Polski przekład rozdziału „Narodziny ideologii” książki Roberta Whitakera

Książka "Anatomy of an Epidemic" Roberta WhitakeraMateusz Rolik w witrynie NowaDebata.pl opublikował tłumaczenie jednego z rozdziałów książki Roberta Whitakera pt. Anatomy of an Epidemic: Magic Bullets, Psychiatric Drugs, and the Astonishing Rise of Mental Illness in America

Przetłumaczony rozdział nosi tytuł „The Rise of an Ideology”/”Narodziny ideologii” i można się z nim zapoznać pod tym adresem: http://nowadebata.pl/2013/01/20/narodziny-ideologii/
Polecam.

A tutaj Dr. John Breeding mówi o wyżej wymienionej książce:

Robert Whitaker jest dziennikarzem znanym z konstruktywnej krytyki psychiatrii. Stwierdza on między innymi, że w psychiatrii mamy do czynienia z ślepą wiarą, że tabletka jest najlepszym rozwiązaniem. Whitaker informuje społeczeństwo, że problemy diagnozowane przez psychiatrię jako np. schizofrenia nie potrzebują użycia psychotropów:

Wspomnieć też należy, że Mateusz Rolik niedawno przeprowadził również wywiad z Whitakerem. Wywiad można przeczytać tutaj: http://nowadebata.pl/2012/08/06/narasta-spoleczny-bunt-przeciw-biopsychiatrii-wywiad-z-robertem-whitakerem/

Robert Whitaker

Również polecam!

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Polski przekład rozdziału „Narodziny ideologii” książki Roberta Whitakera' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Polski przekład rozdziału „Narodziny ideologii” książki Roberta Whitakera' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Polecane | Otagowano , , , , , , , , , , | 8 komentarzy

W sierocińcach między wychowankami panuje przemoc, a tych, co sprawiają największe kłopoty wysyła się do szpitali psychiatrycznych

PięśćDziennik „Rzeczpospolita” opublikował artykuł „Sierocińce jak więzienia”http://www.rp.pl/artykul/17,877987-Sierocince-jak-wiezienia.html, w którym czytamy, że w domach dziecka panuje prawo pięści – młodociani kryminaliści stają się tam hersztami, a słabsi są „dojeżdżani”. Z kolei często stosowaną przez opiekunów metodą na wychowanków, z którymi nie wiadomo co zrobić, jest wysyłanie „na kolonie” do szpitali psychiatrycznych, gdzie są karmione psychotropami i przyczepienie im są etykietki diagnozy psychiatrycznej, która może w przyszłości być podstawą do wypłacania renty i zakotwiczenia w roli pacjenta psychiatrycznego. Katarzyna Kiwer – psycholog z domu dziecka mówi:

„Przemoc jest sposobem na przetrwanie: silniejsi wygrywają, słabsi przegrywają. To spotyka dzieci codziennie i staje się normą”

i

„Często trafiają tam [do szpitali psychiatrycznych] dzieci nie chore psychicznie, ale mające zaburzenia po traumatycznych przeżyciach, które są oznaką rozpaczy i wołaniem o pomoc”

Sytuację potwierdza najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli: http://www.nik.gov.pl/plik/id,3757,vp,4791.pdf.

Sytuacja ta nie pozostaje bez związku z ostatnio głośnymi sprawami patologii, która dzieje się na dziecięcych oddziałach psychiatrycznych, gdzie trafiają wychowankowie domów dziecka – również ci sprawiający najwięcej kłopotów poprzez swoją demoralizację i stosowaną wobec innych przemoc.
Wspomnieć tu trzeba niedawną (końcówka kwietnia 2012) sprawę podejrzenia zgwałcenia 9-letniego chłopca przez 16-latka na dziecięcym oddziale psychiatrycznym w Radomiu (tutaj więcej na ten temat: http://radom.naszemiasto.pl/artykul/1397711,kontrola-w-szpitalu-psychiatrycznym-w-ktorym-zgwalcono-9,id,t.html).
Matka tego 9-latka, z powodu jego problemów emocjonalnych, po konsultacji ze szkolnym pedagogiem, przywiozła chłopaka na obserwację do psychiatryka. Na drugi dzień dzieciak w rozmowie telefonicznej zapłakany opowiedział co go tam spotkało.

Zostawiłam synka na oddziale, a następnego dnia wieczorem zadzwoniłam do niego. Wtedy synek zaczął płakać do słuchawki, że ktoś mu „zrobił krecika”. Przeraziłam się, nie wiedziałam co się stało. Był zupełnie roztrzęsiony.

- mówi matka.

Tak oto psychiatria „leczy”, a domy dziecka „wychowują”. Wychodzi na jaw rzeczywistość: psychiatryk – miejsce zesłania tych, z którymi „trzeba coś zrobić”, ale nie wiadomo co, a dom dziecka – miejsce demoralizacji silniejszych i zdeptania słabszych.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'W sierocińcach między wychowankami panuje przemoc, a tych, co sprawiają największe kłopoty wysyła się do szpitali psychiatrycznych' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'W sierocińcach między wychowankami panuje przemoc, a tych, co sprawiają największe kłopoty wysyła się do szpitali psychiatrycznych' on Print Friendly

Opublikowano Newsy, Polecane | Otagowano , , , , , , , | 8 komentarzy

Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”

Stefan Niesiołowski – polityk Platformy Obywatelskiej, użył wczoraj określenia:

Moim zdaniem Macierewicz jest niepoczytalny i to co mówi to potwierdza

o polityku Prawa i Sprawiedliwości Antonim Macierewiczu, który ostatnio stwierdził, że:

katastrofa smoleńska to wypowiedzenie wojny

[Źródło: http://www.tvn24.pl/-1,1742058,0,1,macierewicz-jest-niepoczytalny,wiadomosc.html]

Walka polityczna z użyciem diagnoz psychiatrycznych

Niesiołowski od dawna sprawia wrażenie mającego skłonność do pogardliwej oceny tych osób, których czyny i poglądy mu się nie podobają. Psychiatrii do tego celu użył już kilka miesięcy temu, gdy to w ten sposób wyraził dezaprobatę dla samookaleczenia/próby samobójczej płk. Mikołaja Przybyła. Niesiołowski powiedział wtedy:

Myślę, że on jest w jakimś stopniu niezrównoważony, bo nikt w pełni normalny nie chce targnąć się na swoje życie

[Źródło: http://www.wprost.pl/ar/287207/Niesiolowski-plk-Przybyl-moze-byc-niezrownowazony-Kempa-pod-rzadami-PO-zle-sie-dzieje/]

Ale wróćmy do reakcji Niesiołowskiego na Macierewicza. Widzimy tu nie tylko coś, co można nazwać „szykowaniem psychuszek”, ale też występują bardzo kontrowersyjne wypowiedzi polityków PiS, którzy sugerują, że katastrofa smoleńska to robota Rosjan i „wypowiedzenie wojny” Polsce. Gdyby pacjent szpitala psychiatrycznego opowiadał takie rzeczy psychiatrze, to psychiatra zapewne by to zaklasyfikował jako „urojenia” i wystawił diagnozę np. „schizofrenia”. W praktyce tyle wystarczy, żeby od psychiatrii dostać etykietkę schizofrenika. Jednak ani Antoni Macierewicz, ani Jarosław Kaczyński nie otrzymali diagnozy „schizofrenia”. Dlaczego? Dlaczego psychiatria jest tu niekonsekwentna? Dlatego, żeby się nie narazić wysoko postawionym politykom, bo to od nich może zależeć prawo również dotyczące medycyny?
Proszę mnie nie zrozumieć, że postuluję zabranie tych polityków PiSu do psychiatryka na „leczenie”. Chcę tylko pokazać, że ludzie miewają różne, nawet bardzo kontrowersyjne poglądy, wierzenia, przekonania, oceny, tak, że często wydają się te poglądy błędne. Tylko czy to oznacza urojenia i chorobę mózgu? Oczywiście, że nie. Ludzką rzeczą jest błądzić, a także trzeba nam wiedzieć, że różnorakie bywają powody takich kontrowersyjnych poglądów. Każdy „orze jak może” w życiu i „orze” różnymi metodami, aby osiągnąć cel, który się wydaje mu słuszny. Nie używajmy psychiatrii do poniżenia czyichś poglądów i zrobienia „chorego”, aby można go było w ten sposób łatwiej utrącić…

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Niesiołowski: „Macierewicz jest niepoczytalny”' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , , , , , | 23 komentarzy

Breivik strzelając do ludzi na wyspie Utøya nie odróżnił tego od gry komputerowej? Ta, jasne…

Breivik zaraz po ujęciu go na wyspie Utøya (foto z Wikipedii)

Breivik zaraz po ujęciu go na wyspie Utøya (foto z Wikipedii)

TVN24.pl donosi (tutaj: http://www.tvn24.pl/0,1742003,0,1,antropolog-gdy-strzelal–mogl-myslec–ze-to-gra,wiadomosc.html), że jakiś norweski antropolog mówi, że Breivik mógł myśleć, że nadal jest w grze komputerowej, gdy strzelał do ludzi na wyspie Utøya. Takie uzasadnienie mogło by być powodem uniewinnienia Breivika z powodu niepoczytalności.

Czyli ten antropolog stara się sprzedać historyjkę o tym, że tak misternie latami konstruowany plan zamachu mógł się odbyć z powodu nieodróżnienia, że się jest poza grą komputerową?
I skąd w ogóle taki pomysł? Otóż Breivik między rokiem 2006, a 2007 był bezrobotny i z powodu braku zajęcia grał sobie w komputerowe strzelanki.
Sam Breivik zaprzecza, że nie odróżnił gry od rzeczywistości. Powiedział, że to było tylko jego hobby, ale rzeczywiście na niektórych grach niejako trenował umknięcie przed policją:

Tak naprawdę, to nie lubię tych gier, ale są dobre, jeśli pragnie się symulacji w celach treningowych

Społeczeństwo komentuje to różnie. Pod artykułem na TVN24.pl pojawiają się zdania zarówno medykalizujące poglądy i czyn Breivika:

Jerzy pisze:

To jest chory umysłowo człowiek, który powinien być zlikwidowany gdyż jest bardzo niebezpieczny.

ale też jest sporo komentatorów, którzy przeciwstawiają się medykalizacji i zauważają śmieszność wniosków o „nieodróżnianiu gry od fikcji”:

Peterka pisze:

[...] specjalnie albo z glupoty tlumaczycie to sobie grami komputerowymi, chorobami psychicznymi i innymi zastepczymi diagnozami. Breivig to madry i intelignetny facet, ale niestety ze szkodliwymi dla Nas i nie zaslugujacymi na pochwalanie pogladami. Zamiatajac ten punkt widzenia wyrzadzimy sobie szkode.

Krzysztof R. pisze:

Faszysta o skrajnych poglądach,zabijający kilkadziesiąt osób z powodu gier?
To już zakrawa na kpinę. Manifest też napisał na bazie gier?
Pozbawiłem życia tysiące cyfrowych ludków,ale nawet przez głowę mi nie przeszło robić jatkę w realu.Naukowcy mają nowego kozła ofiarnego pod postacią gier komputerowych,ostatnio jak coś się wydarzy to gry są winne i tylko gry.Nie pełne przemocy filmy,nie pełne przemocy i golizny teledyski,nie relacje z jatek w wiadomościach tylko właśnie gry.Żałosne wytłumaczenie zbrodni popełnionej z powodów ideologicznych.

Marcin pisze:

A ja myślę, że powodem była jego dieta- jadł chleb i to przez to. Historycy donoszą, że Hitler też jadł chleb.

Fred pisze:

No to jaja. Jeszcze go uniewinnią [...]

A co ja na to? To, że Breivik miał zbyt dużo wolnego czasu w pewnym momencie jego życia, był zbyt samotny, to pewnie wpłynęło na powstanie jego szokującego planu zamachu… Człowiek jest tak skonstruowany, że gdy nie ma co ze sobą zrobić i jest z dala od społeczności, to zaczyna trochę go znosić w dziwactwa i anormalne zwyczaje, poglądy itp.. Możliwe, że gdyby Breivik miał w miarę dobrze poukładane życia – założył by szczęśliwą rodzinę, miał by żonę i dzieci oraz pracę, to nie w głowie by mu była realizacja takiego zamachu terrorystycznego. Ale taka sytuacja życiowa nie może być powodem zdjęcia z kogoś odpowiedzialności za złamanie prawa. Uważam też za niewłaściwe medykalizowanie swoistego „zdziwaczenia” z powodu samotności. W ogóle to czy „zdziwaczeniem” możemy nazwać określone poglądy? Pewnie tak jeśli te poglądy są szczególnie odbiegające od normy – np. ktoś postanowił uwierzyć, że jest Jezusem, a ktoś inny postanowił zamordować 77 osób, aby zademonstrować swoje faszystowskie poglądy. Poza tym osób samotnych mamy w społeczeństwie dużo i czy każdą taką osobę powinniśmy od razu zwalniać z odpowiedzialności za czyny z powodu „niepoczytalności”?

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Breivik strzelając do ludzi na wyspie Utøya nie odróżnił tego od gry komputerowej? Ta, jasne…' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Breivik strzelając do ludzi na wyspie Utøya nie odróżnił tego od gry komputerowej? Ta, jasne…' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Polecam artykuł „Sąd nad psychiatrią?” w witrynie NowaDebata.pl

Artykuł zewnętrznyW związku z ostatnio głośną sprawą sprzecznych ze sobą opinii norweskich psychiatrów na temat „zdrowia psychicznego” Andersa Breivika polecam artykuł Mateusza Rolika pod tytułem „Sąd nad psychiatrią?”: http://nowadebata.pl/2012/04/12/sad-nad-psychiatria/

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Polecam artykuł „Sąd nad psychiatrią?” w witrynie NowaDebata.pl' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Polecam artykuł „Sąd nad psychiatrią?” w witrynie NowaDebata.pl' on Print Friendly

Opublikowano Polecane | Otagowano , , , , | Skomentuj

Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?

Chciałbym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie słynnych, aczkolwiek moim zdaniem w dużej mierze mitycznych „głosach w głowie”.

Ostatnio niemal codziennie widuję mężczyznę, który cierpi na jakiś problem zdrowotny. Pierwsze wrażenie to, że mężczyzna ten jest upośledzony umysłowo i „bełkocze coś do siebie”. Jednak z czasem, gdy widywałem się z tym człowiekiem już któryś z kolei raz, to zauważyłem, że to „bełkotanie” z pozoru „bez sensu” ma swoją logikę i niesie przekaz, tylko, że jest to mowa bardzo niewyraźna i całość prezentuje się bardzo anormalnie.
Nie rozmawiałem jednak z tym człowiekiem i nie wiem co jest jego problemem. Nie wiem czy jest inteligentny, czy też ma deficyt intelektualny. Jednak pomyślałem sobie, że może właśnie w ten sposób zaczął powstawać swoisty mit o tym, że niektórzy tacy „dziwni” ludzie mają halucynacje wizualne i słuchowe, gdyż mogą sprawiać wrażenie, że rozmawiają z kimś, kto im się „objawia”… Obserwator może mieć wrażenie, jakby ta osoba dziwnie się zachowująca miała jakiejś „podszepty w głowie”, jakieś „głosy w głowie”, z którymi rozmawia.

Pochopne oceny i legendy krążące w społeczeństwie mogą zatem nieść mit o halucynacjach, których doświadczają takie osoby, jak mężczyzna, o którym wspominam w tym artykule.
Niezrozumienie takie może potęgować fakt, że społeczeństwo jest generalnie raczej zamknięte na takie „dziwne” osoby. Każdy boi się pogadać z taką „dziwną” osobą, a nawet zdarzają się drwiny i przemoc wobec takich niepełnosprawnych osób. A wiadomo, że gdy tworzymy mury pogardy i izolacji między sobą, to przez te mury jest trudniej przedostaje się prawda na temat prawdziwego problemu jaki osoba ma. Tak powstaje niezrozumienie…

Dodane 19-04-2012:

Zbyt mało napisałem o tym jak zorientowałem się, że przekaz ma sens. Otóż ten mężczyzna z pozoru „bełkoczący do siebie” okazał się mówić do innych osób chcąc dać po egzemplarzu bezpłatnej gazety rozdawanej na ulicach Warszawy. Część z osób z chęcią brała od tego mężczyzny tą gazetę i dziękowała za to. Poza tym zauważyłem, że choć bardzo niewyraźnie, to jednak mężczyzna ten mówi np. o pogodzie. Po prostu chce sobie pogadać i szuka interakcji z innymi. Wystarczyło się wsłuchać w treść tego pozornego „bełkotu”, żeby odkryć, że jest w nim sens, ale przeszkodę stanowi bardzo niewyraźna mowa tego mężczyzny. Z resztą jeśli nawet ktoś coś tam powie do siebie, to chyba wszystkim nam się to czasem zdarza :) . Nie można od razu stwierdzać, że „to musi być rozmowa z głosami w głowie”.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Słynne „głosy w głowie” – Kto to wymyślił?' on Print Friendly

Opublikowano Obserwacje | Otagowano , , , , , , , | 24 komentarzy

Breivik przed sądem. Oto jakich ludzi diagnozuje się jako „schizofreników”.

Anders Behring Breivik (zdjęcie ze strony na Facebooku)Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że zakończyło się już drugie opiniowanie o „zdrowiu psychicznym” Andersa Breivika, który pół roku temu zabił w Norwegii 77 osób. Dlaczego biegli psychiatrzy po raz drugi z rzędu na potrzeby tego samego postępowania stawiali opinię o poczytalności lub niepoczytalności Breivika? Otóż sąd zarządził taką potrzebę, ponieważ przez społeczeństwo norweskie protestowało na wieść, że pierwsza opinia psychiatryczna stwierdzała, że Breivik jest niepoczytalny, bo „cierpi na schizofrenię paranoidalną”, więc nie możne ponosić odpowiedzialności za swoje czyny.

Druga opinia psychiatryczna, stawiana przez inny zespół biegłych psychiatrów, okazała się być kompletnie inna niż poprzednia opinia – stwierdza ona, że Breivik był poczytalny . Tutaj widać kompletną nierzetelność takich opinii psychiatrycznych, które przecież są kluczowe dla losów osoby postawionej przed wymiarem sprawiedliwości. Wyraźny staje się fakt, że takie opinie stawiane są wyłącznie subiektywnie, zatem to przypomina powierzanie wróżce władzy do zadecydowania o losie przestępcy…

Widać też to, co już wcześniej zilustrowałem następującą grafiką:

Badanie poczytalności – Po prostu sąd zarządził ponowne stawianie opinii psychiatrycznej, bo społeczne zapotrzebowanie było inne niż stwierdzenie niepoczytalności. I zgodnie ze społecznym zapotrzebowaniem nowa opinia psychiatryczna stwierdziła poczytalność Breivika.

Ktoś mógłby wcześniej powiedzieć „Skoro zespół wykształconych lekarzy biegłych sądowi stwierdzili u Breivika schizofrenię, to nie można podważać takiej opinii ekspertów”. Jednak dziś, gdy doszło jednak do procesu Breivika, to możemy na własne oczy zobaczyć jak wygląda osoba diagnozowana przez psychiatrów jako „schizofrenik”:

Breivik powiedział przed sądem, że nie żałuje tego, co zrobił, ponieważ bronił swojego kraju przed ekspansją kultury muzułmańskiej:

Przeprowadziłem najbardziej wyrafinowany i spektakularny zamach polityczny w Europie od czasów II wojny światowej.
[...]
Norwegowie podejmują ryzyko, że w przyszłości staną się mniejszością w swojej własnej stolicy i w swoim własnym kraju.

Odczytał przygotowaną wcześniej wypowiedź, w której sypał przykłami z historii i pytał m. in., czy Indianie broniący swojej cywilizacji przed przybyszami z Europy byli terrorystami.
Obóz młodzieżówki norweskiej Partii Pracy, w którym zastrzelił 69 osób, nazwał też _”miejscem politycznej indoktrynacji dla aktywistów”_ i swój czyn usprawiedliwił w następujący sposób:

Wdrożenie małego barbarzyństwa jest czasami konieczne, aby zatrzymać większe barbarzyństwo

Więcej na ten temat: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11551104,Breivik_podczas_procesu__Tak__uczynilbym_to_jeszcze.html

Mimo tego wszystkiego społeczeństwo nadal wydaje się sądzić, że psychiatrzy mają kwalifikacje do decydowania o losach przestępców… Dlaczego zatem każdego mordercy nie uznamy za niepoczytalnego, „bo przecież nienormalne jest, żeby kogoś zabić”? A może diagnozę psychiatryczną stawiać już za same poglądy polityczne?

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Breivik przed sądem. Oto jakich ludzi diagnozuje się jako „schizofreników”.' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Breivik przed sądem. Oto jakich ludzi diagnozuje się jako „schizofreników”.' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Katarzyna W. w psychiatryku. Czy będzie kolejną „niepoczytalną”?

Katarzyna W., na której ciążą zarzuty prokuratorskie w związku ze śmiercią jej małej córeczki, przebywa w psychiatryku, gdzie trafiła po zgłoszonej domniemanej próbie samobójczej za pomocą nałykania się leków. Źródło: http://www.tvn24.pl/-1,1740783,0,1,katarzyna-w-trafila-do-szpitala-psychiatrycznego,wiadomosc.html

Tydzień temu na Wykopie napisałem następujący komentarz:

Zauważ, że Katarzyna W. już pogrywa kartą groźby samobójstwa – w areszcie napiła się jakiegoś środka chemicznego, czy coś. Teraz równie dobrze może zacząć nawijać o chęci popełnienia samobójstwa. A wtedy psychiatrom sądowym nie pozostanie nic innego jak stwierdzenie niepoczytalności. Ale to i tak zależy od popytu opinii publicznej, więc poczekamy – zobaczymy.

i jak na razie sprawy mają się zgodnie z moimi obawami o to, że Katarzyna W., dzięki psychiatrii, uniknie odpowiedzialności karnej.

Dodatkowo, o czym nie każdy wie, mąż wspomnianej kobiety – Bartek W., już wcześniej także niejako zasłonił się rolą „pacjenta psychiatrycznego”, gdy to odmówił badania wariografem uzasadniając, że zażywa środki psychotropowe…

Aktualizacja 15 kwietnia 2012:

Po tygodniu pobytu Katarzyna W. opuściła psychiatryk. Interesujące jest jaką diagnozę jej postawili psychiatrzy. Teraz czas pokaże czy w postępowaniu przed wymiarem sprawiedliwości uniknie ona odpowiedzialności z powodu „niepoczytalności”.

Dodaj na Wykop.pl: Share 'Katarzyna W. w psychiatryku. Czy będzie kolejną „niepoczytalną”?' on Wykop
Drukuj lub pobierz PDF: Share 'Katarzyna W. w psychiatryku. Czy będzie kolejną „niepoczytalną”?' on Print Friendly

Opublikowano Newsy | Otagowano , , , , , | 15 komentarzy