jest rozmowa z pacjentem i to zdolność prawidłowego jej przeprowadzenia jest kluczowa dla skuteczności diagnozy oraz leczenia. Są lekarze lepsi oraz gorsi tak jak są lepsi oraz gorsi symulanci. Da się symulować naprawdę wiele, wiele chorób. Nie musi to być schizofrenia, ale wystarczy zwykłe przewlekłe zapalenie korzonków (które potrafi być prawdziwą przyczyną niezdolności do pracy), gdzie jedyne co może zrobić lekarz to uwierzenie pacjentowi na słowo.

          Zresztą ludzie pokrzywdzeni przez psychiatrów traktują świadczenia rentowe jako ODSZKODOWANIE co jest słuszne i sprawiedliwe.

          Nie jest słuszne i sprawiedliwe. Renta to renta,a nie odszkodowanie i jest ona przyznawana z konkretnego powodu, bardzo jasno opisanego w polskim prawie. Odszkodowanie może zarządzić tylko i wyłącznie sąd, nikt inny. Dopiero decyzja sądu o odszkodowaniu byłaby słuszna i sprawiedliwa.

          Skąd wiesz że nikt się by na to nie zgodził? Robiłeś sondę uliczną?

          Ale po co sonda uliczna? Składki na NFZ są opłacane w konkretnym celu na konkretnych zasadach opisanych przez polskie ustawodawstwo, które zostało stworzone przez demokratycznie wybraną władzę. I to wystarczy. Gdyby ta demokratycznie wybrana władza stworzyła program matrymonialny dla życiowych nieudaczników to co innego, ale taki program nie istnieje i wykorzystywanie pieniędzy NFZ na podboje miłosne nie ma legitymacji społeczeństwa.

          Normalną ludzką reakcją jest współczucie i zrozumienie wobec samotności drugiego człowieka a nie zgryźliwość i pogarda.

          Nigdy mnie jakoś nie obchodziły zbytnio normalne, ludzkie reakcje. Niby jakieś (a przynajmniej jedną) dziewczynę miał, więc nie jest to dla niego niemożliwe z przyczyn obiektywnych. W takim razie jedyną osobą, którą może winić za taki stan rzeczy, jest on sam.

          No tak. Podobnie jak tabletki gwałtu .

          Pigułki gwałtu (czyli środki takie jak GHB albo flunitrazepam) nie działają w żaden sposób na libido (na to działa raczej alkohol), ale to co robią, to wywołanie amnezji następczej.

          Zresztą niech sobie nawet będzie. Priorytetem jest walka z przymusem i przemocą stosowaną przez psychiatrów a nie to co oni sobie piszą na swoich „sympatycznych karteczkach”.

          No tak, ale czym innym jest walka z przymusem, a czym innym ANTYNAUKOWE tezy wygłaszane przez autora strony. Jeżeli ktoś walczy dlatego, bo tylko i wyłącznie z powodu własnych poglądów był trzymany rzez 3 dni w pasach to będę go popierał jak najbardziej,a le jeżeli ktoś mówi, że nie ma ŻADNYCH naukowych dowodów na to, że schizofrenia wynika z nieprawidłowego działania mózgu to nie pozostaje mi nic innego jak tylko go napiętnować, bo NAUKOWE badania neurobiologiczne są tutaj akurat jednomyślne.

          Skoro nikt tam nie stoi a osoba upiera się ze jest inaczej to znaczy że ma omamy wzrokowe a nie urojenia paranoiczne.

          Nie muszą być omamy. Osoba może twierdzić, że ów agenci się ukrywają (za kontenerami na śmieci, samochodami itd), albo może twierdzić, że ów agentami są przypadkowi przechodnie.

      • biohumus on said:

        @Dawid:
        1)Czyli na ile lat dostałeś niezdolność do pracy, hm? Dożywotnio??
        2)Żeby zrezygnować z renty nie potrzebujesz żadnych orzeczeń, wystarczy wniosek złożony w ZUSie. Renta jest świadczeniem wydawanym na podstawie wniosku danej osoby, a nie na podstawie wniosku orzecznika.
        3)Upublicznisz swoje wypisy?

        • Dawid Biel on said:

          Gówno cię to obchodzi. Udostępnij swoje dane osobowe i swoje zdjęcie, żebym mógł cię pozwać za pomówienia.

        • biohumus on said:

          Jakie pomówienia? O co ja cię pomawiam? Dobrze wiemy, że do rezygnacji z renty nie potrzeba żadnego orzeczenia lekarskiego, a zwykły wniosek. Dobrze wiemy, że neurobiologia dostarczyła wystarczających dowodów na to, że schizofrenia czy depresja mają podstawy organiczne. Więc napisz mi najpierw o jakie konkretnie pomówienia, chodzi, okej?

          Zaproponowałem ci raz na Wykopie osobiste spotkanie w lipcu (bo będę wtedy na 75% w Warszawie), co przemilczałeś. Jestem bardzo zaciekawiony twoją twarzoczaszką.

        • Dawid Biel on said:

          Powiedz mi po co mam się z Tobą mam spotykać? Chcesz, żebym z Tobą zatańczył? Jesteś zainteresowany moją twarzoczaszką? A chuj mnie to obchodzi czym jesteś zainteresowany. Idź sobie idź na cmentarz, rozkop czyjś grób i sobie popodziwiaj czaszki. Z takimi chamami jak ty nie utrzymuję kontaktów towarzyskich.

          Nie wiesz o co mnie pomawiasz? Już to było ci mówione. Jak nadal nie wiesz, to idź do psychiatry i opowiedz mu o tym.

          I jeszcze jedno: Sądzisz, że z prawa do renty można zrezygnować na wniosek? A z orzeczenia o całkowitej niezdolności do pracy, też można zrezygnować na własny wniosek?

        • biohumus on said:

          Po prostu rozmowy z ludźmi w cztery oczy zawsze, z jakiegoś innego powodu, wyglądają zupełnie inaczej niż te w Internecie… Ludzie się jakoś wtedy mniej mądrzą – sam nie wiem dlaczego.

          Stwierdziłeś chyba parę razy, że pomawiam cię o to, że jesteś kłamcą. To jest akurat pewne i bezsprzeczne. Od jakiegoś czasu zostałeś zapoznany z przytłaczającą ilością wyników badań neurobiologicznych, które przeczą twoim tezom. Ty, mimo to, cały czas je powtarzasz i wmawiasz ludziom, że żadnych dowodów na moje tezy nie ma. Według SJP kłamca to osoba, która kłamie czyli świadomie mówi nieprawdę. Zgodnie z tą definicją jesteś kłamcą.
          Nie jestem pewien czy moje obiekcje co do twojej renty nazwałeś kiedyś pomówieniami w sposób bezpośredni, ale załóżmy, że twierdzisz, że to są pomówienia. Dobrze wiemy, że nie jesteś całkowicie niezdolny do pracy: tworzysz jakąś quasi-muzykę, quasi-grafikę, masz własny serwis etc. Czy mówiłeś o tym orzecznikowi? To, co mówiłeś psychiatrom, a na podstawie czego dostałeś rentę pewnie jest w wypisach, które trzymasz w tajemnicy. Trudno mi jednak uwierzyć, że dostawałeś diagnozy, zwłaszcza takie jak F20, całkowicie za nic -bez mówienia, że masz kamerki w domu, bez mówienia, że słyszysz głosy, bez gadania od rzeczy. Interesujące są też podstawy na których byłeś przyjmowany do szpitali. Czy np. na konsultacjach w szpitalu Babinskiego mówiłeś, że masz F20? Wypisujesz rzeczy typu:

          ja co jakiś czas zgłaszam się do psychiatryków, aby poznać kogoś z podobnymi problemami, dać sobie szansę poznania jakiejś kandydatki na żonę

          Czy prosząc o skierowanie też tak mówiłeś lekarzom? „Proszę mi wypisać papierek, bo chcę poznać jakąś dupę?” A może mówiłeś coś innego, hm?

          Renta jest przyznawana na podstawie wniosku, a nie orzeczenia. Orzeczenie pełni tylko funkcję decyzyjną. Co do orzeczenia o całkowitej niezdolności do pracy to raczej nie można od tak z niego zrezygnować, ale na pewno można się od niego odwołać. Schizofrenia sama w sobie nie oznacza automatycznie niezdolności do pracy i jeżeli pokazałbyś orzecznikowi, że potrafisz o siebie zadbać to powinien taką decyzję cofnąć. Bądź co bądź, sprawa takiego orzeczenia jest tutaj drugorzędna, bo tak jak napisałem, renta jest świadczeniem przyznawanym na wniosek świadczeniobiorcy (a nie orzecznika) i jedyne, co trzeba zrobić, żeby z niej zrezygnować (oczywiście, o ile się nie jest ubezwłasnowolnionym) to złożyć odpowiedni wniosek. Są schizofrenicy, którzy pracują – wiem nawet (mimo, iż osobiście nie poznałem) o lekarzu z taką diagnozą. Znałem też osobiście kobietę ze schizofrenią, która w pewnym momencie przestała pobierać rentę i zaczęła pracować w supermarkecie. Mam w końcu znajomego z którym też miałeś jakieś tarcia, a u którego wybuch choroby nie był wystarczającym argumentem do zaprzestania pracy. Brak obowiązku pobierania renty jest co najmniej oczywisty.

        • Dawid Biel on said:

          u którego wybuch choroby

          Po raz kolejny przywołuję cię do nierozprzestrzeniania mitu o „chorobie”, ponieważ to nie jest żadna choroba zadufany toksyku.

          A co do renty, to w przypadku pracy jest ona wstrzymywana. Nie można pozbyć się prawa do renty jeśli jest ważne orzeczenie o niezdolności do pracy. Na wniosek można jedynie wstrzymać rentę, ale to rozwiązanie niesie ze sobą poważne wady, bo z tego, co mi powiedziano, to taka sytuacja powodować będzie odmowę pomocy socjalnej w przypadku braku środków do życia, ponieważ cały czas posiada się prawo do renty.

          To co robisz toksyczna świnio, to odwracasz uwagę od patologiczności psychiatrii, poprzez kierowanie tematu na atak na mnie, aby po prostu zniszczyć osobę obnażającą patologiczność psychiatrii. Poza przypierdalaniem się do mnie już nie będziesz się interesował prawdziwymi wyłudzeniami rent od psychiatrów, bo tobie chamku chodzi o atakowanie mnie wszelkimi możliwymi sposobami – najpierw poprzez używanie psychogestapo wobec mnie (nazywanie mnie paranoikiem itp.) potem przez publiczne pomawianie mnie, że jestem kłamcą, podczas gdy to ty opowiadasz nieprawdę, a teraz poprzez publicznie pomawiasz mnie o wyłudzenie renty. Jestem niewinny, więc się ode mnie odpierdol i skieruj swe zakłamane oczka na prawdziwą patologię w psychiatrii, która to patologia te renty w praktyce wciska na siłę. Zakłamane są te twoje ataki na mnie, bo skoro nie jesteś ułomny umysłowo, to chyba nie trudno ci zauważyć, że gdybym był „oszustem ZUSowskim”, to czy bym się tym chwalił używając prawdziwego nazwiska? Oczywiście, że nie, tylko bym nic o rencie nie wspominał, albo bym twierdził, że jestem „chory na schizofrenię” i renta mi się należy z tego tytułu. Robił bym dokładnie tak, jak wielu innych pacjentów psychiatrycznych, którzy właśnie po to mówią, że są „chorzy”, że im tak wygodnie i zależy im na rencie.

        • biohumus on said:

          No i właśnie znowu wyszła twoja skłonność do kłamstwa. Przytoczyłem ci chyba wystarczającą ilość źródeł potwierdzających fakt, iż schizofrenia jest organiczną chorobą mózgu. Nie będę na ten temat dyskutować.

          Co do renty to zadzwoniłem do ZUSu (numer infolinii podany na stronie). Musisz złożyć wniosek o kolejne badanie, a orzecznikowi złożyć wniosek, że jesteś zdolny do pracy oraz dobrze jest załatwić papier od lekarza, że nie masz objawów psychotycznych (to chyba da się załatwić). Z resztą już w dupie tak naprawdę mam to twoją rentę – bierz ją sobie do końca swoich dni i mogę ci obiecać, że już się do tego nie będę przypierdalał, bo przyznaję, że jest to argumentum ad personam oraz są to oskarżenia na podstawie wpisów w Interecie, a nierzetelnych obserwacji (w Internecie każdy może sobie napisać co chce). Nie karz mi jednak nie reagować kiedy widzę, że wmawiasz ludziom antynaukowe bajki, które mogą im kiedyś wyrządzić krzywdę.

          To co robisz toksyczna świnio, to odwracasz uwagę od patologiczności psychiatrii, poprzez kierowanie tematu na atak na mnie, aby po prostu zniszczyć osobę obnażającą patologiczność psychiatrii.

          Ja od niczego nie chcę odwracać uwagę. Już ci pisałem na Wykopie, że gdybyś napiętnował łamanie prawa w szpitalach, nieuzasadniony przymus psychiatryczny albo diagnozy wystawiane za poglądy to bym cię popierał. Samemu, dla przykładu, nie rozumiem jak można za diagnozę psychiatryczną uważać coś co się nazywa „zaburzeniami osobowości”, bo to jest to w praktyce stwierdzenie tylko tego, że ktoś ma osobowość nie typową podczas gdy słowo „zaburzenie” nadaje ów nietypowości pejoratywne znaczenie. Sam bym się nie zdziwił jak jakiś psychiatra-konował wlepiłby mi „osobowość dyssocjalną” chociażby ze względu na moje antypacyfistyczne poglądy. I dobrze rozumiem, że można dyskutować na temat tych diagnoz i je krytykować, bo stoją za nimi tylko demokratyczne głosowania w WHO albo APA, a nie konkretne BADANIA naukowe. Nawet fakt, że znajduje się różnice w budowach mózgu u psychopatycznych morderców wiele tutaj nie zmienia, bo nie są to (tak jak np w schizofrenii, ChAD albo depresji) zmiany neurodegradacyjne (układ komorowy, układ limbiczny, płat czołowy) albo neurozwojowe (jak np neurony piramidowe w hipokampie u schizofreników). Same różnice w budowie mózgu o niczym nie świadczą bo takowe można znaleźć chociażby u zawodowych muzyków. Ważne, żeby różnice miały charakter patologiczny.
          Kłopot jest w tym, że ty postanowiłeś pójść o krok dalej i wygłaszać ANTYNAUKOWE tezy przeczące badaniom NEUROBIOLOGICZNYM. Co więcej, tezy te mogą mieć opłakany skutek. Wmawianie ludziom z depresją, że ich stan jest wynikiem ich własnych problemów podczas, gdy może to być wynik reakcji zapalnych, choroby tarczycy, zaburzeń metabolicznych albo endogennych zaburzeń pracy mózgu, może doprowadzić do tego, że ludzie ci będą uciekać od prawidłowego leczenia (terapii poznawczo-behawioralnej, farmakoterapii przyczynowej i objawowej albo, w szczególnych przypadkach, terapii elektrowstrząsowej) na rzecz rozwiązywania wyimaginowanych problemów, które z powodu braku swojego istnienia są nie do rozwiązania, co może prowadzić do frustracji, jeszcze większego cierpienia i ostatecznie do samobójstwa. Nawet takie rzeczy jak zbyt intensywny trening fizyczny może prowadzić do nawracających do końca życia zaburzeń depresyjnych (co jest wynikiem działania kortyzolu, który zaczyna się wydzielać po ok 40minutach intensywnych ćwiczeń w celu przyśpieszenia procesów katabolicznych). Chcesz skazywać ludzi, którzy ćwiczyli na siłowni bez dobrego przygotowania teoretycznego, na szukanie w we własnym cierpieniu nieistniejących przyczyn swojego problemu??
          Upodobałem sobie ciebie szczególnie, bo jak ktoś opowiada antynaukowe herezje na temat powiedzmy mechaniki kwantowej to jedyne, do czego może to doprowadzić to mniejsze zrozumienie pewnych zjawisk u ludzi od których tego zrozumienia i tak nikt nie wymaga. Twoje antynaukowe herezje są jednak NIEBEZPIECZNE. Zaburzenia psychiczne w tym zwłaszcza depresja mogą dotknąć dosłownie każdego. Znam ludzi po depresji, znałem ludzi, którzy popełnili samobójstwo. Wystarczy być głupim mając 17 lat i walić fetę dzień w dzień przez 3 miesiące, żeby po wyjściu z tego ciągu czuć się tak źle, żeby się rzucić pod pociąg. Gdyby ci ludzie wiedzieli, że ich depresja była tylko i wyłącznie wynikiem zaburzenia w przewodnictwie neuroprzekaźnikowym wywołanym przez zmiany w receptorach spowodowanych działaniem amfetaminy to wiedzieliby, że mogą się zgłosić do lekarza
          i mieć szanse na normalne życie, co by oszczędziło wiele bólu nie tylko im, ale także ich rodzinom.

        • regal on said:

          Przytoczyłem ci chyba wystarczającą ilość źródeł potwierdzających fakt, iż schizofrenia jest organiczną chorobą mózgu.

          W takim razie wykreśl ją z listy zaburzeń psychicznych i wstaw tam gdzie jej miejsce.

        • biohumus on said:

          @Regal:
          Nie ma takiej potrzeby. WHO nie definiuje w żaden jasny sposób zależności pomiędzy zaburzeniami a chorobami, a z ich klasyfikacji jasno wynika, że zaburzenia mogą być chorobami jak ma to np miejsce w sekcji Gx (gdzie np padaczka jest zdefiniowana jako zaburzenie, ale można ją znaleźć w grupie chorób). Schizofrenia dotyka ludzkiej psychiki i nie ma dla niej sensu tworzenia osobnej grupy. Nie daje ona też żadnych wyraźnych objawów bólowych, motorycznych etc więc nie ma sensu rozdzielania jej na dwie diagnozy – psychiatryczną i neurologiczną jak ma to miejsce chociażby w przypadku choroby Parkinsona, która daje objawy zarówno psychiatryczne jak i motoryczne(odpowiednio F02.3 i G20).

  2. Piotr on said:

    A choćby takie, że ma pewne doświadczenia. Nauczmy się słuchać osób z wiedzą empiryczną, wiedzą popartą własnymi doświadczeniami , ponieważ ona jest najcenniejszą formą wiedzy… Żadne tezy tego nie przewyższą.

    Dlaczego? Ponieważ ten rodzaj wiedzy ostatecznie weryfikuje choćby błędne tezy. Panie …?

    Zresztą psychiatria to jak wiadomo tylko teorie… :)

  3. Zielony on said:

    Siemka Dawid, dzięki za kolejny fajny artykuł ale musze sprostosować jedną rzecz. Politycy PiS nie sugerują, że to robota Rosjan tylko osób trzecich, tak naprawde nikt na tym etapie śledztwa nie mówi jeszcze kogo konkretnie. A po 2 bynajmniej nie uważam, żeby te poglądy były kontrowersyjne – wszystkie obiektywne dowody wskazują na to, że tak było ( nie mówią tutaj o znawcach typu Miller którego badania sprowadzają się do jego słów: „walnął to się urwało”)
    PS. udało mi się zejść do pół tabletki dziennie z 10, jest ciężko ale z pomocą różnych nie psychiatrycznych form wsparcia daje rade:)
    Pozdrawiam:)

Odpowiedz na Zielony Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.