„Natręctwa”, czyli „uzależnienie” od bezsensownych czynności

NatręctwaSentencja:

„Umysł ludzki ma szczególny pociąg do przesady.”

Napoleon Bonaparte

 

Natręctwa… Pojęcie z nomenklatury psychologiczno-psychiatrycznej… Co to takiego?

Przykłady:

  • Przesada w myciu rąk, podczas, gdy myjący zdaje sobie sprawę, że odbiega tym od normy i to może powodować odrzucenie społeczne
  • Narzucanie sobie zbyt wygórowanych standardów co do prowadzenia notatek, częste wyrywanie kartek i przepisywanie od nowa jeśli się zrobi błąd
  • Obsesyjna sprawdzanie po kilkanaście razy, czy drzwi zostały zamknięte lub/i czy woda lub/i gaz zostały zakręcone
  • Obsesyjne, przesadne segregowanie śmieci
  • Przesada porządkowaniu biurka – tak, że wszystko musi być idealnie ułożone, pod kątem, podczas gdy w tym czasie zaniedbuje się czystość innych części pokoju

Natręctwo to takie przesadne wykonywanie jakiejś czynności, jakiegoś zwyczaju, można nawet powiedzieć „obrzędu”, który osobie przynosi jakąś ulgę psychiczną, ale jednocześnie napięcie psychiczne, bo osoba w podświadomości pewnie zdaje sobie sprawę, że czynności w ogólnym rozrachunku się nie opłacają, są bezsensowne…
Natrętne mogą być też myśli – np. myśli o potrzebie wykonania którejś z tych niepotrzebnych czynności.

Przy wierności tym przesadnym, anormalnym czynnościom osoba je wykonująca jednocześnie traci na innych elementach życia – np. osoba w rezultacie nie wyrabia czasowo z innymi obowiązkami, a ludzie zauważają odmienność i odsuwają się od takiej osoby.

A jednak taki zwyczaj potrafi tak się rozrosnąć, że człowiek odczuwa potrzebę wykonywania tych czynności, mimo, że wie o negatywnych skutkach tych przesadnych, nietypowych i anormalnie częstych czynności… To jak uzależnienie psychiczne od przesadnych, bezsensowych czynności…

Natręctwa często wiążą się z idealizmem, chęcią zrobienia czegoś zbyt idealnie, przez co zadanie to okazuje się przerastać osobę…

Kto ma skłonności do natręctw:

  • Osoby, którym w życiu brakuje szczęścia
  • Osoby samotne, wyizolowane
  • Osoby odrzucane, nieakceptowane, nie mające dobrego kontaktu z innymi ludźmi

Jaki bywa mechanizm psychologiczny natręctw:

  • Dryfowanie zwyczajów osoby, od normy społecznej, gdy osoba nie ma wystarczającego dobrego kontaktu z innymi ludźmi
  • Stworzenie sobie własnego systemu zasad, które mają w założeniu nieść korzyści, jednak odstają od normy i są zbyt wygórowane...
  • Znalezienie ulgi psychicznej w pogrążeniu się w wyobrażeniach o tym ile może osoba osiągnąć starając się być idealna w czymś
  • Wynalezienie sobie pasji z uwagi na brak rzeczy do roboty lub gdy nie masz motywacji do zrobienia czynności, które powinieneś zrobić

Porady w celu wyeliminowania natręctw:

  • Zauważenie, że przy natręctwowym podejściu zysk jest pozorny, bo w ogólnym rozrachunku traci się na całości, zaniedbując inne sprawy. Trzeba spojrzeć całościowo na swoje sprawy, nie fragmentarycznie i zauważyć…
  • Zaakceptowanie i zaprzyjaźnienie się z faktem, że nie jest się idealnym, porzucenie utopijnych skłonności
  • Strategia małych kroczków w celu stopniowego, ale KONSEKWENTNEGO zmieniania swoich zwyczajów (więcej o tym: http://opsychiatrii.pl/strategie-przeciw-problemom/)
  • Starać się trzymać swoje sprawy w balansie, równowadze polegającej na dbaniu o różne aspekty życia, nie tylko koncentrowanie się na jednym
  • Zrozumienie, że przesada się nie opłaca i szkoda życia marnować na takie dziwactwa…
  • Miłość i wtopienie się w grupę ludzi, dostosowanie się do ludzi, gdyż to potrafi prostować odstające zwyczaje i skłonności…
  • Wystrzeganie się długiej samotności, gdyż to może robić z człowieka dziwaka
  • Ważne jest też wiedzieć, że w przypadku przesadnej higieny, człowiek jest narażony na alergie i choroby. Przesadna higiena wcale nie jest dobra, tylko przynosi negatywne rezultaty dla Ciebie. Z resztą podobnie jest ze wszystkim, w czym się przesadzi.
Dodaj na Wykop.pl: Share '„Natręctwa”, czyli „uzależnienie” od bezsensownych czynności' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share '„Natręctwa”, czyli „uzależnienie” od bezsensownych czynności' on Print Friendly

11 comments on “„Natręctwa”, czyli „uzależnienie” od bezsensownych czynności

  1. komentatorka on said:

    Ten artykuł to kompletny absurd, nie można natręctw (podobnie jak żadnego innego zaburzenia) wyleczyć za pomocą intelektualnego wyjaśniania.

    A jeśli ludzie się odsuwają od takiej osoby, to niech popracują nad sobą!

    • Dawid Biel on said:

      Dlaczego nie można? Zechciałabyś wyjaśnić?
      Dość dobrze znam temat natręctw – również po sobie i po moich (niektórych) znajomych. Więc chcę poznać Twoje argumenty.

      Jakie sposoby radzenia sobie z natręctwami Ty znasz i jakie radzisz?

      Użyłaś słowa „wyleczyć” -czy to znaczy, że sądzisz, że natręctwa są chorobą mózgu? :) Ja mówię raczej o „wyzbyciu się”, „pozbyciu się” natręctw, a nie wyleczeniu, ponieważ według mojego doświadczenia i wiedzy, natręctwa to kwestia zależności psychospołecznych i zwyczajów. Zatem według mnie „leczenie” ich, to tak, jakby powiedzieć że się „leczy” bezrobocie :) .

      Rzeczywiście samo logiczne wyjaśnianie osobie z natręctwami że „nie opłaca się” może być mało skuteczne, ale już np. miłość… potrafi być bardzo skuteczna w pozbywaniu się natręctw. Po prostu osobie bardziej zależy na zdobyciu wybranki/wybranka niż na kontynuowaniu dziwnych „nienormalnych” zwyczajów.

      • Rafael on said:

        Fajnie się czyta takie artykuły, bo jest w nich coś co wzubdza fantazję i nadzieję na coś niezwykłego. Nie mam nic przeciwko temu żeby opisywane przez ciebie sensacje rzeczywiście się wydarzyły Nnko, ale nie mam ku temu (jak na razie) żadnych logicznych podstaw. Jeśli czytałaś artykuł o NASA to wiesz, że takie wydarzenia ze słońcem miały miejsce w przeszłości. Całe to doszukiwanie się fizycznych uzasadnień nie ma związku z nauką. Jeśli ktoś oglądał film What the Bleep Do We Know! to powinien wiedzieć, że jeden z wypowiadających się fizykf3w po emisji filmu stwierdził, że przeinaczono jego słowa, bądź wycięto niektf3re fragmenty. Zaprzeczył bowiem łączenia świadomości z fizyką kwantową. Oczywiście naukowcy mogą być w błędzie, ale niech ktoś przedstawi argumenty (dowody?) a nie domysły, z chęcią się z nimi zapoznam i zwrf3cę honor jeśli byłem w błędzie. Opierajmy się na doświadczeniach! Pozdrawiam.

      • OffChainDog on said:

        To co piszesz jest mądre i trafne, ale obawiam się, że taka świadomość intelektualna to za mało, żeby się wyleczyć (tak, tego słowa używa się również w przypadku zaburzeń nieorganicznych).

  2. ezojaa on said:

    Miłość – skąd to wziąć ?

    A czy nadużywanie alkoholu , narkotyków i leków można uznać za natręctwo?

    A dieta? Np. Jedzenie „ekologiczne”albo weganim? Czy to może być natręctwo?

    Jakkolwiek głupio by to brzmiało…

    • Dawid Biel on said:

      Miłość – skąd to wziąć ?

      Tam, gdzie są ludzie, którzy Cię szanują, akceptują, lubią… Wykorzystać wszelkie okazje do zdobycia większej ilości życzliwych znajomych. Wszelakie kółka i kluby zrzeszające osoby, które coś łączy – może to być np. „klub osób wysokich” (o wzroście powyżej 175 cm), może to być grupa biegowa, mogą to być wspólne wycieczki rowerowe organizowane przez internet. Ja miłość znajdywałem również na oddziałach psychiatrycznych. Ale nie tylko, bo raz było tak, że zamieściłem w necie ogłoszenie o wymianie konkretnych umiejętności – następnie spotkałem się w tej sprawie z jedną taką laską, przyszła do mnie, siedziała trochę czasu, aż późno się zrobiło i… zaproponowałem, że może przenocować. ;) Nie chciała, ale gdy ją odprowadzałem, to przytuliliśmy się do siebie i potem przez jakiś czas byliśmy w związku.

      Niestety w tym szukaniu miłości napotykamy utrudnienia, bo w praktyce pojawia się mechanizm doboru naturalnego, który sprawia, że gdy się jest mniej atrakcyjnym, to również ma się mniejsze szanse na znalezienie miłości… I to bywa bolesne, gdy się ma potrzebę miłości, a wciąż trudno jest kogoś odpowiedniego znaleźć… Stąd się bardzo często biorą załamania, zagubienie, problemy emocjonalne… Osoba nie czuje prawdziwego napędu do życia, bo brakuje jej tej przystani na oceanie życia. Czegoś, co nadało by sens codziennej walce z przeciwnościami życia.

      A czy nadużywanie alkoholu , narkotyków i leków można uznać za natręctwo?
      A dieta? Np. Jedzenie „ekologiczne”albo weganim? Czy to może być natręctwo?

      Bo w ogóle słowo „natręctwa” jest takie psychiatryczne, a za tym słowem przecież kryje się przesada w jakiejś kwestii. Więc tak – przesada w czymkolwiek może być nazwana „natręctwem”, choć może uzależnienie od narkotyków, alkoholu, nikotyny to już troszeczkę dalej posunięta sprawa, bo podobno dochodzi tutaj jeszcze uzależnienie fizyczne, a nie tylko psychiczne…

      Ale trzeba być ostrożnym w przyczepianiu tej etykietki „natręctwa”, bo przecież praktycznie każdy ma jakieś pasje („każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma” http://www.youtube.com/watch?v=LasmbOo0kt4 ) i te pasje sprawiają właśnie, że jest oryginalnym i przez to można w jakiejś dziedzinie osiągnąć więcej, a także choćby znaleźć grupę wspólnych zainteresowań. :) Przykładowo ja swego czasu biegałem długodystansowo, a słyszałem, że ktoś już wymyślił coś takiego jak „uzależnienie od biegania” ;)
      Inny przykład: mój znajomy bardzo dokładnie segreguje śmieci tak, że np. z kartonów od soków i mleka odrywa nawet te plastikowe dzióbki służące do nalewania. Rzadko ktoś tak dokładnie segreguje. Spoko, tylko, że to jego segregowanie potrafi sprawić większy syf w domu, niż gdyby odpuścił sobie to segregowanie, ponieważ nie ma oddzielnych koszy na poszczególne surowce, tylko w domu układa on sobie kupki z poszczególnymi surowcami – np. plastikowymi śmieciami, a te kupki walają się potem po podłodze. To nie jest estetyczne. Czy można to nazwać natręctwami? Trudno powiedzieć, ale błąd tego znajomego polega na tym, że zaniedbuje porządek w domu w związku z gromadzeniem tych poszczególnych różnych rodzajów śmieci w celu ich segregowania.

  3. Janusz on said:

    Po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam, że mam kilka natręctw, chociaż wcześniej jakoś trudni było mi się do tego przyznać. Z pewnością sprawdzanie po kilka razy, czy drzwi od domu są na pewno zamknięte jest na dłuższą metę bardzo męczące. Zwłaszcza, gdy jest się już w miarę daleko od domu i nagle pojawia się ta myśl w głowie: „czy na pewno zamknąłem drzwi?”

    • Dawid Biel on said:

      Takie myśli „Czy zamknąłem?” są naturalne, bo nikt nie chce być okradziony (mi się raz zdarzyło, że zostawiłem kluczyk w zamku bagażnika skutera i niestety gdy zaledwie po 10 minutach wyszedłem, to już skutera nie było…), ale, jak ze wszystkim, NIE należy przesadzać. Wystarczy wypracować nawyk sprawdzania RAZ, ale tak, żebyś potem nie miał wątpliwości czy zamknąłeś.

  4. lolczemu on said:

    Serio? Serio za natręctwa uważacie to śmieszne mycie rąk czy sprawdzanie drzwi? Skąd to wzięliście z dnia świra? Totalny absurd, tym artykułem pokazaliście, że natręctwa to coś co ma każdy polak, każdy człowiek na świecie, to że zastanowisz się czy wyłączyłeś gaz lub czy zamknąłeś drzwi to normalna czynność, natręctwa to straszliwa męczarnia, kompletnie nie do opanowania, gdzie wykonywane czynności, zajmują Ci całą noc i nie możesz przez to spać już kolejny miesiąc, gdzie musisz równo złapać za palce dłoni nie zamykając oczu, powstrzymując oddech do momentu aż zrobisz to idealnie, równo. Natręctwa to ciągnięcie się za włosy i próba optymalnie równego podzielenia włosów na dwie dłonie, to picie wody do momentu aż stwierdzisz, że każdy łyk był równy i ilość jest parzysta ale nie może to być 6 Natręctwa to największa męczarnia i największe wyniszczanie psychiczne normalnego człowieka, to najgorsze co może Cię spotkać.

    • Michał on said:

      Sam bym lepiej tego nie ujął. Też mnie drażnią te pseudo artykuły o myciu rąk, sprawdzaniu czy zamknęło się drzwi czy zakręciło kurki od kuchenki gazowej (choć sam miałem taki epizod w przebiegu mojego OCD) TO KOMPLETNIE, ale to kompletnie nie przybliża choćby w najmniejszym stopniu tego czym jest naprawdę ta choroba. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

  5. serioo on said:

    Artykuł został chyba stworzony, zlepiony, posklejany przez osobę nie do końca kompetentną. Dla osoby mającej taki problem jest to ciężka codzienność. Problem, którego sobie nie wybrali, a chętnie by się go pozbyli. Najgorsze jest to, że osoby czytające to pierwszy raz, nie mając o tym zielonego pojęcia, mogą się na tym opierać. Więc ten „artykuł” polecam czytać z wielkim dystansem.

Odpowiedz na OffChainDog Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.