Moje doświadczenie i stanowisko

Chciałbym się podzielić ze społeczeństwem moim doświadczeniem z psychiatrią…

Wiem, że nie każdy posiada tego typu doświadczenie, więc zapewne wielu osobom będzie trudno zrozumieć mnie, uwierzyć w to, co piszę. Być może wielu z góry stwierdzi, że to bełkot „chorego psychicznie”. Jednak liczę na to, że przynajmniej zastanowisz się nad tym, co napisałem czytelniku.

Ponieważ społeczeństwo tak naprawdę mało wie o praktycznej stronie psychiatrii, to funkcjonuje w społeczeństwie mit w na temat pacjentów psychiatrycznych i psychiatrii. Społeczeństwo po prostu nierzadko miewa błędne wyobrażenie o tym na czym polega „pomoc” psychiatryczna i jakiej natury problemy mają pacjenci psychiatryczni. Przykładowy mit to taki, że w „wariaci  w psychiatrykach uważają, że są Napoleonami”. Inni mit to taki, że „wariatowi może się zawsze klepka w głowie przestawić i może powyrzynać wszystkich”. Tymczasem to tak zupełnie nie jest. Pacjenci psychiatryczni to po prostu osoby z problemami życiowymi… Takie same problemy jak przeciętnego człowieka, ale być może większe niedostosowanie społeczne, większa samotność lub pech, że w kłótni rodzinnej, jedna ze stron przeciw drugiej posłużyła się psychiatrą…

Z powodu tego mitu niestety cierpią ludzie będące w roli pacjentów psychiatrycznych. To jak tragedia niezrozumienia. Ale też myślę, że ma to negatywny wpływ na ogólną kondycję społeczeństwa, bo gdy jego jednostki wpadają w bagienko psychiatrycznego „leczenia” przez resztę życia, to społeczeństwo płaci:

  • ogromne kwoty wyciągane z NFZu na drogie psychotropy, oraz aby karmić nimi pacjentów
  • renty dla osób zdiagnozowanych psychiatrycznie mają silną tendencję do demotywacji, poprzez uwięzienie w pułapce zależności ekonomicznej – trzeba siedzieć w roli pacjenta psychiatrycznego, aby mieć rentę
  • płaci się wynagrodzenia dla psychiatrów, których praca w rzeczywistości polega na rozdawaniu psychotropów, a wręcz wpychaniu ich ludziom na problemy życiowe

Zbierając przez lata moje doświadczenie z psychiatrią mam obecnie naprawdę sporą wiedzę o tym na czym polega działanie psychiatrii…  Zrozumiałem także w dużej mierze ludzi, którzy z psychiatrii korzystają (pacjentów) – ich prawdziwe problemy życiowe i wynikające z nich emocje, niedostosowanie itd..

Osobiście bowiem przebywałem 12 razy w różnych psychiatrykach w Polsce, a także od dziecka miałem do czynienia z osobami z diagnozami psychiatrycznymi – m. in. moja matka była taką osobą. Niestety sporo osób patrzy na mnie na przez pryzmat tej etykietki. Zdarzają się pod moim adresem określenia „schizofrenik”, „ciężki przypadek schizofrenii”… Owszem – mam problemy życiowe, ale uważam za co najmniej trochę złośliwe takie patrzenie na mnie z góry. Każdy ma problemy – większe lub mniejsze, prawda? Moje problemy są takie jak Twoje.

To, co w psychiatrii zastałem, gdy przyszło mi się z nią zetknąć osobiście, przypominało inkwizycję naszych czasów, formę inkwizycji XXI wieku

Zdecydowałem się, że nie będę ukrywał mojego doświadczenia z psychiatrią, mimo, że to doświadczenie silnie stygmatyzuje. Zdecydowałem się opowiedzieć społeczeństwu o tym, co zostałem w psychiatrii, bo myślę, że w ten sposób mogę pomóc osobom, które dziś są pseudoleczone przez psychiatrię…

Posiadam też wiedzę o historii psychiatrii i o ważnych postaciach, które się zaznaczyły się w tej dziedzinie.
Zgadzam się z wieloma naukowcami krytykującymi psychiatrię – czyli np. z:

Aby wyjaśnić Ci czytelniku jakie zastrzeżenia do psychiatrii mam, skieruję Cię do jednego z podartykułów, które poruszają poszczególne wątki dotyczące problemu z dzisiejszą psychiatrią na tle problemów życiowych pacjentów. Oto te podartykuły:

Zapraszam do dyskusji. Jestem na nią otwarty. Pod każdym artykułem można zamieścić komentarz bez konieczności zakładania konta na tej stronie. Można również podyskutować na forum (do pisania na forum wymagana jest prosta rejestracja).

P.S.:

Załączam krótką wideowypowiedź w j. angielskim doktora Niall’a McLaren’a o tym co jest nie tak z dzisiejszą psychiatrią:

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Moje doświadczenie i stanowisko' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Moje doświadczenie i stanowisko' on Print Friendly

7 comments on “Moje doświadczenie i stanowisko

  1. Piotr on said:

    Zgadzam się z każdym twoim słowem, mam take same doświadczenia. I jest to co piszesz dla mnie oczywiste. Niestety nie dla wszystkich…

  2. rexu77 on said:

    Ja mam diagnoze schizofrenia paranoidalna, ale od miesiaca nie biore lekow, wszyscy wokol uwazaja, ze musze brac leki bo wiadomo co spoleczenstwo mysli o schizofrenikach:). Szczerze to nienawidze psychiatrow i psychologow, ale mam szacunek do pana Jaroslawa Stukana bo napisal on swietna ksiazke pt. „Toksyczna psychologia i psychiatria. Depresja a samobojstwo”. Polecam goraco wszystkim zainteresowanym tematem depresji. Pan J.Stukan jest psychologiem dzieciecym i klinicznym, terapeuta i czlonkiem Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.

  3. ema on said:

    diagnoza schizofrenii jest jak wyrok,nikt cię nie traktuje poważnie,ustawa o ochronie zdrowia psychicznego jest bronią do ręki dla psychiatry,biegłych sądowych,sądu rodzinnego i każdego kto chce zrobić krzywdę.w moim przypadku dostalo mi sie od własnej rodziny,zaufałam.podjęłam leczenie na depresje,rodzina nakłamała,że chciałam popełnić samobójstwo i dzieki właśnie ustawie o ochronie zdrowia psychicznego przymusem bylam umieszczona w szpitalu psychiatrycznym,perypetie miałam ,że szok,straciłam wszystko co kochałam,psychiatra byl tylko od wypisywania recept i o dziwo nie sluchał co mowie do niego,tylko interesowaly go jakie mam skutki uboczne leki,normalnie testują na ludziach,naoglądalam sie ciekawych rzeczy w psychiatryku,czytajac rożne fora,zaobserwowalam wielu ludzi cierpiących na schizę,ale już lekomanow testujących na sobie coróż to nowe leki,dodatkowo skarzących sie na rożne choroby,normalnie hipochondria.w swojej sprawie chcialam dociekać niesprawiedliwości jaka mnie spotkala,na prożno schizofrenik jest po prostu zbywany,nawet przez ludzi którzy niby zajmuja sie wlaśnie sprawami przekrętów psychiatrycznych,schizofrenikowi nie wolno nic,mówi jest żle,nie mówi też zle,racjonalizuje to też jest chory,opowiada ze szczególami to tez choroba,najwidoczniej ma chodzić jak cyborg poslugujacy sie biurokratycznym językiem,hehe,proszę o kontakt osoby które chcialy by pogadać ema777510@wp.pl

  4. anonim on said:

    Cześć!
    ema, jak piszesz to mam wrażenie że 90% to MOJE słowa. aż się wierzyć NIE CHCE ;)
    słuchaj mam pytanie
    czy dostawałaś leki (na bank) i pytanie czy cos Ci po nich było, tzn. odstawiłaś, bierzesz?
    MAM Problem, u Mnie po zażyciu tego świństwa zaczęły się dziać dziwne rzeczy, mówię „NIE WIEM CO się DZIEJE, BŁAGAM POMÓŻ MI”, było ze mną cos nie tak, pędem trzeba było lecieć do „lekarza” (powinnam iść do lekarza RODZINNEGO, NIESTETY pojechałam do tego co mi pierwszy to przepisał, dokonując nawiasem mówiąc błędnej „diagnozy”-otóż MATKA NAKŁAMAŁA), powiedziałam co się dzieje, że to i tamto, a ON ZAMIAST WYSŁUCHAĆ, gdzie WYRAŹNIE MÓWIŁAM, że To PO TYCH LEKACH, a on zamiast COKOLWIEK zrobić, „upewnił się” w swojej mylnej diagnozie, „leki” tylko zostały zmniejszone, i teraz NAJWAŻNIEJSZE, mimo odstawienia nie mogę wrócić do normalnego funkcjonowania, takiego jak kiedyś, historia ta posiada jeszcze kilka niespodzianek, ale nie o tym teraz.
    Ucieszy mnie jak cokolwiek napiszesz, jak wolisz na mejla to daj znać. Postaram się wpaść za tydzień tu, choć ze mną tak jest, że potrafię po długich miesiącach ponownie zabrać się za coś, bo cos innego mnie zajmie i tak to BYWA :)
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.