Karbamazepina

Karbamazepina/Carbamazepinum

Uwaga:
Stwarza niebezpieczeństwo przy prowadzeniu pojazdów oraz obsłudze maszyn będących w ruchu.

Nazwy handlowe:

  • Amizepin
  • Tegretol
  • Finlepsin
  • Neurotop
  • Timonil

Możliwe negatywne skutki:

  • Ból i zawroty głowy
  • Senność
  • Chwiejność emocjonalna
  • Nudności i wymioty
  • Szumy uszne
  • Przeczulica słuchowa
  • Zaburzenia koordynacji
  • Dezorientacja
  • Znużenie
  • Zaburzenia widzenia
  • Nieprawidłowe ruchy mimowolne
  • Zapalenie nerwów obwodowych i zaburzenia czucia
  • Depresje ze stanami pobudzenia
  • Zespół zaburzeń trawiennych
  • Bóle żołądka
  • Biegunka
  • Zaparcia
  • Brak łaknienia
  • Suchość w jamie ustnej i gardle
  • Bóle stawów i mięśni
  • Kurcze w obrębie kończyn dolnych
  • Zaburzenia układu krwiotwórczego
  • Świąd
  • Wysypka rumieniowa
  • Pokrzywka
  • Martwica naskórka
  • Nadwrażliwość na światło
  • Zmiany zabarwienia skóry
  • Złuszczające zapalenie skóry
  • Rumień wielopostaciowy
  • Plamice
  • Zaostrzenie uogólnionego liszaja rumieniowatego
  • Łysienie
  • Nadmierne pocenie się
  • Zastoinowa niewydolność serca
  • Obrzęki
  • Pogorszenie choroby nadciśnieniowej
  • Niedociśnienie
  • Omdlenia
  • Zapaść
  • Zaostrzenie choroby niedokrwiennej serca
  • Arytmie
  • Zakrzepowe zapalenie żył
  • Uogólnione powiększenie węzłów chłonnych
  • Zaburzenia czynności wątroby
  • Żółtaczka
  • Zapalenie wątroby
  • Reakcje nadwrażliwości charakteryzujące się gorączką
  • Dusznością
  • Zapaleniem płuc
  • Częstomocz lub bezmocz lub skąpomocz
  • Niewydolność nerek
  • Impotencja
  • Białkomocz

Informacja w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karbamazepina

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Karbamazepina' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Karbamazepina' on Print Friendly

10 comments on “Karbamazepina

  1. prawicowydebil on said:

    Tegretol – podobno prawie cudowny lek naBPD, CHAD czy inne ABC.
    Jedyny lek, o którym mogę powiedzieć, że ma pozytywne działanie – już po pierwszych dawkach na tyle mnie wyciszał, że mogłem awanturować się z cygankami żebrzącymi w tramwajach.
    OK – zacząłem często krzyczeć, ale to dlatego, że mnie uspokoił – przestałem tłamsić się w sobie.
    Czytałem badania prowadzone przez producenta i jakąś hamerykańską instytucję, czytałem ulotkę i odkryłem, że firmy farmaceutyczne łżą – piszą o reakcji z witaminą D, powodującej odwapnienie kości, piszą o występowaniu myśli samobójczych, ale lekarz wyjaśnił, że piszą tak sobie, a w istocie skutków ubocznych żadnych nie ma, po czym wypisał mi skierowanie na wszystkie możliwe badania krwii.
    Oczywiście to, że jestem trochę bardziej po tym leku agresywny ma zniknąć po zwiększeniu dawki.
    Lek powinien być dostępny przez lekarzy rodzinnych – wtedy mógłbym darować sobie kontakty z psychiatrami.

    Ciekawostka: oprócz przepisywan ia tego leku na wszystko psychiatrzy przepisują go (podobnie jak risperidon) dzieciom z ADHD.

  2. Jacek on said:

    smutna, ale prawdziwa historia z zeszlorocznej wigilii:
    przychodzi ojciec do mnie do domu, stosujac szantaz emocjonalny napotyka na opor z mojej strony, zaczyna odliczac tabletki AMIZEPIN na moich oczach i nie widzac reakcji bierze – lacznie 80 sztuk, 5 minut biega w ta i z powrotem po czym sie uspokaja i siada na fotelu, caly czas kontaktuje, zartuje i jest szczesliwy, podaje mu wode z sola, zmuszam do wymiotow – najpierw metna woda, potem kanapki, ktore zjadl jeszcze przed zazyciem srodkow, 20 minut pozniej przyjezdza po niego wezwane przeze mnie pogotowie, caly czas jest w dobrym stanie, rozmawia z sanitariuszami, idzie sam do karetki bez niczyjej pomocy. Opowiadam rodzinie co sie stalo, wszyscy sie smiejemy ze dobrze ze wyzygal te tabletki, ze zawsze miewal glupie pomysly, ale tym razem przegial i ze dobrze ze go zabrali po chociaz sobie odpocznie w szpitalu, dadza mu jesc, a reszta bedzie miala spokojne swieta bez awantur, ale
    Nazajutrz w godzinach wieczornych zjawia sie policjant i informuje ze panski ojciec zmarl o 6 rano na arytmie serca czy cos no i koniec ze spokojnymi swietami.
    W karcie szpitalnej przyjety 16 w stanie dosc dobrym, potem stezenia :
    18.00 2,7mg/dl 23.00 3,0mg/dl 5.00 2,3 mg/dl
    Na koniec zal i obwinianie sie o to co sie stalo do konca zycia, ze sie patrzylo jak bierze, a sie nie odpuscilo, zeby mogl postawic na swoim i ta swiadomosc ze juz mu spadalo stezenie, ze prawie sie wywinal smierci.
    Jesli chodzi o wnioski jakie z tego moge wyciagnac to karbamazepina jest jak wodka:
    wypijesz polowke pospisz 12 godzin , ale jak wypijesz 5l na raz to nie pospisz 5 dni tylko zasniesz na wieki. Juz nie mysle jak kiedys skoro mozna wziasc tabletke i Cie nie zabije to mozna wziasc dwie i zadzialaja dwa razy mocniej i nie zabija, ale takie dokladanie kiedys sie skonczy.

    • Kotek on said:

      Ja tak pochopnie bym tego wszystkiego nie oceniał.Jak na moje oko(bynajmniej),Twój ojciec był klasycznym pseudosamobójcą,tym sposobem terroryzując otoczenie do skakania mu koło dupy na każdy grymas.Z tego co mi wiadomo,psychiatryki najbardziej mają dosyć właśnie takich osobników,ponieważ mają obowiązek skakania im koło dup na każde jaja.Jest to więc naturalne że chcą ich się pozbywać,bo inaczej byłyby przez takich gagatków co chwilę non-stop nękane.

      Już tu pisałem że widziałem na własne oczy mord wykrwawieniem dokonany na schizofreniku katatonicznym(pewnie psychiatryk musiałby go utrzymywać te 2-5,a nawet więcej lat,zanim nie znalazłoby się dla niego miejsce w ZOLu),gdy teraz wystarczy 1 dawka elektrowstrząsów w okolicy serca,bez takiego cudowania,jak kiedyś gdy elektrowstrząsy nie były stosowane.

      Poza tym,tak na marginesie,pseudosamobójców najskuteczniej leczy ignorowanie.Gdy taki widzi że już nie jest w stanie ludzi szantażować,daje sobie z tym siana.

    • Dawid Biel on said:

      Dziękuję za podzielenie się tą historią. Ciekawi mnie z jakiego powodu Twój ojciec miał dostęp do Amizepinu (domyślam się, że był pacjentem psychiatry) i z jakiego powodu łyknął tą garść tabletek. Nie podważam, że był to szantaż emocjonalny, ale przeciwko czemu protestował/co chciał osiągnąć? Czy możesz podzielić się historią Waszych problemów? Z góry dzięki.

      • Jacek on said:

        Ojciec od dluzszego czasu zajmowal sie zbieraniem zlomu i jak twierdzil przy mnie i jak przyjechali sanitariusze i go o to spytali – tabletki znalazl na smietniku.
        A tego dnia poszlo o to ze chcial zeby mame wypisali na przepustke z psychiatryka – schizofrenia, a ze kiedys zrobil lekarzom awanture to nie chcieli za bardzo z nim rozmawiac. Przyniosl ze soba te tabletki, mowil ze mial ochote sie otruc, ale byl tego dnia u psychologa i mu wszystko wytlumaczyl i zebym zabral od niego te tabletki. Chodzilo mu o to zebym poszedl do szpitala i prosil zeby wypisali mame na wigilie, bo jego nie chca sluchac. Poczatkowo bylem nastawiony lekko negatywnie, gdyz zawsze jak byli razem to byly awantury, nawet sie cieszyl ze poszla do szpitala bo ma spokoj, wiec do konca go nie rozumialem. Chcialem mu wytlumaczyc ze skoro lekarze jej nie chca wypuscic to ja nic nie wskuram, ze z systemem nic nie zdziala bo jak ja wypuszcza to nie dostana za nia skladek. Zaczal wtedy chodzic po domu i powtarzac ze nikt go nie rozumie, nikt mu nie chce pomoc i wszyscy go opuscili, robil to coraz glosniej niemal krzyczal, az w koncu na niego krzyklem zamknij ryj, ja umiem glosniej, wiec sie na chwile uspokoil i potem na nowo: ja cie prosze, ja cie blagam, na co ja spokojnie ze na prosby mam prawo mu odmowic i mu odmawiam a jak nie przyjmuje odmowy to to jest szantaz, na co on ze nie szantazuje tylko prosi i tak jeszcze przez chwile sie przekrzykiwalismy, po czym wykrzyczalem mu wszystkie zale jakie do niego mialem, wszystkie te sceny kiedy nie chcialem z nim isc a on mnie zmuszal i odpuszczalem i ze wiecej nie odpuszcze, ze mam go dosc. Dla przykladu ponad rok wczesniej grozil spaleniem bloku i ze mam z nim jechac do szpitala psychiatrycznego bo inaczej to zrobi, ja mimo srodka sesji egzaminacyjnej pojechalem ,nie ukrywam niechetnie po namowach babci – mamy taty, ktora byla wtedy przy rozmowie. Bylem rozmawialem z lekarzami, bo on twierdzil ze ja mam im powiedziec bo jemu nie wierza no i go przyjeli, a on sobie wyszedl dwa dni pozniej na wlasne zadanie, spytalem tylko czy juz mu przeszlo podpalanie bloku – TAK, no wiec nie licz ze na przyszlosc potraktuje cie powaznie w takiej sprawie i obiecalem sobie ze dotrzymam tego slowa.
        Byly jeszcze inne akcje z jego udzialem m. in. rzucanie talerzami, wyrwane drzwi balkonowe, kopanie w drzwi, dzwonienie i chwalanie sie ze bije matke itp. tak regularnie co pol roku cos wiekszego. Zawsze przychodzil twierdzac ze zaluje, ze juz tak nie zrobi, a wciaz robil.
        Wracajac do tego co sie stalo, po wysluchaniu moich zali za to wszystko, zaczal krzyczec, gdzie moje leki, gdzie je polozyles, poczatkowo nie zareagowalem, ale jak zaczal przekladac wszystko z miejsca na miejsce, to powiedzialem masz i mu rzucilem na podloge – bo wszesniej byly odlozone na bok tak ze ich nie widzial. Wtedy nie sadzilem ze beda tego takie konsekwncje, nawet nie wiedzialem jakie on leki przyniosl, chcialem po prostu zeby sie uspokoil. Zaczal odliczac pierwsza porcje tabletek, probowalem go zniechecic mowiac ze jest nieubezpieczony, nie bedzie zasilku pogrzebowego po nim i ja go chowal nie bede, odburknal cos ze niech go pochowaja pod plotem i szykowal dalej, patrzylem tylko na to co robi, odliczyl 50 i wzial, zaczal odliczac kolejna porcje, zareagowalem powiedzialem ze pojde pogadac z lekarzami i zeby nie bral na co on ze za pozno i wzial 30 amizepinu i jeszcze 14 loristy, bo mial kilka tych roznych paczek.
        Potem sie zupelnie uspokoil, powiedzialem mu zeby poszedl do domu, wstal i chcial sie ubierac, ale sie zastanowilem i powiedzialem zeby jednak zostal bo sie balem o jego zdrowie chociaz caly czas myslalem ze nie zagraza to jego zdrowiu, dalem mu dwie szkladnki wody z sola i kazalem wymiotowac (okolo 5-10 minut po wzieciu tabletek), spytalem czy dobrze sie czuje i czy mam wzywac pogotowie, odpowiedzial tylko ze on do siebie samego pogotowie nie wezwie, wezwalem, zanim przyjechali dalem mu jeszcze kubek wody zeby wyzygal jeszcze raz, przyjechali byl w dobrym stanie, rozmawial i sam poszedl do karetki, zartowal ze juz na odtruwaniu byl wczesniej w tamtym szpitalu jak mi powiedzieli gdzie go wioza. Reszte juz napisalem wczesniej.
        Mimo ze minal juz miesiac to to ciagle nawraca jakby bylo wczoraj, to ze tak naprawde poszlo o blachostke, o to ze nie chcialem jechac na marne, a moglo mu uratowac zycie, o to ze rzucilem mu tabletki jak krzyczal ze chce sie otruc, a pol godziny wczesniej dal mi je zebym mu zabral bo nie chce sie truc, o to ze patrzylem jak bierze i nie reagowalem i w koncu o to ze sie nie pozegnalismy jak czekalismy na pogotowie, ze mowil ze widze go ostatni raz juz – tylko ze on powtarzal to wczesniej tyle razy, a ja mu tylko ze wszystko bedzie dobrze, ze nie powiedzialem kocham Cie tato i ze nie powiedzialem Wybaczam Ci i Musisz Zyc dla mnie.
        Jakiego szukam usprawiedliwienia na ta moja niechec i takie zachowanie:
        wszesniejsze wybryki taty, ze go kochalem ale nie chcialem mu tego okazywac bo balem sie ze to wykorzysta przeciwko mnie, ze okazywalem mu pewna niechec jak przychodzil, chociaz zawsze zapraszalem go razy w tygodniu i pogadalem z nim na tematy ,,po ile stoi miedz”, ze mu nie pomagalem finansowo, choc mialem mozliwosc jak mowil ze ma suchy chleb bo przegral wszystkie pieniadze na automatach, chociaz on nigdy o taka pomoc nie prosil.
        W skrocie mowiac jego ostatnie chwile zycia wygladaly tak : nazbieral zlomu, makulatury i puszek – tez mu zbieralem od sasiadow i po nie przychodzil, poszedl dostal pieniadze i odrazu szedl przegrywac czym sie chwalil, matka tez chora psychicznie uciakala do szpitala jak tylko brakowalo pieniedzy lub jej zaczal grozic,
        I teraz jest tylko pytanie co bylo glowna przyczyna:
        to ze syn go opuscil, odbierajac mu nadzieje wyjscia zony ze szpitala
        to ze siedzial sam w domu od ponad miesiaca jak matka poszla do szpitala i czul sie osamotniony
        hazard , ze nie mogl sie powstrzymac aby przegrac jedyne pieniadze i potem czul zal
        czy moze to ze wykanaczali sie psychicznie nawzajem z matka przez tyle lat
        a moze to ze jak stracil prace to odsuneli sie od niego prawie wszyscy koledzy, ze nie mial z kim isc na piwo, bo nie stawial, nie byl juz dusza towarzystwa
        czy moze dlugi, ktore pozaciagal w roznych bankach, a wstydzac sie ich i nie mogac splacac otrzymywal kolejne pisma, ale mi nic nie powiedzial – dowiedzialem sie dopiero jak poszedlem do niego do domu po odebraniu kluczy ze szpitalnego depozytu,
        Na to pytanie juz odpowiedzi nie otrzymam.
        Ostatni raz byl w psychiatryku dwa miesiace wczesniej – mozna powiedziec ze sie zmieniali z matka, wtedy trafil tam przymusowo bo psychologowi powiedzial ze sie podpali i tamten wezwal po niego, w karcie mial wpisane: zaburzenia osobowosci, uszkodzenia o.u.n., uzaleznienie od hazardu.

  3. jacekq on said:

    Ostatnie pytanie, jesli ktos by mial fachowa i sprawdzona wiedze na ten temat to prosilbym o odpowiedz – zaspokoi to moja niezdrowa ciekawosc jak i niepewnosc.
    Czy wziecie 80 amiezpinow 200 mg na raz faktycznie po przeplukaniu trzema szklankami po 10 minutach i wymiotach oraz fachowym plukaniu w szpitalu ok godzine po wzieciu faktycznie odpowiada takim stezeniom we krwi : 2,7 mg/dl (3 godz po) ,
    3,0mg/dl ( 9 godz) , 2,3mg/dl (15 godz po). Smierc (16 godz po).
    Glownie nie daje mi spokoju zjawisko rosnacego stezenia pomimo plukania i smierci przy nizszym stezeniu. Nie pomagaja mi w tym informacje z internetu bardzo sprzeczne ze soba, co do gramatury : 6 g moze byc niebezpieczne dla zycia vs minimalna smiertelna dawka 30g. (oczywiscie ta wzieta byla po srodku 16g), oraz informacje co do stezenia: smiertelne od 1,9mg/dl vs przypadek bezdomnego, ktory wzial 180 tabletek tegretolu 400mg (72g), pogotowie znalazlo go po 8 godzinach od zazycia wychlodzonego na dworzu, stezenie 11,1 mg/dl, 3 dni w spiaczce z czego po 2 dniach stezenie 2,4mg/dl, w 10 dniu wypisany do domu, przezyl !!! I w co tu wierzyc ?! Moze tez chodzic o spokoj sumienia, czy przypadkiem nie ,,spiepszyli” czegos w szpitalu ?

  4. AMIZEPIN on said:

    Witam, biorę amizepin od 4 marca a 3 dni temu zaobserowałam że mam rano paniczne lęki (bo to że powoduje senność to norma od pierwszej dawki). Biorę 2×200 mg rano i na noc. To skutek uboczny, ale czy sądzicie że przejdzie i się ustabilizuje?

    • kacha on said:

      Witam ja biore 750 mg karbamazepiny w chwili obecnej czuje sie jak na chaju najwyzsza dawka wynosi 1600 mg nie wyobrazam sobie brac takiej dawki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powiadom mnie o odpowiedziach. Możesz też być powiadamiany bez konieczności komentowania.